Pięćset sześćdziesiąt myśli na sekundę To nie sen, jak może się wydawać Krótka chwila zastanowienia- Miasto znowu płonie W blasku świec co niegdyś Oczami Twoimi były, Dwoma jasnymi lustrami Tylko w nich widzę siebie. Tęsknię. A może to nawet nie jest tęsknota- Powiedziałbyś: Minie... Sztuka zna tyle przypadków cierpienia Nie ty pierwsza, nie ostatnia I tak na wieki, od wieków Przez nieba i piekła Nie widzę już nigdzie Ni swego odbicia, ni cienia. Image:CC-BY-SA icon.svg cc-by-sa
Pięćset sześćdziesiąt myśli na sekundę To nie sen, jak może się wydawać Krótka chwila zastanowienia- Miasto znowu płonie W blasku świec co niegdyś Oczami Twoimi były, Dwoma jasnymi lustrami Tylko w nich widzę siebie. Tęsknię. A może to nawet nie jest tęsknota- Powiedziałbyś: Minie... Sztuka zna tyle przypadków cierpienia Nie ty pierwsza, nie ostatnia I tak na wieki, od wieków Przez nieba i piekła Nie widzę już nigdzie Ni swego odbicia, ni cienia. Image:CC-BY-SA icon.svg cc-by-sa