About: dbkwik:resource/Dpk9oTd-pB0JYNHPkeLKaA==   Sponge Permalink

An Entity of Type : owl:Thing, within Data Space : 134.155.108.49:8890 associated with source dataset(s)

AttributesValues
rdfs:label
  • Boska Komedia (Porębowicz)/Niebo - Pieśń XIV
rdfs:comment
  • 4 Podobny obraz ujawnił się we mnie, Gdy duch żywota niegdyś Tomaszowy Zapadł w milczenie; bo się tak foremnie 7 Układał teraz pogłos jego mowy, Ku nam falując, z głosem Beatryczy, Która więc tymi ozwała się słowy: 10 „Choć on nie wyrzekł jeszcze, czego życzy, Ani chęć nawet w głowie mu nie świta, Potrzeba jemu nowych prawd zdobyczy: 13 Blask, którym wasza substancja zakwita, Wiecznie-li będzie trwał, czy też docześnie, Póty aż się wiek wypełni do syta? 16 A jeśli przetrwa dzień, gdy człowiek wskrześnie, Jakim sposobem, w ciele cierpiętliwem Płonąc, nie będzie ócz raził boleśnie?"
dcterms:subject
Tytuł
dbkwik:resource/JvmuHjXQYc_EMmq-yMXeWg==
dbkwik:resource/WglBShsp9V9mYtToH6YeZw==
  • Raj
  • Pieśń XIV
dbkwik:resource/X7l0opWu667RHDeQudG4LA==
dbkwik:wiersze/pro...iPageUsesTemplate
Autor
  • Dante Alighieri
abstract
  • 4 Podobny obraz ujawnił się we mnie, Gdy duch żywota niegdyś Tomaszowy Zapadł w milczenie; bo się tak foremnie 7 Układał teraz pogłos jego mowy, Ku nam falując, z głosem Beatryczy, Która więc tymi ozwała się słowy: 10 „Choć on nie wyrzekł jeszcze, czego życzy, Ani chęć nawet w głowie mu nie świta, Potrzeba jemu nowych prawd zdobyczy: 13 Blask, którym wasza substancja zakwita, Wiecznie-li będzie trwał, czy też docześnie, Póty aż się wiek wypełni do syta? 16 A jeśli przetrwa dzień, gdy człowiek wskrześnie, Jakim sposobem, w ciele cierpiętliwem Płonąc, nie będzie ócz raził boleśnie?" 19 Jak uniesiony radosnym porywem, Pląsając w kole, cały chór taneczny Objawia afekt swój gestem i śpiewem, 22 Tak po tej prośbie naglącej i grzecznej Zawirowały z radosnymi głosy Dwa święte kręgi obręczy słonecznej. 25 Kto z was się skarży na śmiertelne ciosy, Które raj dają po ziemskiej rozłące, Nie wie, jak luby chłód niebieskiej rosy. 28 Jedność i z Dwójcą Trójca, wiecznie tchnące A władne w Trójcy, w Dwojgu i w Jedności, Nieogarnięte, wszechogarniające, 31 Trzykroć śpiewane były pośród włości Niebios tak słodko, że najlepszy zgoła Do większych nagród prawa nie urości. 34 I usłyszałem wśród mniejszego koła W zbożniejszym świetle pełen umilenia Głos, jak ów Marii zwiastuna — anioła: 37 „Dopóki w raju te pląsy i pienia Trwać będą, póty miłość, co w nas tleje, Wyiskrzać będzie te szaty z płomienia. 40 W miarę zapału blask nasz potężnieje, A zapał w miarę patrzenia tym silniej, Im więcej Łaska na nas mocy zleje. 43 Gdy dawne ciała mieszkańce mogilni Przywdziejem, wtedy w tej chwalebnej korze Bóg będzie na nas poglądał przychylniej. 46 Przez to się równie nasza jasność wzmoże, Co ją wysiewa niebieska skarbnica I dzięki której patrzym w lica Boże. 49 Widzeń się naszych rozrośnie granica, Rozrośnie ten żar, który z nich się nieci, Rozrośnie promień, co się w nich nasyca. 52 Jak węgiel, kiedy płomień go ukwieci, Swoją łupinę ogniową przebija I pośród światła czerwonością świeci, 55 Tak przez tę jasność, która nas spowija, Kształt nasz cielesny lśnić będzie z pożaru, Dziś jeszcze skryty w grobie, co przemija. 58 Ani nie będziem zmęczeni od skwaru: Organ cielesny będzie dosyć silny, Aby nie zemdleć z rozkoszy nadmiaru". 61 Tedy słyszałem, jak bardzo był pilny Zawołać: „Amen", każdy ognia płatek, Spragnion dostania swej szaty mogilnej, 64 Nie tyle dla się, ile dla swych matek, Ojców i wszystkich, których w tamtym bycie Kochali, zanim zbyli ziemskich szatek. 67 A oto mi się zjawiły w rozkwicie Nowe jasności nad tęcz pierwszą parą, Niby na rąbku niebiosów o świcie. 70 Jak na sklepieniu nieb godziną szarą Zamajaczeją coraz błyski nowe, Widniejąc w oczach ni jawą, ni marą, 73 Podobne błysły przez mgielną osnowę Światła i jęły toczyć swe obroty Ponad dwie inne obręcze tęczowe. 76 O szczere Ducha Świętego błyskoty, Utkwiony w waszej ognistej koronie Wzrok mój lśnął, rażon gwałtownymi groty. 79 Wtem Beatryczy piękność mi rozpłonie Uśmiechem między światłości ruczaje, Tak że mej wizji opisem nie zgonię. 82 Czułem, że wzrok mój nowych sił dostaje I że jak gdyby potężnymi pióry Jestem z mą panią rwany w wyższe raje. 85 Czułem to, żeśmy lecieli do góry, Po roześmianiu gwiazdy purpurowym, Czerwieńszym niż ton jej zwykłej purpury. 88 Modlitwą serca, tym spólnym duchowym Językiem, Bogu składałem ofiary Po Jego łaski objawieniu nowym. 91 A nie ostygły jeszcze we mnie żary Całopalenia, gdym miał niewątpliwy Dowód, że przyjął Bóg me korne dary. 94 Bo tak szkarłatny, światły nad podziwy Zalśnił kształt w głębi tęczowego kręga, Żem wołał: „Helios, jakżeś urodziwy!" 97 Jak owa, która dwa bieguny sprzęga, Gwiazdami siły różnej świecąc światu, Niewybadana wiedzą mleczna wstęga, 100 Tak pośród Marsa pełen majestatu Znak mi się jawił, złożony w te linie, Co razem tworzą przekątnie kwadratu. 103 Tutaj ma sztuka z pamięcią się zminie, Bo w krzyżu raz w raz wybłyskał znak Chrysta: Wszelka wybłysków modła wobec ginie. 106 Lecz kto krzyż bierze, naśladując Chrysta, Przebaczy mowie mojej niedojrzałej, Gdy kiedyś ujrzy sam łyskanie Chrysta. 109 W ramionach krzyża, tam gdzie się mijały Lub gdzie schodziły święte błyskawice, Zaraz się skrzyło żywszymi zapały. 112 Jako przez nie dość szczelne okiennice Wciska się iskier gromada drgająca Pasem świetlanym w komnaty ciemnicę 115 I cząsteczkami ognia cień roztrąca, Co go człek sobie sztucznie dla osłony Uczynił, chroniąc się nadmiaru słońca; 118 Lub jako w gęśli albo wielostronej Harfie ze zgodnych uderzeń wykwitną Miłe, choć w słowa nieubrane tony, 121 Tak ja w me zmysły przejmowałem szczytną Muzykę świateł, która się zbierała W ramionach krzyża melodią niechwytną. 124 Śpiewana była snadź najwyższa chwała: „Powstań", „Zwyciężaj" — jeno mię doleci Z pieśni, która się w swoim wątku rwała. 127 Zatem się we mnie taka miłość nieci, Że owładnęła całą duszą moją — Nigdy nie byłem brany w słodsze sieci. 130 Może te słowa nieopatrznie roją, Mając przepiękne oczy w niepamięci, Co były dotąd mych tęsknot ostoją. 133 Ale kto zważy, iż żywe pieczęci Piękna, im wyżej, tym działają żywiej I że w tej chwili do nich wszystkie chęci 136 Miałem zwrócone, ten usprawiedliwi, W czym uchybiłem, albowiem dowiodę, Iż się jednemu drugie nie przeciwi: 139 Wszak ona wzrosła tymczasem w urodę.
is dbkwik:resource/JvmuHjXQYc_EMmq-yMXeWg== of
is dbkwik:resource/X7l0opWu667RHDeQudG4LA== of
Alternative Linked Data Views: ODE     Raw Data in: CXML | CSV | RDF ( N-Triples N3/Turtle JSON XML ) | OData ( Atom JSON ) | Microdata ( JSON HTML) | JSON-LD    About   
This material is Open Knowledge   W3C Semantic Web Technology [RDF Data] Valid XHTML + RDFa
OpenLink Virtuoso version 07.20.3217, on Linux (x86_64-pc-linux-gnu), Standard Edition
Data on this page belongs to its respective rights holders.
Virtuoso Faceted Browser Copyright © 2009-2012 OpenLink Software