About: dbkwik:resource/-H8zn1vmwrYAdkT60pdpvg==   Sponge Permalink

An Entity of Type : owl:Thing, within Data Space : 134.155.108.49:8890 associated with source dataset(s)

AttributesValues
rdfs:label
  • Podróż naokoło świata w ośmdziesiąt dni/36
rdfs:comment
  • Czekał więc dobrych dwadzieścia minut. Była punktualnie godzina ósma, trzydzieści pięć minut, kiedy wyszedł stamtąd. Ale w jakim stanie! Włosy miał rozwichrzone, bez kapelusza... Biegł, biegł, roztrącał wszystkich, przelatując, jak trąba powietrzna po trotuarze. W trzy minuty był już w willi pana Fogga. Wpadł do pokoju bez tchu, nie mogąc słowa wymówić. — Co się stało? — spytał pan Fogg. — Mój panie... — bełkotał Passepartout — ślub... niemożliwy. — Niemożliwy? — Niemożliwy na jutro . — Dlaczego? — Bo jutro niedziela! — Poniedziałek, — zaoponował Fogg. — Nie... dziś jest sobota. — Sobota? Niepodobna!
dbkwik:resource/JvmuHjXQYc_EMmq-yMXeWg==
  • [[
dbkwik:resource/WglBShsp9V9mYtToH6YeZw==
  • Rozdział
dbkwik:resource/X7l0opWu667RHDeQudG4LA==
  • [[
adnotacje
  • Dawny|1923 r
dbkwik:wiersze/pro...iPageUsesTemplate
Autor
  • Juliusz Verne
abstract
  • Czekał więc dobrych dwadzieścia minut. Była punktualnie godzina ósma, trzydzieści pięć minut, kiedy wyszedł stamtąd. Ale w jakim stanie! Włosy miał rozwichrzone, bez kapelusza... Biegł, biegł, roztrącał wszystkich, przelatując, jak trąba powietrzna po trotuarze. W trzy minuty był już w willi pana Fogga. Wpadł do pokoju bez tchu, nie mogąc słowa wymówić. — Co się stało? — spytał pan Fogg. — Mój panie... — bełkotał Passepartout — ślub... niemożliwy. — Niemożliwy? — Niemożliwy na jutro . — Dlaczego? — Bo jutro niedziela! — Poniedziałek, — zaoponował Fogg. — Nie... dziś jest sobota. — Sobota? Niepodobna! — Tak! Tak! — krzyczał Passepartout. Omyliłeś się pan o jeden dzień! Przybyliśmy o 48 godzin za wcześnie, ale zostaje już tylko dziesięć minut! Passepartout złapał swego pana za rękaw i pociągnął go z niezrównaną siłą. Filip Fogg, uniesiony w ten sposób z pokoju, nie miał czasu na namyślanie się, wyszedł z domu, wskoczył do powozu, obiecał sto funtów furmanowi i po przejechaniu dwóch psów, rozbiciu pięciu powozów, przybył do Klubu. Zegar wskazywał ósmą, minut czterdzieści pięć, kiedy ukazał się w salonie... Filip Fogg wygrał więc zakład o dwadzieścia tysięcy funtów. Filip Fogg objechał świat w przeciągu ośmdziesięciu dni! I on tak punktualny, spokojny, jak mógł popełnić omyłkę, co do dnia? Filip Fogg przyjechał wcześniej o jeden dzień dlatego, że skierował się w swojej podróży na wschód, straciłby zaś jeden dzień, gdyby kierował się na zachód. Jadąc na wschód, Fogg szedł naprzeciw słońca, dnie przedłużały się wciąż o cztery minuty w kierunku, w którym jechał. W Londynie, przeciwnie godziny zmieniały się, były wciąż jednakowe. Sławny zegarek Passepartout, którego nie chciał on nakręcić według tamtejszych zegarów, o co wciąż tak walczył inspektor policji, pokazywał wciąż godzinę londyńską i dlatego błąd w obliczaniu dni nie był spostrzeżony. A więc Filip Fogg wygrał zakład, to znaczy dwadzieścia tysięcy funtów. Ale ponieważ wydał on na drogę około dziewiętnastu tysięcy, wygrana była niewielka. Wszakże Filipowi Fogg nie chodziło o fortunę tylko o przekonanie wszystkich, że można w osiemdziesiąt dni świat objechać. Tysiąc funtów pozostałych z podróży rozdzielił Filip Fogg między szlachetnego Passepartout i nieszczęsnego Fixa, który działał wszak bez złej woli, lecz w przekonaniu, że ściga przestępcę. Tylko dla dotrzymania słowa, wytrącił swemu służącemu za gaz, ulatniający się przez ośmdziesiąt dni. Tegoż wieczora, po powrocie z Klubu, gdzie był tak owacyjnie przyjęty, zawsze spokojny, zawsze jednakowo flegmatyczny pan Fogg obrócił się ku pani Andzie i spytał: — Czy małżeństwo to jeszcze i teraz pani dogadza? — Panie Fogg, — odpowiedziała młoda kobieta: mnie to wypada teraz zapytać pana... Byłeś pan zrujnowany, teraz jesteś bogatym... — Przepraszam panią, — odpowiedział dżentelmen spokojnie, — fortuna ta należy do pani. Jeśliby pani nie powzięła myśli o małżeństwie, służący mój nie poszedłby do pastora Samuela Wilsona, nie byłbym powiadomiony o swej omyłce, i... — Drogi panie Fogg... — odpowiedziała młoda kobieta. — Droga Ando... odpowiedział Fogg. Naturalnie, że małżeństwo zawarto o czterdzieści ośm godzin później i Passepartout, rozpromieniony, szczęśliwy uczestniczył na ślubie, jako świadek młodej kobiety. Czyż nie ocalił jej życia i czyż nie zasłużył na ten honor? Ale nazajutrz, praw ie o świcie Passepartout zapukał do drzwi swego pana. Drzwi otwarły się i niewzruszony dżentelmen zjawił się na progu. — Cóż takiego, mój Passepartout? — zapytał. — Przyszedłem powiedzieć, — rzekł chłopak, — że przekonałem się... — O czem takiem? — Że moglibyśmy objechać świat wokoło w przeciągu siedmdziesięciu ośmiu dni. — Zapewne, — rzekł pan Fogg, — jeśli byśmy nie przejeżdżali przez Indje... Ale, gdybyśmy ominęli ten kraj, nie uratowalibyśmy pani Andy, nie zostałaby ona moją żoną i... I pan Fogg cicho zamknął drzwi od swego pokoju. Tak więc Filip Fogg wygrał zakład. Przebył drogę naokoło świata w przeciągu ośmdziesięciu dni! Ekscentryczny dżentelmen wykazał w tej podróży dużo zimnej krwi i taktu. Ale potem? Cóż zyskał za to, co zdobył w tej trudnej drodze? „Nic“ powie ktoś nieświadomy. Ale tak nie jest. Posiadł piękną kobietę, która go uczyniła najszczęśliwszym z ludzi. Warto więc było i świat objechać! KONIEC. File:'Around the World in Eighty Days' by Neuville and Benett 01.jpg
Alternative Linked Data Views: ODE     Raw Data in: CXML | CSV | RDF ( N-Triples N3/Turtle JSON XML ) | OData ( Atom JSON ) | Microdata ( JSON HTML) | JSON-LD    About   
This material is Open Knowledge   W3C Semantic Web Technology [RDF Data] Valid XHTML + RDFa
OpenLink Virtuoso version 07.20.3217, on Linux (x86_64-pc-linux-gnu), Standard Edition
Data on this page belongs to its respective rights holders.
Virtuoso Faceted Browser Copyright © 2009-2012 OpenLink Software