Ścięte ciało opada powoli wzgardzone przez marzenie niewinne Dotknąć światła W obojętnym opadaniu Dotknąć dłoni, skóry gładkiej Nim spotkam się na dnie posadzki z własnym cieniem milczącym Noce zbyt jasne, by zasnąć i dni pełne mroku Pogromca światła Poskramia nadzieję Niegdyś wolną, bez łańcuchów i klatki (Pokazują ją turystom Widać ginący to gatunek) Zanurzyć się w tafli smutnego jeziora w świętojańską noc przesilenia cierpień Tak, aby tylko las głuchy mógł dostrzec dramat w jednym kroku Korowód zdarzeń odciska na czole znamię a wstyd i wina pozostanie póki cichy las Nie okryje życia zapomnieniem
Ścięte ciało opada powoli wzgardzone przez marzenie niewinne Dotknąć światła W obojętnym opadaniu Dotknąć dłoni, skóry gładkiej Nim spotkam się na dnie posadzki z własnym cieniem milczącym Noce zbyt jasne, by zasnąć i dni pełne mroku Pogromca światła Poskramia nadzieję Niegdyś wolną, bez łańcuchów i klatki (Pokazują ją turystom Widać ginący to gatunek) Zanurzyć się w tafli smutnego jeziora w świętojańską noc przesilenia cierpień Tak, aby tylko las głuchy mógł dostrzec dramat w jednym kroku Korowód zdarzeń odciska na czole znamię a wstyd i wina pozostanie póki cichy las Nie okryje życia zapomnieniem Image:CC-BY-SA icon.svg cc-by-sa