| abstract
| - 4 Na Atamancie tym razem dokona Gniewu, szał bowiem taki w nim roznieci, Że, widząc z dwojgiem niemowląt u łona 7 Małżonkę, krzyknął: „Zastawiajmy sieci Na szlaku, chwycim lwicę ze szczenięty!" — Po czym bezbożną ręką jedno z dzieci, 10 Synka Learcha, chwycił i na szczęty, Ręką śmignąwszy, strzaskał o granity, Ona zaś z drugim skoczyła w odmęty. 13 A gdy fortuna poniżyła szczyty Wielkości Trojan, na ogniową zgubę Dawszy, a z państwem wraz król był zabity, 16 Na smutną, nędzną, niewolną Hekubę, Gdy Polikseny widziała zabicie, A na wybrzeżu Polidora lube 19 Spotkała zwłoki, co uszło z nich życie, Obłęd przystąpił tak zapamiętały, Że się jej z gardła psie ozwało wycie. 22 Lecz ni tebańskie, ni trojańskie szały Nie były takie dzikie i zajadłe, Zwierzęty władnąc czy ludzkimi ciały, 25 Jak tu dwa cienie nagie i wybladłe, Co gryząc skalnym goniły wyrębem, Niby dwa wieprze z karmnika wypadłe. 28 Jeden, skoczywszy, uczepił się zębem Karku Capocchia i przyciął go srodze, Zdusił i taszczył, aż grunt zamiótł kłębem. 31 Tu aretyńczyk, co stał w wielkiej trwodze, Rzekł: „Upiór, który na nim pysk posoczy, File:Inferno Canto 30 verses 33-34.jpg Jest Gianni Schicchi: patrz, jak druha głodze". 34 „Niechże na tobie zębów nie ubroczy — Powiadam —jeślim odpowiedzi godny, Kto jest cień drugi, mów mi, nim uskoczy". 37 „To duch prastary Mirry kazirodnej, File:Inferno Canto 30 verses 38-39.jpg Która mieć chciała w ojcu lubownika, W miłości z prawem i cnotą niezgodnej. 40 Tak z nim popełnia grzech chytra podwika, Że sobie cudzej kształt osoby nada, Właśnie jak tamten, który już umyka, 43 Co, by dla siebie zdobyć panią stada, W Buosa Donati postać się przemieni. I po swej woli testament układa". 46 Skoro już pierzchli oba pobieszeni, Na których oczy me wieszałem smutnie, Do innych wzrokiem biegnę po przestrzeni. 49 Jeden duch kształtem przypominał lutnię, A raczej takim fantazji się zjawi, Gdy mu się w myśli obie nogi utnie... 52 Wodna puchlina, która miąższ w nim trawi, Stosunek członków znosi u nędznika, Potworny rozmiar lic i brzucha jawi. 55 Choroba wargi obie mu rozmyka, Górną wzdymając, obciągając dolną, Niby spieczone usta suchotnika. 58 Wy, co wam w smętnym świecie chodzić wolno, Nie pojmę czemu, krom katuszy wszelkiej, Pójdźcie i patrzcie na mękę mozolną 61 Mistrza Adama, co był taki wielki Za życia, pełen bogactw, syt wygody, A dzisiaj, ot, dżdżu pożąda kropelki!... 64 W zieleni stoków szeleszczące wody, Od Cassentyna które bieżą w Arno, Dając wybrzeżom i pulchność, i chłody, 67 Niepróżno dzisiaj na pamięć się garną; Od ich widzenia wysycha mi cera: Srożej je czuję niźli spiekę parną. 70 Oto jak twardej Sąd kary dobiera: Czyniąc narzędziem mąk scenę mej winy, Gorętsze jęki z gardła mi wydziera. 73 Jam to w Ronienie fałszował floryny, W podłym metalu bił Chrzciciela godło, Za co na stosie poszedłem w perzyny. 76 Lecz by gdzie z duszą Gwidonową podłą Cień Aleksandra spotkać i ich brata, Oddałbym całe Fontebrandy źródło. 79 Pierwszy podobno w piekle się kołata: To jedna mara zbieszona przerzekła; Cóż, gdy mię niemoc wiąże i przygniata!... 82 Bogdaj mi w członki taka siła ściekła, Iżbym co sto lat uszedł bodaj piędzi, Już bym się puścił szukać go śród piekła 85 W tłumie tej, którą wrzód i krosta swędzi W krąg jedenastu mil zbitej gawiedzi, A pół od jednej do drugiej krawędzi. 88 Przez nich to duch mój pośród zgniiców siedzi: Oni skusili, abym bił czerwieńce, Co zawierały trzy karaty miedzi". 91 „Kto są — spytałem — ci dwaj potępieńce? Kurzą, jak w zimie dłoń wyjęta z wody, I siedzą razem po twej prawej ręce". 94 „Przede mną wpadli w piekielne zagrody I odtąd żaden nie drgnął — rzekła mara — Ani drgnie, aż w dzień ostatniej nagrody. 97 Owa — przewrotna żona Putyfara, Ów — Sinon, co się w Troję wkradł sromotnie; Gorączkę poci z nich cuchnąca para". 100 Tu zgnilec, który słuchał nieochotnie, Że go wspomniano z takim obrzydzeniem, W brzuch wypuczony mówcę pięścią grzmotnie. 103 Jak bęben zabrzmiał brzuch pod uderzeniem; Za to mistrz Adam w gębę trzasnął ducha, Na odlew ciężkim zwaliwszy ramieniem. 106 „Choć moje ciało zgnilizna bezrucha — Mówił — ochocze na taką robotę, Jeszcze me ramię rozkazania słucha". 109 A Sinon: „Mniejsząjawiłeś ochotę, Gdzieś widział, że stos dla cię układali, Niż gdyś z mosiądzu bił czerwone złote". 112 A spuchlec: „Prawdę rzekłeś, co się chwali, Aleś podobno tak świadczyć nie śpieszył, Gdy cię pod Troją o prawdę pytali". 115 A na to Sinon: „Jeślim kłamstwem grzeszył, To raz; tyś każdym złym kłamał dukatem: Żaden czart nigdy tyle nie nabreszył". 118 Znowu odpalił ów z brzuchem pękatym: „Konia przypomnij sobie, kłamco wraży, I cierp, że się fałsz nie ukrył przed światem". 121 „I ty cierp, niech cię ta gorączka praży — Rzekł Grek — i trawi ta wodna puchlina, Co z twego brzucha płot zrobiła twarzy". 124 A mincarz: „Gęba znów latać zaczyna I zjadliwością zwykłą mi dogryza; Jeśli ja puchnę, jeśli schnie mi ślina, 127 Ty wewnątrz goresz i pęka ci łyza; Długiej by pewno nie trzeba namowy, Ażebyś cmoktał zwierciadło Narcyza!" 130 Stałem zajęty zelżywymi słowy, Gdy Mistrz mój: „Patrzże, patrz na głupie cienie! Jeszczem się z tobą powaśnić gotowy". 133 Gdym z głosu poznał Mistrza rozdrażnienie, Oblicze moje wstydem się pokryło; Wspomniawszy, jeszcze dzisiaj się rumienię. 136 Jak ten, co marzy jakąś rzecz niemiłą, Śniąc, życzy, aby to był sen, nie jawa, I pragnie, aby to, co jest, nie było, 139 Tak pomieszanie gdy mówić nie dawa, Chcący tłumaczyć się, nie zauważę, Iż się milczenie już wymówką stawa. 142 „Większa się wina mniejszą skruchą maże — Ozwał się Pan mój w łagodnym sposobie — Niechże jej smutek tak ciężki nie karze. 145 Gdyby cię losów zmiana w której dobie Między podobnych kłótników przywiodła, Pamiętaj czynić, jakbym był przy tobie. 148 Słów obelżywych słuchać chęć jest podła".
|