| dbkwik:resource/qOXd0-3Ck0IsyNmghvH55g==
| - Statek Wielkiego Hrabstwa Kenta wyleciał z nadprzestrzeni.
- Już czas! - oznajmił wtedy Wielki Hrabia Barry Kent Młodszy .
- No! - wtórował Bambo - Ale... na co czas?
- No jak to na co? Na to, abyśmy zaatakowali Dandoran.
- Aha...
- Bambo, mam jeszcze jedną prośbę. Proszę, abyś przygotował flotę.
Bambo czym prędzej ruszył do wykonania rozkazu. Biegł, zjechał widną, poszedł, potem znów pobiegł, aż znalazł się w głównym hangarze, gdzie czekała na niego Kii Lavigne.
- Cześć! - oznajmiła.
- Siema, musimy działać! - odpowiedział Bambo.
- A co takiego się dzieje? - spytał jeden z pilotów Służby Hrabstwu.
- Wykonać rozkaz 102 - szepnął Bambo, jednakże każdy go słyszał dzięki echu. Wszyscy niczym z kopytek ruszyli ku myśliwcom. Bambo zrobił to również. Aby rozpoznać kto jest obecny Kii powiedziała:
- Czerwona 1 gotów! - a na to każdy znowu:
- Czerwony 3 gotów!
- Czerwony 2 gotów! - powiedział też Bambo.
- Czerwony 4 gotów! - to z kolei powiedział jeden z pilotów z poprzedniego dialogu.
- Czerwona 5 gotów!
- Czerwony 6 gotów! Słychać mnie?
I tak dalej aż do 14... Kiedy już było po tym przygotowanku dowódca statku Foreman, czyli Jacen wydał rozkaz nalotu na Dandoran.
***
W tym samym czasie, na Tatooine, również w Przestrzeni Huttów, a konkretniej w Mos Hessa Finn Adi-Dass medytował. Medytacja trwała już długo, chyba nawet godzinkę, wtem jednak coś ją przerwało:
- Na pierwszych Sithów! Na Revana! Na Malaka!!!
- Co się tak drzesz? - spytał grzecznie Szymek.
- Słyszałem wiele głosów... Były przerażone! Niektóre z nich przerwały swój krzyk. Pewnie umarli... COŚ MUSI SIĘ DZIAĆ.
Niedługo potem trójka przyjaciół została w trybie pilnym wezwana do pałacu Jabby. Kiedy byli już na miejscu zastali całą świtę, łowców nagród i oczywiście samego Jabbę.
- Buntu grabo Barry bumbum Grubbo! - krzyknął Jabba na widok swoich obrońców.
- Wielebny Jabba chciał powiedzieć, że Barry zaatakował kuzyna Grubbo.
- A można wiedzieć gdzie ten... Grubbo urzęduje? - zastosował zdanie pytające Arek Warka.
- Na Dandoran, to niedaleko - na to pytanie odpowiedział ktoś tam.
Mała, bo mała flota Jabby złożona głównie z frachtowców, których pilotami byli przemytnicy ruszyła z odsieczą.
***
Kiedy już każdy był na miejscu, a oddział Bambo na zadupiu Tatuan rozpętała się bitewka. Niewielka, to fakt, ale co tam się działo! Statki na siebie napadały, były ataki kamikaze, Jacen spadł z krzesła, a Hutt's dream oberwał od... Kii Lavigne!
- Gud Kii, gud... - powiedział lekko niezadowolony z pani kapitan, ale też z podobieństwa statku do tego z Korelii.
Część wojska Jabby, będąca złożona z trzech pro. i łowców nagród ruszyła na twardy grunt. Tam trzeba było przejąć ruiny zamków i innych rzeczy zniszczonych podczas ataku. Wracając jednak do walk nad atmosferą stało się coś ciekawego, bowiem Jacen, który spadł z krzesła, a tym samym statek Foreman ucierpiał od strzału Vu Sena, co skutkowało wycofaniem się tego statku z bitwy oraz złamaną ręką Jacena...
|