Tłum nie widział apostoła, który był obdarty i modlitwę rwał palcami łapczywie jak mięso - lecz zastygał pod pałeczką - czerwoną od żaru, gdy dzieliła sprawiedliwie świat pomiędzy grzesznych. Skradały się do niej korne zwierzęta na kołach, lamy, wilki, płoche kozy - strasząc apostoła. Z głębokości wielkich domów ślepe kraby wyszły za nim i grzechotały ogony rude jak lisy. Spod daszka jak niebo czarnego patrzał Bóg i w wymiarach je znanych umieszczał. I apostoł nie był bezpieczny. Ledwie ujrzał: skowronkowa Agnieszka wysiadała z sześciennego powietrza. Po niego. Image:PD-icon.svg Public domain
Tłum nie widział apostoła, który był obdarty i modlitwę rwał palcami łapczywie jak mięso - lecz zastygał pod pałeczką - czerwoną od żaru, gdy dzieliła sprawiedliwie świat pomiędzy grzesznych. Skradały się do niej korne zwierzęta na kołach, lamy, wilki, płoche kozy - strasząc apostoła. Z głębokości wielkich domów ślepe kraby wyszły za nim i grzechotały ogony rude jak lisy. Spod daszka jak niebo czarnego patrzał Bóg i w wymiarach je znanych umieszczał. I apostoł nie był bezpieczny. Ledwie ujrzał: skowronkowa Agnieszka wysiadała z sześciennego powietrza. Po niego. Image:PD-icon.svg Public domain