- porosły osty brzegiem popod wikliną - wierzby przeszły szeregiem poprzed kaliną - - zlękło się serce czyjeś na przekór wierze - przychyliło się ustom kwietne wybrzeże - kaczeńce zwianiły stawu wiatyk - oszalał pąkowiem wierzbowy patyk - --a tu już dym wali - będzie wieczerza - ! - - mrok łokciem skórzanym ubranie zmierza - przyszywa trzy łaty - tu - tam trzydzieści na stroik, na taniec na wpół niewieści - --upadła iglica pomiędzy osty - ni drużby nie widać ani starosty - - kotwi się, kołuje wieś dookoła - obyrta się, wartko dokoło stoła - --na nic mi staniki, korale na nic, nie ma miłowaniu, snom nie ma granic
- porosły osty brzegiem popod wikliną - wierzby przeszły szeregiem poprzed kaliną - - zlękło się serce czyjeś na przekór wierze - przychyliło się ustom kwietne wybrzeże - kaczeńce zwianiły stawu wiatyk - oszalał pąkowiem wierzbowy patyk - --a tu już dym wali - będzie wieczerza - ! - - mrok łokciem skórzanym ubranie zmierza - przyszywa trzy łaty - tu - tam trzydzieści na stroik, na taniec na wpół niewieści - --upadła iglica pomiędzy osty - ni drużby nie widać ani starosty - - kotwi się, kołuje wieś dookoła - obyrta się, wartko dokoło stoła - --na nic mi staniki, korale na nic, nie ma miłowaniu, snom nie ma granic Image:PD-icon.svg Public domain