About: dbkwik:resource/7lM-OoYbdyIFnBCxz2LnhA==   Sponge Permalink

An Entity of Type : owl:Thing, within Data Space : 134.155.108.49:8890 associated with source dataset(s)

AttributesValues
rdfs:label
  • Eryfila
rdfs:comment
  • Mantuańczyka, który mię wdziękiem i ładem Żywił, przez Styks ponury i Acheron chciwy, Eryfilo, w Umarłych świat wszedłem straszliwy. Nie odtrącaj mnie, Maro owiana urokiem! Niechaj twój dawny smutek świeci przed mym wzrokiem, A łzy twe do mej duszy pobożne niech spłyną, Jako do kształtnej czary, balsamiczne wino. Muzo! opuśćmy strumień ten i okolice, I Platona, i Siostry pełne okropności, A niech Mara ta wraca między rówieśnice, Które zmarły z miłości. Trwająca po wsze czasy, Image:PD-icon.svg Public domain
dcterms:subject
dbkwik:resource/LnuiOV1ARnBg2yIsYieKHw==
  • Wincenty Korab-Brzozowski
dbkwik:resource/WglBShsp9V9mYtToH6YeZw==
  • Wiersz
dbkwik:wiersze/pro...iPageUsesTemplate
Autor
  • Jean Moréas‎‎
abstract
  • Mantuańczyka, który mię wdziękiem i ładem Żywił, przez Styks ponury i Acheron chciwy, Eryfilo, w Umarłych świat wszedłem straszliwy. Nie odtrącaj mnie, Maro owiana urokiem! Niechaj twój dawny smutek świeci przed mym wzrokiem, A łzy twe do mej duszy pobożne niech spłyną, Jako do kształtnej czary, balsamiczne wino. „Istotą lekką, niby tchnienia, Błądzę, Odkąd me ciało rozstało się Z życiem; Lecz zmaz cielesnych i cierpienia Śmierć nie zacieru". „A więc posłuchaj: troska O złotolity pas Nie zmogła moich kras, — Jak rzekły usta pełne oszczerstw śliny, — Ale to Kipris boska, Zwycięstw Bogini”. „Małżonek mój był bohaterem Z rodu Ojkleusza; Władał na nawie Argo sterem Obok Tezeusza; Feba o złotych strzałach, Apollina, Był jednym z Wieszczbiarzy, Ale miał włosy jakby szczecina Twarde na twarzy. A nagle przybył Tamten — a był W swojej młodości świeżej; Na jego licu meszek, niby pył, Ledwie się szerzy; A żaden flet cudownie brzmiący Słodyczą duszy wskroś nie rani, Jak jego głos mówiący: Bogi Cię strzegę, Jasna Pani! Wtedy poczułam, iż moja cnota Była jak spadły liść, A tak namiętna moja tęsknota Jako pędzący wiatr”... „Młodości! twe ramiona Jak wokół dębów powoje; Lecz starość pochylona, To mar znikomych roje!”... Rzekła, potem umilkła, siły pozbawiona, Jak klacz płochliwa, nagłym strachem uderzona, Tak się twa pamięć cofa, Maro, zdjęta lękiem; I nigdy nie powiedzą usta twe słów dźwiękiem, Że syn, za cudzołożną miłość twą, w twe łono Ugodził, ziemię plamiąc krwią matki czerwoną. W Minosa i Eaka siedzibach pozgonnych, Niewiasto, nie masz wdzięków już do grzechu skłonnych: Zgasły blaski twych oczu, spadły włosów sploty, Zziębły miękkie twe dłonie, rozkosz dla pieszczoty. Teraz napróżno boskiej miłości płomienie Zatoczyłyby wokół twych bioder pierścienie. Lecz matkobójczy poryw ręki Alkmeona Znajduje wciąż wrażliwą biel twojego łona: Tak okrutnie uderza drwal, w gęstwinie boru, W brzozę zwaloną ostrzem lśniącego toporu... Zaiste! jak unika łódź skalistych brzegów, Śmiertelni, zaniechajcie szalonych zabiegów, Zmienne bowiem są losy i chwiejne nadzieje Gdy miarę przekraczamy i zwykłe koleje. Serce, kiedy mu mądra wola powiernica, Jest jak wóz, którym sprawny kieruje woźnica; Ale gniew ślepy, nakształt zjątrzonego zwierza, Często chybia wytknięty cel i w bok uderza. Muzo! opuśćmy strumień ten i okolice, I Platona, i Siostry pełne okropności, A niech Mara ta wraca między rówieśnice, Które zmarły z miłości. Widzę Fedrę niewinną i występną razem; Mirrę, która za chuci złej poszła rozkazem; Aglaury serce wróżbą nieszczęść ugodzone; Kanaceę, Makara i siostrę i żonę; Władczynię Lemnos, która kochała nad miarę Jazona, Argonautę, łamiącego wiarę; Eurydykę i Hero; Laudamję z Hermjoną; Cydippę, siecią zdradnych czarów pochwyconą; Tkliwości pełną Prokris, o jutrznię zazdrosną; Hypermnestrę, Ewadnę i Fillis żałosną, I chwalebną Didonę, którą na niedolę Cny Eneasz opuścił, Bóstw spełniając wolę. Oh! jak ten blady orszak cieni nieszczęśliwych, Na pokrętnego Styksu brzegach żałośliwych, Myśląc z gorzką słodyczą o swej dawnej męce, Śle wzdychania przesmutne, załamując ręce! Tak, gdy wieczór zapada, drży, w ciszy równiny, Podmuchem wiatru tknięta, łodyga rośliny. Wielka chlubo Mantui, Wirgiljuszu rzewny! Tak jak strumień wspaniały o fali rozlewnej Rozwija swemi dary wykarmione żniwa, Tak pieśń, która z twej lutni szlachetnej wypływa, Trwająca po wsze czasy, Wzbogaca wzniosłość ducha, dodając mu krasy. I ty, Dante, coś równy piewcom Ery Złotej, Umiał swych muz gotyckich podnieść niskie loty, — Tak było serce twoje pełne Kalliopy! W dźwięczących rymów twoich dostojności błogiej Nad Parnasu świętego uniosłeś się stropy, Aby szukać do Raju Chrześcijańskiego drogi. Głosom waszym posłuszny, o Mistrzowie mili, Przemówić otom kazał zwłokom Eryfili. Niechaj więc Bóg Apollo przez swoje płomienie Ożywi moje nagle stygnące natchnienie, Bym na lutni francuskiej zaśpiewał wam w dani Słowa, które w dziedzinie gdzie mieszka Cierpienie, Wyrzekł młodszy starszemu w narzeczu Toskanji: Image:PD-icon.svg Public domain
Alternative Linked Data Views: ODE     Raw Data in: CXML | CSV | RDF ( N-Triples N3/Turtle JSON XML ) | OData ( Atom JSON ) | Microdata ( JSON HTML) | JSON-LD    About   
This material is Open Knowledge   W3C Semantic Web Technology [RDF Data] Valid XHTML + RDFa
OpenLink Virtuoso version 07.20.3217, on Linux (x86_64-pc-linux-gnu), Standard Edition
Data on this page belongs to its respective rights holders.
Virtuoso Faceted Browser Copyright © 2009-2012 OpenLink Software