| rdfs:comment
| - I Jaki archanioł trąbą ten czas przyzywał nawołując przez długi wirydarz tęsknot? Ciemny kościół gotycki niosłem na ramionach, aż: wśród kantyczek surowych osiadłem i męsko wparłem się w czas ubiegły jak w czarne strzemiona. żyłem wśród katafalków i szczerbatych blanek, w wiolinach kryz wionących o wdzięku motylim. Pamiętam w niebo świtu wmurowany zamek świec woskowych i w złotym pyle rycerzy dudniących przez most zwodzony ciszy dębowej. Żyłem martwy burgrabia, marionetka epok, zamurowany w czas smutny jak trumna małego dziecka, a po salach szerokich, po lęku wieloznacznym jak niebo kołowała z głuchym dzwonkiem woskowa owieczka.
|
| abstract
| - I Jaki archanioł trąbą ten czas przyzywał nawołując przez długi wirydarz tęsknot? Ciemny kościół gotycki niosłem na ramionach, aż: wśród kantyczek surowych osiadłem i męsko wparłem się w czas ubiegły jak w czarne strzemiona. żyłem wśród katafalków i szczerbatych blanek, w wiolinach kryz wionących o wdzięku motylim. Pamiętam w niebo świtu wmurowany zamek świec woskowych i w złotym pyle rycerzy dudniących przez most zwodzony ciszy dębowej. Żyłem martwy burgrabia, marionetka epok, zamurowany w czas smutny jak trumna małego dziecka, a po salach szerokich, po lęku wieloznacznym jak niebo kołowała z głuchym dzwonkiem woskowa owieczka. II W noc jesienną, gdy niebo nierzeczywiste odbija puste kroki i dymi lękiem. szły szczury szeregami, gwardie obcych istnień, śpiewały słodkie, śmiertelne piosenki. Bliżej: przez śpiewne mosty zwodzone. Bliżej: przez czarne akordy bramy. Bliżej: przez wieże mosiężnych dzwonów szły szeregami, szły szare klany. Biało trwogę sączył nagły księżyc, a od alej wiało chłodem liści, gdy sznur drogi ucieczkę wyprężył przez sale puste ostatni wyścig. Schody kręte harmonią odbiegały w dół, biły zegary struchlałe ze wszystkich wież naraz. Tupot nóg, tupot nóg, szelest nóg - ostatni alarm. Długie wieże, coraz wyżej długie wieże. Widziałem konanie straszniejsze niż śmierć dzieci. Ostatnia baszta zamyka biały nieludzki krzyk, ostatni wśród nocy krzyk zamknęły mury. Nie byłem aniołem - bez skrzydeł kto uleci? Serce moje na wieży najwyższej pożarły szczury. Image:PD-icon.svg Public domain
|