About: dbkwik:resource/7hpbIYrnD-woXiMyXf0AlQ==   Sponge Permalink

An Entity of Type : owl:Thing, within Data Space : 134.155.108.49:8890 associated with source dataset(s)

AttributesValues
rdfs:label
  • Boska Komedia (Porębowicz)/Czyściec - Pieśń XIV
rdfs:comment
  • 4 „Kto on zacz, nie wiem, lecz nie sam przychodzi; Ty siedzisz bliżej ku jego osobie, O ród i miano pytaj go najsłodziej". 7 Tak więc szeptały, schylone ku sobie, Dwa widma obok siedzące na prawo I szyje do mnie wyciągały obie. 10 Powiada jedna z nich: „Duchu, postawą Cielesną w niebios kroczący wierzeje, Miej litość, wieścią pociesz nas łaskawą. 13 Ktoś jest? Skąd idziesz? Bo twe przywileje Podziw nasz budzą, jak obca i nowa Rzecz, która tutaj nigdy się nie dzieje". 16 „Środkiem Toskany — rzekłem — fale snowa Strumyk na stokach zrodzon Falterony; Nie nasyca go droga stumilowa.
dcterms:subject
Tytuł
dbkwik:resource/JvmuHjXQYc_EMmq-yMXeWg==
dbkwik:resource/WglBShsp9V9mYtToH6YeZw==
  • Czyściec
  • Pieśń XIV
dbkwik:resource/X7l0opWu667RHDeQudG4LA==
dbkwik:wiersze/pro...iPageUsesTemplate
Autor
  • Dante Alighieri
abstract
  • 4 „Kto on zacz, nie wiem, lecz nie sam przychodzi; Ty siedzisz bliżej ku jego osobie, O ród i miano pytaj go najsłodziej". 7 Tak więc szeptały, schylone ku sobie, Dwa widma obok siedzące na prawo I szyje do mnie wyciągały obie. 10 Powiada jedna z nich: „Duchu, postawą Cielesną w niebios kroczący wierzeje, Miej litość, wieścią pociesz nas łaskawą. 13 Ktoś jest? Skąd idziesz? Bo twe przywileje Podziw nasz budzą, jak obca i nowa Rzecz, która tutaj nigdy się nie dzieje". 16 „Środkiem Toskany — rzekłem — fale snowa Strumyk na stokach zrodzon Falterony; Nie nasyca go droga stumilowa. 19 Tam jest ojczysty gród mój położony; Nazwisko moje wymieniać — rzecz marna, Mej sławy jeszcze nie brzmią głośne dzwony". 22 „Jeśli przejrzałem myśl twą aż do ziarna — Pierwsza się dusza do mnie znów odzywa — Po twojej mowie domyślam się Arna". 25 A druga rzecze: „Czemuż on ukrywa Niedomówione owej rzeki miano, Jakby w nim rzecz się mieściła brzydłiwa?" 28 Na to głos ducha, którego pytano: „Pewnie dlatego, iż się lepszą zdało, Aby jej dolin wiecznie zapomniano. 31 Bowiem od źródeł, którymi nabrzmiało Siodło gór, co z nich odpadło Peloro, A tak, że w świecie bogatszych jest mało, 34 Po ujście, gdzie się krzepi morze, skoro Słońce mu nieco słonych wód upije, Skąd znowu później rzeki pokarm biorą, 37 Cnotę się z dala obchodzi jak żmiję; Czy to się dzieje ze złego nawyku, Czy że ich gleba ten wstręt w sobie kryje. 40 Tak odmienili obyczaj do zniku Mieszkańcy biednej tych dolin krawędzi, Jakby ich Circe chowała w karmniku. 43 Śród sprośnych wieprzów, godniej szych żołędzi Niżeli strawy, którą człowiek żywie, Naprzód ta rzeka nędzne nurty pędzi, 46 Spotyka dalej, na niższym przepływie, Głośniej nad małość łające szczenięta I usta od nich odwraca wzgardliwie. 49 Płynąc poniżej, coraz bardziej wzdęta, Spomiędzy psiarni między wilcze stada Wlewa się struga licha i przeklęta. 52 Lisy spotyka, w których mieszka zdrada, Skoro w najniższe potoczy się kraje; Daremnie na nie paści się zakłada. 55 Choć tu człek słucha, sprawy nie zataję; Dobrze mu będzie, jeśli zapamięta, Co mu duch prawdy przeze mnie podaje. 58 Wnuka twojego widzę, jak wilczęta Dzikie pogromi, wpadłszy na wybrzeże Okrutnej strugi, i wszystkie popęta. 61 Na targ poniesie wilcze mięso świeże, A resztę, jak lew, położy pokotem; Tak wielom życie, sobie cześć odbierze. 64 Z nędznego lasu we krwi wyjdzie potem, Tak spustoszywszy, że w tysiączne lata Nie zagai się ta puszcza z powrotem". 67 Jak po złej wróżbie wesołość ulata Z twarzy człowieka - więc patrzy i słucha, I tylko czeka, skąd runie zatrata, 70 Tak spoważniała twarz innego ducha Podczas tej mowy; nagle stał się rzewny, Kiedy proroctwo doszło mu do ucha. 73 Widok jednego, głos drugiego gniewny Ciekawość moją zwiększyły ogromnie, Więc kto są, pytam, nazwiska niepewny. 76 Rzekł duch, co pierwszy odzywał się do mnie: „Patrz, czego prośba moja nie uzyska Od ciebie, teraz ty pożądasz po mnie? 79 Lecz dobroć boża, która tak pobłyska Z twojej osoby, wyznać mię zniewala: Gwidona Duki nie pomnisz nazwiska? 82 Bywało, zawiść tak mię skroś przepala, Że gdym gdzie w twarzy obaczył wesele, Z lic moich zaraz krwi pierzchała fala. 85 Z mego posiewu takie zbieram ziele. O ludzie, czemu dóbr waszych krynica W wykluczającym rodzi się podziele? 88 Oto Rinieri, co sobą zaszczyca Calbolich plemię skłonne do upadu, Póki nie najdzie jego cnót dziedzica. 91 W obrębie morza, Renu, gór i Padu Nie tylko w biednej krwi już się nie pleni Zapał do prawdy i pięknego ładu, 94 Ale porosły na całej przestrzeni Trujące gąszcze; żadne ich oskardy Nie wykarczują rychło od korzeni. 97 Gdzie dobry Lizio i Henryk Manardi? Gdzie Traversarich i Carpignów plemię? O Romańczycy zeszli na bastardy! 100 Fabbro, bolońską ozdobi-ż znów ziemię? Bernarda Fosco w Faenzy obaczę? Różdżkę tak wdzięczną wyda-ż drobne siemię? 103 O Toskańczyku, nie dziw się, że płaczę! Gwida da Prata imię mi przytomne I Ugo d'Azzo do serca kołacze. 106 Pomnę Tignosa, druhów jego pomnę; Dom Anastazych i dom Traversarów: Oba te rody dzisiaj bezpotomne!... 109 Damy, rycerstwo, świat czynów i gwarów, Dworności naszej i miłości szkoła Tam kwitły, gdzie dziś wrósł występku narów... 112 Wyjdź, Brettinoro, z siebie, gdy dokoła Właśni panowie twoi precz uchodzą Śród innych wielu, by nie sromać czoła. 115 W Bagnacavallo niewiasty nie rodzą, I słuszna: za to Castrocaro, Conio, Źle — gdy hrabiątek niegodnych napłodzą. 118 Pagani lepsi będą, gdy uronią Swojego »Diabła«, ale trud zbyteczny Oczyszczać sławę: od plam jej nie schronią. 121 O Ugolinie z Fantoli, bezpieczny Będzie twój honor, bo go już nie zaćmi Czynem niegodnym żaden syn wszeteczny! 124 Idź, Toskańczyku, teraz idź, bo łkać mi Chce się — nie mówić; rzewnie płakać muszę, Tak się me serce ścisnęło nad braćmi". 127 Widno nam było, że te zacne dusze Słyszały chód nasz, a że nie ostrzegły, Po drodze dalej poszliśmy w otusze 130 Znowu samotni; nagle z przeciwległej Strony, jak piorun powietrze przelata, Tak ku nam słowa wołające biegły: 133 „Ktokolwiek spotkasz, zgładź mię z tego świata!" I pierzchły jako grom, który pobladnie, Skoro wprzód obłok na ćwierci rozpłata. 136 A ledwie znowu słuch sobą owładnie, Inny głos obok huknął raz za razem Jako grzmot, który za piorunem padnie: 139 „Jam jest Aglauro, co się stała głazem". Cała się postać moja w tył podawa, Pragnę się ukryć za swym Drogowskazem. 142 Już teraz ścichła napowietrzna wrzawa, Gdy Wódz mój rzecze: „Oto twarde pęta, Co winny dzierżyć was w granicach prawa, 145 Ale szalonych zbyt wabi przynęta, Spod której stary wróg na wędę chwyta Duszę, skoro się nie w czas opamięta. 148 Woła was niebo; nad wami rozwita Piękność swe kręgi toczy; cóż, gdy biedna Źrenica wasza do ziemi przybita! 151 Tę niemoc karci Siła Wszystkowiedna!"
is dbkwik:resource/JvmuHjXQYc_EMmq-yMXeWg== of
is dbkwik:resource/X7l0opWu667RHDeQudG4LA== of
Alternative Linked Data Views: ODE     Raw Data in: CXML | CSV | RDF ( N-Triples N3/Turtle JSON XML ) | OData ( Atom JSON ) | Microdata ( JSON HTML) | JSON-LD    About   
This material is Open Knowledge   W3C Semantic Web Technology [RDF Data] Valid XHTML + RDFa
OpenLink Virtuoso version 07.20.3217, on Linux (x86_64-pc-linux-gnu), Standard Edition
Data on this page belongs to its respective rights holders.
Virtuoso Faceted Browser Copyright © 2009-2012 OpenLink Software