noc zaplątana w hierarchię zajść w środek wszechświata własnych myśli a ten srebrzysty w nosie ma samotnych pragnień głodny wyścig śmiech rezonansem wzruszonych szyb rozwiał złudzenie nikt nie puka szkło tak jak dłonie nieco drży papieros głodu nie oszuka sen uwięziony w ostrości zwid tego co kiedyś się zdawało co miało przecież pewne być a okrył kurz zawinął w całun gwiazd powierniczek uważny wzrok nie daje zasnąć strachy budzi gdy w pojedynkę chwiejny krok pogubił ścieżki w lesie ludzi
noc zaplątana w hierarchię zajść w środek wszechświata własnych myśli a ten srebrzysty w nosie ma samotnych pragnień głodny wyścig śmiech rezonansem wzruszonych szyb rozwiał złudzenie nikt nie puka szkło tak jak dłonie nieco drży papieros głodu nie oszuka sen uwięziony w ostrości zwid tego co kiedyś się zdawało co miało przecież pewne być a okrył kurz zawinął w całun gwiazd powierniczek uważny wzrok nie daje zasnąć strachy budzi gdy w pojedynkę chwiejny krok pogubił ścieżki w lesie ludzi