| Attributes | Values |
|---|
| rdfs:label
| |
| rdfs:comment
| - O niezaznana! — bezwolne Twe stopy wiodły Cię w wieczór pszczelny i lipcowy — poprzez zasieki i poprzez okopy szlak odnalazły dnia od spodu nowy. O nienazwana! — wątłe Twoje ręce z nagła osłabły nadmiernym brzemieniem białe i ufne, nieomal, dziecięce wionęły ku mnie melodią i cieniem. O niepojęta! — wąskie Twoje wargi, odjęte płocho marzonej pieszczocie, drżą niskim głosem przygłuszonej skargi jak ranne ptaki w ostatnim przelocie. O ukochana! — modre Twoje oczy, bladym błękitem podane świtaniu, jeszcze szukały wśród gniewnej pomroczy, jeszcze wołały! — któż odrzekł wołaniu?
|
| dcterms:subject
| |
| dbkwik:resource/WglBShsp9V9mYtToH6YeZw==
| |
| dbkwik:wiersze/pro...iPageUsesTemplate
| |
| Autor
| |
| abstract
| - O niezaznana! — bezwolne Twe stopy wiodły Cię w wieczór pszczelny i lipcowy — poprzez zasieki i poprzez okopy szlak odnalazły dnia od spodu nowy. O nienazwana! — wątłe Twoje ręce z nagła osłabły nadmiernym brzemieniem białe i ufne, nieomal, dziecięce wionęły ku mnie melodią i cieniem. O niepojęta! — wąskie Twoje wargi, odjęte płocho marzonej pieszczocie, drżą niskim głosem przygłuszonej skargi jak ranne ptaki w ostatnim przelocie. O ukochana! — modre Twoje oczy, bladym błękitem podane świtaniu, jeszcze szukały wśród gniewnej pomroczy, jeszcze wołały! — któż odrzekł wołaniu? Umiłowana! — Twoje białe ciało, zorzą przygasłą w śnie płomieniejące, poszło w słuchane w siebie! — poszło śmiało aż przystanęło na wrzosowej łące — uklękło, wpodłuż układło się w kwiatach i zapragnęło miłości i ciszy — ktoś czuwający — usłyszał w zaświatach pieśń Twego serca i dotąd ją słyszy. Image:PD-icon.svg Public domain
|