| abstract
| - 4 By stamtąd zajrzeć w następną szczelinę Złych Dołów i jej marne poznać żale: Spojrzę, w ciemnościach dziwnych okiem ginę. 7 Jako w weneckim zimą arsenale Wre lepka smoła w kotłach na zaprawę Okrętów, których uszkodziły fale: 10 Więc kiedy jeden nową stawia nawę, Drugi rozbitej przez długie podróże Pakułą boki zatyka dziurawe; 13 Więc jeden reje, drugi sztaby, trzeci struże Wiosła, a czwarty zasię kręci liny; Ów żagle łata i małe, i duże — 16 Tak mocą bożą, bez ognia przyczyny W padolnym żłobie smoła wrzała zgęsła I ośliniała całą głąb kotliny. 19 Widziałem jeno tyle, że się trzęsła W bańkach powierzchnia bulgocąca wrzątku: To się wzdymała w kożuch, to znów klęsła. 22 A gdym tak patrząc czekał zdarzeń wątku, Wódz mój zawołał nagle: „Wara! Wara!" I ściągnął z miejsca, gdziem stanął z początku. 25 Więc się zwróciłem jak człek, co się stara Wytrwać i poznać strach, który go pędzi, A choć w nim bojaźń odwagę rozpara, 28 Ucieka wprawdzie, ale kroków szczędzi: Ujrzałem postać czarnego straszydła, Biegnącą mimo po skalnej krawędzi. 31 Aj, jaka mara to była obrzydła! Jak mi się wydał czart w swym iściu srogi Na lekkiej nodze, rozłożywszy skrzydła! 34 Z bark, co prężyły pyszne ostre rogi, Zwisał mu grzesznik na wznak wywrócony; On, pazurami dzierżąc go za nogi, 37 Z naszego mostu krzyczał: „Hej, Złe Szpony! Oto starosta jeden z Zyty grodu; Weźcie go pod się, a ja w tamte strony 40 Wracam do miasta, gdzie ich mam jak lodu; Oprócz Bontura chłop w chłopa filuty, Za dzięgi z »nie« — »tak« robią bez zachodu". 43 W przepaść go rzucił i po skale lutej Wracał, a gonił, nie stawiając pięty, Szybciej niż kundys w złodzieja poszczuty. 46 Ów spadł i grzbietem wypływał, wpół zgięty, A czarci, stojąc pod mostem, krzyczeli: „Nie kłaniaj! Tu nie Wizerunek święty! 49 Inszej tu zażyj niż w Serchio kąpieli; Jeśli z łap naszych nie strach ci zadzierki, Bacz, żebyśmy cię więcej nie widzieli!" 52 Wtem stoma widły pokłuli mu nerki, File:Inferno Canto 21 verses 50-51.jpg Krzycząc: „Po ciemku pląsaj sobie w warze I po omacku czyń swoje szacherki!" 55 Właśnie tak samo kuchcikom kucharze, Aby po wierzchu mięso nie pływało, Każąje topić widelcami w garze. 58 A Wódz mój rzecze: „By się nie wydało, Że jesteś tutaj, obierz sobie głazy Za mur i skryj się, przysiadłszy za skałą; 61 A jakiejkolwiek doznałbym obrazy, Bądź no spokojny, że im się obronię: Raz już mię takie spotkały przekazy". 64 Potem most przeszedł; gdy po drugiej stronie Docierał, gdzie się poczyna wał szósty, Zaprawdę, musiał nieść odważne skronie! 67 Z jaką wściekłością i z jakimi szusty Zgraja kundysów wypadnie na dziada, Aż krzyczy: „Ratuj!" — drżąc białymi usty, 70 Tak tu czerń diabłów spod mostu wypada, Grożąc widłami; lecz on na kaduki Krzyknął: „Wara wam! Ta nie płuży zdrada! File:Gustave Dore Inferno Canto 21.jpg 73 Zanim poczniecie dzióbać, czarne kruki, Sam tutaj który! Słysz, co się mnie tyczy! Potem już dam się potargać na sztuki". 76 „Hybaj, Zły Chwoście!" — czereda zakrzyczy. Więc jeden wyszedł, reszta w miejscu stoi; Podbiegł i pytał Mistrza, czego życzy. 79 „Myślisz, Zły Chwoście, że mógłbyś tu mojej Osoby w piekle zażywać widoku I że mógłbym wam oprzeć się krom zbroi 82 Bożego sądu i losów wyroku? Zatem puszczaj mię! Niebo rozkaz dawa, Bym komuś drogę ukazał śród mroku". 85 Tedy runęła czarta duma żwawa; Z rąk mu narzędzie męki wyleciało I rzekł do czerni: „Żgać nie mamy prawa!" 88 A Wódz mój do mnie: „Ej, ty, co za skałą Siedzisz, kamiennym zasłonięty wałem, Powstań i do mnie tu powracaj śmiało!" 91 Za czym się ruszę i popędzę cwałem; Wszyscy szatani zabiegli mi drogę, A ja już się ich niekarności bałem. 94 Pamiętam twierdzy poddaną załogę: Śród wrogich szyków, pod paktem z Kaprony Wychodząc, równą czuć musiała trwogę. 97 Do boku Wodza cały przytulony, W gromadę czartów, co z takim wypadła Złowrogim gestem, wzrok miałem wlepiony. 100 Zniżając haki, piekielne widziadła Szeptały do się: „Kuper mu zdziurawię!" I podjudzały: „Kól go aż do sadła!" 103 Lecz ten, co w naszej pośredniczył sprawie, Prędko do czarta przyskoczy i powie: „Ździebełko! Hola, hola, nie tak żwawie!" 106 A do nas: „Niech wam nie postoi w głowie Kołować dalej po tej skały grzbiecie; Łuk szósy leży skruszony w parowie. 109 Lecz skoro naprzód koniecznie iść chcecie, Tym tu wyłomem drogę przedsięweźcie; Blisko most stoi, którędy przejdziecie. 112 Lat się spełniło właśnie tysiąc dwieście Sześćdziesiąt i sześć wczoraj o tej porze, Więcej pięć godzin, jak się owo przejście 115 Zapadło; czarcią z wami poślę stróżę Zajrzeć, czy gdzie duch głowy nie wytyka; Pokorę dla was i rygor im wdrożę. 118 „Niech Tłumirosa z Wiłą naprzód zmyka! — Wrzasnął. — Psia Morda za nimi w sie czasy; Kudłacza daję wam za dziesiętnika. 121 Nadto ruszajcie, Smoczy Pysk i Łasy, I Ostry Pazur, i Knurec Zębaty, I ze Szalejem Opętaniec Krasy. 124 Nad wrzącą smołą rozstawić mi czaty; Tym mają dane być glejt i opieka Do mostu, co się nie zapadł przed laty". 127 „Biada — krzyknąłem — co nas tutaj czeka?! Odejdźmy sami, gdyś szlaku podróży Świadom; ja wolę widzieć ich z daleka. 130 Przezorny byłeś dotąd, bądźże dłużej; Nie słyszysz, jak to zgrzytają im kielce? Brew namarszczona rzecz niedobrą wróży". 133 A Mistrz mój na to: „Lękliwy żeś wielce! Niechże się marszczą i zgrzytają zdrowi; Na prażące się pomstują topielce". 136 Wtem ku lewemu pierzchnęli wałowi, Wprzód wyciągnąwszy języki przed starszem, Zębem przycięte, znak dziesiętnikowi. 139 A on im z kupra zagrał przed wymarszem.
|