| rdfs:comment
| - Jest jak strumień ciepły i bukiet, a ty - ryba, koncha lub owad, mlecznych światów w zadumie słuchasz, tam kształt pierwszy się zaczął rysować. Nie bój się rzeczy niedobrych, do spokoju ich prosto się przytul, od kołyski znajomy powrót poprzez głosy zielone i skrzypy. Zanim stopkami do miejsca dotrzesz, gdzie prawda będzie jak pień drzewa szorstka, porzucisz strumień najsłodszy i miękką zabawkę z włosa. Jakże takimi dłońmi, na których zawiła mapa, ciągle jeszcze maleńki! - utrzymasz kształt własny? Już dawno wyciekł szum, piękny szum i matka wygasła. Jak Atlas będziesz dźwigał bez końca.
|
| abstract
| - Jest jak strumień ciepły i bukiet, a ty - ryba, koncha lub owad, mlecznych światów w zadumie słuchasz, tam kształt pierwszy się zaczął rysować. Nie bój się rzeczy niedobrych, do spokoju ich prosto się przytul, od kołyski znajomy powrót poprzez głosy zielone i skrzypy. Zanim stopkami do miejsca dotrzesz, gdzie prawda będzie jak pień drzewa szorstka, porzucisz strumień najsłodszy i miękką zabawkę z włosa. I zmienisz imię. Zostaniesz tylko upartym lub wątłym, jak niegdyś żołnierzy z ołowiu siebie popędzisz do marszu, zbudujesz dom -będzie większy, piękniejszy od tego z klocków, lecz ci i dom nie wystarczy. Jakże takimi dłońmi, na których zawiła mapa, ciągle jeszcze maleńki! - utrzymasz kształt własny? Już dawno wyciekł szum, piękny szum i matka wygasła. Kiedy ziemia cię woła każdym ziarnem jak wargą, ty powierzasz się oczom wyrzuconym jak mosty, cieniem własnym się chwiejesz, głos dobywasz z oparu i jak próchno rozświetlasz twarz swą coraz widoczniej I usypiasz w ramionach pustkę, której się lękasz; nie wiesz tylko, jak wiele snu ci dadzą i kiedy - Nie myśl. Starczy. Odmierzą, mój chłopaczku maleńki, i położą w wieczności miękkiej, czystej jak śniegi. Może skąpić ci będą, ale bardzo miłować i odmierzą ci ładnie w metal śmierci warczącej, wtedy dłonie podniesiesz i znów dźwigniesz na nowo strumień mleczny. Jak Atlas będziesz dźwigał bez końca. Image:PD-icon.svg Public domain
|