About: dbkwik:resource/PnGTbaTQSID1mks-e4sxRQ==   Sponge Permalink

An Entity of Type : owl:Thing, within Data Space : 134.155.108.49:8890 associated with source dataset(s)

AttributesValues
rdfs:label
  • Boska Komedia (Porębowicz)/Niebo - Pieśń XX
rdfs:comment
  • 4 Wprzód jednym jasny, przez taką odmianę Strop tysiącznymi błyska ornamenty, Które są wszystkie słońcem malowane. 7 Tom miał widzenie, gdy zamilkł dziób święty W godle, które się rozpostarło chwałą Nad niskim światem i jego książęty. 10 Bo nagle mrowie ogników zadrżało I zabłysnąwszy, wzniosło antyfonę, Już dzisiaj w mojej pamięci zwątlałą. 13 Kochanie słodkie, w uśmiechu oponę Zasnute, jakie rzucałoś płomienie Skroś pieśni duchów tchnących w Bożą stronę! 16 Skoro już drogie, jarzące kamienie, Którymi iskrzy się płaneta szósty, Na rajskich nutach pokładły milczenie,
dcterms:subject
Tytuł
dbkwik:resource/JvmuHjXQYc_EMmq-yMXeWg==
dbkwik:resource/WglBShsp9V9mYtToH6YeZw==
  • Raj
  • Pieśń XX
dbkwik:resource/X7l0opWu667RHDeQudG4LA==
dbkwik:wiersze/pro...iPageUsesTemplate
Autor
  • Dante Alighieri
abstract
  • 4 Wprzód jednym jasny, przez taką odmianę Strop tysiącznymi błyska ornamenty, Które są wszystkie słońcem malowane. 7 Tom miał widzenie, gdy zamilkł dziób święty W godle, które się rozpostarło chwałą Nad niskim światem i jego książęty. 10 Bo nagle mrowie ogników zadrżało I zabłysnąwszy, wzniosło antyfonę, Już dzisiaj w mojej pamięci zwątlałą. 13 Kochanie słodkie, w uśmiechu oponę Zasnute, jakie rzucałoś płomienie Skroś pieśni duchów tchnących w Bożą stronę! 16 Skoro już drogie, jarzące kamienie, Którymi iskrzy się płaneta szósty, Na rajskich nutach pokładły milczenie, 19 W słuch mi uderzą niby wód upusty, Które ze skalnych, nabrzmiałych garłuszy Wyrzucają się kamiennymi usty. 22 A jak gitary dźwięk nabiera duszy U rękojeści lub wiatr wydmuchnięty Staje się tonem w otworach pastuszej 25 Fletni, tak rozgwar tej orlicy świętej Natychmiast szumem dziwnym zaszeleścił Przez gardziel szyi jak gdyby wydętej. 28 W głębi się począł i głosem obwieścił Przez dziób i słowy przemówił takiemi, Jak pożądało serce, gdziem je mieścił: 31 „Na ten mój narząd, którym orły ziemi Wzierają w słońce — głos do mnie powiada — Ile potrafisz bystro, patrzajże mi. 34 Śród iskier, z których mój kształt się układa, Owy rój duchów, co nim w oku świecę, Stopień i godność najwyższe posiada. 37 Ognik, co moją stanowi źrenicę, Był niegdyś Ducha Świętego lutnista: Ze świętą skrzynią obchodził stolicę. 40 Teraz wie, skoro z zasługi korzysta, Jaka jest wartość w jego pieśni czynie, W tej części, co jest jego osobista. 43 Z piątki, która brwią nad okiem się winie, Duch, co nad samym mym dzióbem się żarzy, Jest ten, co cieszył wdoweńkę po synie. 46 Teraz wie, kiedy wspomnieniem kojarzy Z dolą dawniejszą to dziś słodkie życie, Jak ciężko Chrysta niepoznanie waży. 49 Ta iskra, co się sadowi na szczycie Brwi, umierając, dopraszała zwłoki, Aby pokutę odbyć należycie. 52 Teraz wie, jak są niezłomne wyroki Boskie, choć z łaski szczerego pacierza Od dziś do jutra zatrzymują kroki. 55 Ów trzeci, pewny, iż dobre zamierza, Zabrawszy z sobą znak mój i statuty, Zgreczył się, miejsce czyniąc dla pasterza. 58 Teraz wie, jako zły skutek, wysnuty Z dobrych zamiarów, nieba mu nie wzbroni, Choć przezeń świata mir został popsuty. 61 Ów, co po łuku brwi schodzi ku skroni — Wilhelm; ten sam kraj płacze nad nieżywym, Co przez dwu innych żyjących łzy roni. 64 Teraz wie, jak się w królu sprawiedliwym Kochają nieba, bo swą czułą wolę Rozpłomienieniem wskazują żarliwym. 67 Któż by chciał wierzyć na błędnym padole, Że tu Ryfeusz trojański się złoży Piątym ognikiem w owym duchów kole? 70 Teraz wie, że się w głębiach Łaski Bożej Tak niezbadana tajemnica mieści, Że jej, choć święty, przecież nie otworzy". 73 Jako skowronek naprzód się obwieści, Pieśnią na skrzydłach drgając — i, od razu Ścichnąwszy, dźwiękiem ginącym się pieści, 76 Takie więc miałem widzenie obrazu Wieczystej woli, która wszelkie ciało Wedle swojego formuje przykazu. 79 A choć wątpienie moje przezierało Przez mą istotę jak barwa przez szkliwo, Na pouczenie milczkiem nie czekało, 82 Lecz z ust słowami: „A co to za dziwo?" — Wypadło mocą własnego ciężaru I zaraz iskry jęły błyszczeć żywo. 85 A potem, w oczach swoich pełne żaru, Tak przemówiło znamię orła święte, By mię wyzwolić z osłupienia czaru: 88 „Widzę, twej wierze daje to zachętę, Że ja powiadam: wewnętrzne znamiona, Chociaż i wierzysz, są ci niepojęte. 91 Czynisz jak człowiek, co poznał imiona Rzeczy, lecz nie treść; gdy kto nie pokaże, Znana mu tylko ich zewnętrzna strona. 94 Królestwa niebios hart w miłości żarze I w tej otusze żywej się odpręża, Co samej woli bożej giąć się każe. 97 Nie tak jako mąż w bitwie zgina męża, Ale poddaje się z własnej ochoty I, zwyciężona, przez dobroć zwycięża. 100 Podziw sprawiły tobie dwa żywoty: Pierwszy i piąty, które w naszej sferze Malują sobą anielskie namioty. 103 Z ciał swych nie wyszły, jak mniemasz, w niewierze; Chrześcijanami grzebła ich mogiła: Ten ufał w przyszłej, ów przeszłej ofierze. 106 Bo jeden z piekieł, skąd nie wiodła siła Własna nikogo, wrócił do swych kości, A to mu żywa ufność wyprosiła; 109 Ufność, pacierzom która drogę mości Ku Panu; a On folgi mu udziela, By mógł akt spełnić wiary i miłości. 112 Więc się w swój zewłok sławna dusza wciela: Tak długo bawi między ziemskie rzesze, Aż uwierzyła w swego Cieszyciela. 115 A wiara taki ogień z niej wykrzesze Miłości szczerej, że po wtórym skonie Okazała się godna tej uciesze. 118 Wtóry duch z Łaski tryskającej w łonie Krynic tak tajnych, że żadne stworzenie Nie zajrzy głębiej niż po zwierzchnie tonie, 121 W sprawiedliwości skupił wszystko chcenie; Więc z Łaski w Łaskę Bóg go tak nawidził, Iż mu ukazał przyszłe odkupienie. 124 On w nie uwierzył i zaraz obrzydził Zaduch pogaństwa, a ludziom ujętym W niewolę błędu — jego fałsz zohydził. 127 Z trzech niewiast brał moc przy swoim chrzcie świętym; Widziałeś wszystkie na prawo Rydwana: Istniały tysiąc lat przed sakramentem. 130 O przeznaczenie, głębia nieprzebrana Dzieli twój korzeń od wzroku mieszkańców Globu, któremu pierwsza jaźń nieznana! 133 Nie sądźcież rączo — wy do ziemie krańców Przykuci, gdy my, oglądacze Boga, Zliczyć niezdolni ćmy jego wybrańców. 136 Ale niewiedza bytom naszym błoga, A dobro nasze w tym dobru ma zdroje, Że z wolą bożą jest nam wspólna droga". 139 Oto jak, lecząc słabe oczy moje, Owy uroczy wizerunek Pana Pić mi podawał miodowe napoje. 142 A jak trącając struny teorbana, Dobrym śpiewakom dobre grajki wtórzą, Skąd pieśń pięknieje zharmonizowana, 145 Tak podczas mowy orła iskier różą Rozogniały się dwie święte pochodnie — I jako razem powieki się mrużą, 148 Iskry i słowa falowały zgodnie.
is dbkwik:resource/JvmuHjXQYc_EMmq-yMXeWg== of
is dbkwik:resource/X7l0opWu667RHDeQudG4LA== of
Alternative Linked Data Views: ODE     Raw Data in: CXML | CSV | RDF ( N-Triples N3/Turtle JSON XML ) | OData ( Atom JSON ) | Microdata ( JSON HTML) | JSON-LD    About   
This material is Open Knowledge   W3C Semantic Web Technology [RDF Data] Valid XHTML + RDFa
OpenLink Virtuoso version 07.20.3217, on Linux (x86_64-pc-linux-gnu), Standard Edition
Data on this page belongs to its respective rights holders.
Virtuoso Faceted Browser Copyright © 2009-2012 OpenLink Software