| abstract
| - 200px|thumb Michałowa jest niewątpliwie jedną z najlepszych kucharek w Wilkowyjach. Jej specjalnościami są kaczka z jabłkami, którą zachwala sam Biskup Sądecki oraz żeberka w miodzie. Poza tym przyrządza doskonałe potrawy z cielęciny i innych mięs, a przez jej pyszne klopsiki w sosie Ksiądz proboszcz nie jest w stanie dotrzymać danej sobie obietnicy odchudzenia się. Piecze też doskonałe ciasta. Przy jednej tylko potrawie Michałowa musi ustąpić palmy pierwszeństwa Solejukowej, która w dziedzinie pierogów jest niedoścignioną mistrzynią. Niestety kuchnia Michałowej nie jest pozbawiona wad, albowiem Michałowa dostosowuje swoje gotowanie do domniemanych nastrojów i potrzeb księży. I tak, gdy ksiądz proboszcz pewnego razu wybiera się do lasu, aby spokojnie pomedytować, Michałowa z miejsca uznaje, iż w tej sytuacji najlepsza będzie kuchnia postna. Gdy na dodatek Ksiądz Maciej nieopatrznie przyznaje, że wstrzemięźliwość w jedzeniu sprzyja religijności, biedni księża przez długi czas są raczeni zupą z soczewicy i łazankami z kapustą. Ten przykry stan rzeczy przerywa za namową księży Stach Japycz, który również ma dość postnego wiktu i stwierdza, że w niczym nie zgrzeszył na tyle, aby aż tak pokutować. Dzięki tej interwencji, księża otrzymują na kolację wytęsknione żeberka w miodzie. thumb|200px Michałowa w kwestii gotowania jest bardzo drażliwa, więc w żadnym razie nie wolno jej skrytykować. Ponieważ często pozwala, aby kierowały nią emocje, bywa że to czy owo się jej nie uda. Gdy po kłótni ze Stachem w zdenerwowaniu spala na węgiel kotlet, jest zmuszona podać Proboszczowi na obiad pierogi Solejukowej, nabyte w sklepie u Więcławskiej. Niestety ksiądz stanowczo za bardzo się daniem zachwyca, co wywołuje natychmiastowy potok łez i pretensji. Stąd, kiedy Michałowa, powróciwszy z wakacji na Krecie, przyrządza zupełnie niejadalną musakę, wedle najwyraźniej źle przetłumaczonego przepisu, księża dyskretnie zakopują potrawę w ogrodzie. Z kolei, gdy Michałowa chwilowo zapada na zdrowiu, a na plebanii godnie zastępuje ją przez jakiś czas Jola, bardzo źle znosi wiadomość, że Jola jest również niezłą kucharką. W obawie o stan zdrowia gospodyni, księża są zatem zmuszeni udawać, że pochwały wobec Joli są jedynie grzecznościowe. Kuchnią Michałowej zachwyca się sam Biskup Sądecki, który nawet proponuje jej posadę gospodyni w kurii.
|