| abstract
| - Nie udało nam się zdobyć pełnej treści listu. Dowiedzieliśmy się jednak, że zawierał on prośbę o nową umowę gazową z Rosją. Można też przypuszczać, że rząd prosił też – jak co roku – o kilka miliardów złotych na załatanie dziury budżetowej. Osoba z bliskiego otoczenia Jarosława Kaczyńskiego przyznała też, że równolegle drugi list wysłał PiS. Oprócz standardowych, corocznych życzeń (kulka w plecy premiera) opozycja poprosiła Mikołaja o dowody na to, że to Ruskie zestrzeliły prezydenckiego tupolewa. Nie wiadomo, jakim cudem oba listy trafiły na Kreml. Być może Mikołaj uznał, że tylko Rosjanie będą w stanie spełnić te wszystkie prośby, a może po prostu Poczta Polska znowu pomyliła kierunki świata? Faktem jest jednak, że dzisiaj Dmitrij Miedwiediew zadzwonił do Bronka i potwierdził swoje przybycie 6 grudnia. Miedwiediew wpadnie w nocy do kancelarii prezydenta przez komin i obficie obdaruje Polaków. Zapowiedział, że przywiezie ze sobą cały worek gazu, żeby Polsce wystarczyło na całą zimę grzania. Nie wykluczył też, że przywiezie jakieś materiały ze śledztwa w sprawie Tupolewa. Na pewno nie będą to jednak dowody obciążające Rosjan, gdyż ci ponad wszelką wątpliwość nie są w żadnym stopniu odpowiedzialni za katastrofę. Zapytany, jak będzie z kulką w plecy Tuska, prezydent Rosji uśmiechnął się tajemniczo i powiedział: – Wystarczy już tych wywiadów na dziś, muszę zacząć się odchudzać. Nieprzyjemna sprawa zaklinować się w kominie, nieprawdaż?
|