| rdfs:comment
| - Tak: w tych ścianach, za którymi piękna błyskawica jak głóg ostra miota znaki smutnym, noc trwa ciągła: to jej usta uporczywe zostały na sękach, to jej palce widzę w deskach czarne jak na płótnie. Świat odrębny, ach, poznaję: ludzkie śpiewy śmieszne i zawiłe, lot ptaków, skrzyp studzien, klaskają bicze nad drogą, którą już nigdy nie pójdę, drzewa przystają, a kształt ich jakże mi jest znajomy. Woda opada stromo i znowu barwy jej uczę oczy me w noc wpatrzone. II Zapomnę, pewnie zapomnę - i sen mój tym samym grozi, nie czeka w nim złotowłosa, a dom mój krąży nade mną bez głosu, senny jak puch.
|
| abstract
| - Tak: w tych ścianach, za którymi piękna błyskawica jak głóg ostra miota znaki smutnym, noc trwa ciągła: to jej usta uporczywe zostały na sękach, to jej palce widzę w deskach czarne jak na płótnie. Świat odrębny, ach, poznaję: ludzkie śpiewy śmieszne i zawiłe, lot ptaków, skrzyp studzien, klaskają bicze nad drogą, którą już nigdy nie pójdę, drzewa przystają, a kształt ich jakże mi jest znajomy. Woda opada stromo i znowu barwy jej uczę oczy me w noc wpatrzone. Tu roślinność z milczenia wzory rysuje płaskie: księżyc pośrodku drobny, wokół zielony puch, stół mój i lustro sine porosło pyłem jak lasem, dywan kosmaty i ufny jak trawa leży u nóg. Lecz nad gontem, lecz nad głową krąży niewidzialny głaz kosmiczny w bieg rzucony wolą ręki mściwej. Wiem, że warczy - lecz w tym domu, gdzie puszyste palmy jak na strunach drżą na cieniu - głos pęka wśród ścian i opada na me ręce omszałe jak grzyby. II Nie powiedziane dziś wszystko, co było albo co będzie. Papier zostanie czysty i ćmę samotną i cichą zapomnę, pewnie zapomnę - drzewa zaświecą jak z miedzi, chmury polecą splątane, deszcze otworzą muzykę, niżej - konie na grzbietach mokrych pyski położą drżące i wóz przetoczy się mały, horyzont mając po osie; biały się księżyc rozwinie i będzie cisza spełniona. Już nigdy kwiat ani owoc tych nut nie zdoła wywołać pożegnanych zbyt łatwo i wcześnie. Jest sen. Oczy zachodzą błoną, ciało przechyla się puste, chwieją się linie roślin gwałtowniej coraz, bo światło szersze o wieczność miota błyskawica ostra jak głóg. Zapomnę, pewnie zapomnę - i sen mój tym samym grozi, nie czeka w nim złotowłosa, a dom mój krąży nade mną bez głosu, senny jak puch. Image:PD-icon.svg Public domain
|