| rdfs:comment
| - Woda ciekła, gdy cedrową arką jak zabawką - człowiek świat nawiedził i leżące pod ziemią w letargu budził rysie, sarny i niedźwiedzie. Potem palcem wskazującym dotknął piersi własnej otulonej liściem i wywołał z niej dobrą samotność i łzę pierwszą na ciemny policzek. Ptactwo nieme dotychczas jak ogród zwolnił z łodzi, kwiat ulepił z mułu i cień trysnął spod ziemi, gdy w mroku dotknął nieba szumiącej kopuły. Świergotał śnieg już prędzej, góry przenosił i las, a on oczy dziękczynne jak ręce wtapiał milcząc w wyblakły czas. Image:PD-icon.svg Public domain
|
| abstract
| - Woda ciekła, gdy cedrową arką jak zabawką - człowiek świat nawiedził i leżące pod ziemią w letargu budził rysie, sarny i niedźwiedzie. Potem palcem wskazującym dotknął piersi własnej otulonej liściem i wywołał z niej dobrą samotność i łzę pierwszą na ciemny policzek. Ptactwo nieme dotychczas jak ogród zwolnił z łodzi, kwiat ulepił z mułu i cień trysnął spod ziemi, gdy w mroku dotknął nieba szumiącej kopuły. Świergotał śnieg już prędzej, góry przenosił i las, a on oczy dziękczynne jak ręce wtapiał milcząc w wyblakły czas. Przerażony zarysem tylko głębi mocnej, co ciałem targa, grudki serca zielonym motylom pozazdrościł zgubiony w barwach. Nie mógł. Słowem tę przepaść mierzył, wiosło skruszył o fali skręt, kiedy w górze jak okręt lub zwierzę zawarczała smolista brew. Zwarte czoło jak proporzec podniósł, a już grom szedł po dźwięcznych kamieniach i z łaskawej podawał mu dłoni słodki napój i tym go napełniał. Po raz pierwszy ramion dwojga ster ciął powietrze bluźnierczo, i nogi jak łuk bramy zaryły się w krę ziemi, której zwiastowano ogień. Image:PD-icon.svg Public domain
|