| Attributes | Values |
|---|
| rdfs:label
| |
| rdfs:comment
| - trzej królowie spóźnieni płakali. Nawet aniołki. Gipsowe i krągłe na kolędach jak wielbłądach fruwające, krótkie szatki haftowane ogniem na jej ręce zrzucały w locie. Woda nie była zwykła. Ze źródeł, gdzie kadzidło rośnie i mirra, palma także. I w liściastej urnie Bóg się mały w piosence obmywa. Przychodziły do niej z pustyni lwy płowe gasić czerwone języki, po głosie ich, po tęsknocie ich — człowiek zjawił się śpiewny i zwykły. Na sianie szemrzącym, na szmerze obok róży cichej i bydła leżał. Lecz róża z cierniem była.
|
| dcterms:subject
| |
| dbkwik:resource/WglBShsp9V9mYtToH6YeZw==
| |
| dbkwik:wiersze/pro...iPageUsesTemplate
| |
| Autor
| |
| abstract
| - trzej królowie spóźnieni płakali. Nawet aniołki. Gipsowe i krągłe na kolędach jak wielbłądach fruwające, krótkie szatki haftowane ogniem na jej ręce zrzucały w locie. Woda nie była zwykła. Ze źródeł, gdzie kadzidło rośnie i mirra, palma także. I w liściastej urnie Bóg się mały w piosence obmywa. Przychodziły do niej z pustyni lwy płowe gasić czerwone języki, po głosie ich, po tęsknocie ich — człowiek zjawił się śpiewny i zwykły. Na sianie szemrzącym, na szmerze obok róży cichej i bydła leżał. Lecz róża z cierniem była. Trzej królowie chłostali zwierzęta, ramionami ku gwieździe śpiewali, zamyśliła dłonie matka uśmiechnięta wonne płótno na zły całun kołysała w balii. Image:PD-icon.svg Public domain
|