| Attributes | Values |
|---|
| rdfs:label
| |
| rdfs:comment
| - co wieczór wśród ognia zniczy pędzi torami pociąg pełen ciszy blask trupi z przedziałów bije gdy po torach jak wąż się wije sam diabeł jest maszynistą po mnie on jedzie, oczywistą to sprawą i nie jest zabawą spotkanie z bladym złem i już po chwili z nimi mknę widma ogniki palą jadowite i przecinają cienkich nitek życia setki codziennie śmiech przeszywa mnie piekielnie diabła co gwizdkiem wyje kolejne światełka, a teraz czyje? gdy sięgał po mnie łapą czarną sam diabeł i byłem marną cienistą istotą, objawił się Bóg najlepiej jak tylko on mógł w blasku błyskawic i ryku trąb grzmotów podobnych do bomb zstąpił naprzeciw nas "Zabieraj sługi i wynoś się wraz!" rzekł Bóg do diabła, lecz ten odpowiedź miał przepełnioną złem "Czego tu chcesz? Pierwszy tu byłem. Godnym sposobem dusze zdobyłem. Odejdź
|
| dcterms:subject
| |
| Tytuł
| |
| dbkwik:resource/WglBShsp9V9mYtToH6YeZw==
| |
| dbkwik:wiersze/pro...iPageUsesTemplate
| |
| Autor
| |
| abstract
| - co wieczór wśród ognia zniczy pędzi torami pociąg pełen ciszy blask trupi z przedziałów bije gdy po torach jak wąż się wije sam diabeł jest maszynistą po mnie on jedzie, oczywistą to sprawą i nie jest zabawą spotkanie z bladym złem i już po chwili z nimi mknę widma ogniki palą jadowite i przecinają cienkich nitek życia setki codziennie śmiech przeszywa mnie piekielnie diabła co gwizdkiem wyje kolejne światełka, a teraz czyje? gdy sięgał po mnie łapą czarną sam diabeł i byłem marną cienistą istotą, objawił się Bóg najlepiej jak tylko on mógł w blasku błyskawic i ryku trąb grzmotów podobnych do bomb zstąpił naprzeciw nas "Zabieraj sługi i wynoś się wraz!" rzekł Bóg do diabła, lecz ten odpowiedź miał przepełnioną złem "Czego tu chcesz? Pierwszy tu byłem. Godnym sposobem dusze zdobyłem. Odejdź, nie Twoja to sprawa. Moja będzie tu zabawa!" potem spojrzał raz jeszcze i uknuł plan wszak nie bez powodu Szatanem zwan "Dam Ci szansę Ojcze drogi. Chwyć karty i graj w pokera." Złowrogi uśmiech spłynął mu na usta. "Och Boże! Ratuj mnie, ocal dziś!" Krzyknąłem widząc spojrzenia ich. Zgodził się Bóg na układ ten. Zaczęli grę i niczym sen trwało to jakiś czas lecz diabeł oszukiwał wraz, a Bóg uczciwie grał. Jam zaś łkał. Zaczęli od setki dusz lecz podnieśli już stawkę do tysiąca ich i nawet diabeł ścichł. pięćdziesiąt tysięcy dusz gdy Bóg z fullem grał lecz diabeł asy trzy miał "Boże nie daj mu wygrać!" Przestałem na chwilę łkać i patrzyłem jak Bóg podnosi stawkę i daje sto tysięcy dusz w odstawkę a diabeł sięga po czwartego asa z rękawa stracona sprawa Diabeł wygrał, choć oszukiwał lecz tylko czas zyskiwał wielkie rozliczenie zyskało odroczenie. i rzekłem Bogu na koniec: "Boże! Nie dozwól wygrać mu!" Lecz nie dał mi rzec więcej nic, bo diabeł przeciął nić… Image:CC-BY-SA icon.svg cc-by-sa
|