| rdfs:comment
| - Sąsiadka – istota zamieszkująca przeważnie domy z wielkiej płyty. Na imię musi mieć koniecznie Helena (w tym przypadku również zardzewiałe włosy) Krystyna, Halinka albo Jolka. Cechą charakterystyczną jest opanowana do perfekcji sztuka inwigilacji i kamuflażu. Zasadniczym narzędziem używanym przez nią jest wizjer, szklanka i piesek. Piesek służy jako pretekst żeby wyjść o każdej porze na zewnątrz, by obczaić sytuację „zupełnie przypadkowo”. Myśli, że wszyscy ją lubią. Szklanka służy jej do wyłudzania materiałów sypkich i podsłuchiwania poprzez przyłożenie tejże do drzwi. Uwielbia udawać snajpera w oknie a w ogrodzie hoduje krwiożercze kaczki lub inne zwierzęta obronne, takie jak np. kury. W stanie poważnego zdenerwowania robi się sina, a czasem nawet purpurowa i koniecznie chce wzywać milic
- Nie dawno przeprowadziłam się do Poznania wraz z rodzicami i moją młodszą siostrą Kasią. Całe życie mieszkałam w małej miejscowości, w małym mieszkaniu i zawsze chciałam zamieszkać w dużym mieście i mieć swój własny pokój... No i w końcu! Moje marzenie się spełniło! Cieszyłam się jak małe dziecko, gdy tata wszedł do pokoju i powiedział: "Inez, spakuj się i pożegnaj ze znajomymi, jutro jedziemy do nowego domu!". Dziewczyna wkładała klucz do zamka od drzwi. Nagle odwróciła się i spojrzała prosto na mnie. Stałam jak wryta, nie wiedziałam co zrobić czy powiedzieć.. - Czy coś się stało? - zapytała.
|
| abstract
| - Nie dawno przeprowadziłam się do Poznania wraz z rodzicami i moją młodszą siostrą Kasią. Całe życie mieszkałam w małej miejscowości, w małym mieszkaniu i zawsze chciałam zamieszkać w dużym mieście i mieć swój własny pokój... No i w końcu! Moje marzenie się spełniło! Cieszyłam się jak małe dziecko, gdy tata wszedł do pokoju i powiedział: "Inez, spakuj się i pożegnaj ze znajomymi, jutro jedziemy do nowego domu!". Z jednej strony, szkoda mi było opuszczać znajomych, szkołę i moje nieszczęsne, lecz ukochane mieszkanie, ale przecież w końcu spełni się moje marzenie! Nareszcie, po 17 latach! Z resztą nie miałam tu przyjaciół, tylko koleżanki z którymi od czasu do czasu gdzieś wyskoczyłam, szkoła jak szkoła, nigdy za nią nie przepadałam, a w nowym mieszkaniu będę miała swój własny pokój! W końcu! Wraz z rodziną przekroczyłam próg mieszkania znajdującego się w poznańskim bloku. Nowy dom wyglądał tak, jak sobie go wyobrażałam. Znajdowała się tu piękna łazienka, praktyczna kuchnia, przytulny przedpokój, balkon z pięknym widokiem na miasto, elegancki salon, który był jednocześnie pokojem rodziców i nareszcie... Dwa cudowne pokoje - mój i Kasi. "Ach, mój nowy dom" - pomyślałam. Po prostu takie mieszkanie, jakie zawsze chciałam mieć. Przytuliłam rodziców i razem z siostrą wbiegłyśmy do naszych nowych pokoi.Po kilku dniach, wszystko zostało rozpakowane, a ja i siostra zaklimatyzowałyśmy się już w nowej szkole i naszym cudownym domu. W piątek po szkole, postanowiłam przejść się po pobliskim parku, a gdy wracałam do domu i wchodziłam już po schodach na klatce schodowej, spotkałam piękną, szczupłą, wysoką dziewczynę o błękitnych oczach i długich kruczoczarnych włosach. Na oko wyglądała na 18 lat i tyle lat miała. Była przepiękna... Zakochałam się! Dziewczyna wkładała klucz do zamka od drzwi. Nagle odwróciła się i spojrzała prosto na mnie. Stałam jak wryta, nie wiedziałam co zrobić czy powiedzieć.. - Czy coś się stało? - zapytała. - N...Nie! - odpowiedziałam nerwowo. − Karolina - przedstawiła się z uśmiechem. − Inez - powiedziałam już spokojniej. Podeszła do mnie, podała rękę i zaprosiła na herbatę. Oczywiście, z wielką chęcią przyjęłam zaproszenie i weszłam wraz z Karoliną do jej mieszkania. Zauważyłam, że jest sama w domu. − Rodzice w pracy? - zapytałam. −Tak - odpowiedziała z uśmiechem Karolina.Gdy wypiłyśmy już herbatę i poznałyśmy się bliżej, Karolina poszła do swojego pokoju i kazała mi chwilkę poczekać. Siedząc tak w kuchni, rozmyślałam nad mieszkaniem Karoliny. Było takie.... inne... skromne i tajemnicze. Było dość puste, lecz miało w sobie ład. Nagle moje myśli przerwał krzyk wołającej mnie Karoliny. Siedziała na łóżku w pięknej, białej sukience. - Ładnie?- zapytała - T...tak! - odpowiedziałam, zapatrzona w nią − Znam ten wzrok... - powiedziała nagle Zaczerwieniłam się i zdziwiona obserwowałam podchodzącą do mnie Karolinę. Spojrzała mi głęboko w oczy, uśmiechnęła się, pogładziła mnie po moim zaczerwienionym wciąż policzku i pocałowała. Byłam w siódmym niebie. Nie mogłam uwierzyć, że to dzieję się na prawdę. Karolina, jakby czytała w moich myślach pocałowała mnie po raz drugi, tym razem namiętnej. Złapała mnie za pośladek i wsadziła język do ust... Postanowiłam się przemóc i zrobiłam to samo. Wtedy ona zaśmiała się i pchnęła mnie na łóżko. Wyciągnęła coś z kieszeni sukienki i usiadła na mnie. Powoli zdejmowała moją koszulkę i zatrzasnęła coś na moich nadgarstkach. Teraz wiedziałam już co wyciągnęła z kieszeni... To kajdanki. Uśmiechnęłam się i zapytałam: "A po co te kajdanki?" Karolina uśmiechnęła się tylko. Zapytałam ponownie, a ona pocałowała mnie i powiedziała: "Ciiii....Poczekaj chwilę, zaraz wrócę" i wyszła. Nie wiedziałam za bardzo, co się dzieje i co mam zrobić i wtedy usłyszałam krzyk. Wystraszyłam się i pod wpływem emocji szarpnęłam z całych sił rękoma i wyślizgnęłam się z kajdanek. Ubrałam koszulkę i szybko pobiegłam, jak się okazało, do mojego mieszkania, ale... Było już za późno... Zobaczyłam tylko ciała moich rodziców, leżące na podłodze całe zalane krwią sączącą się z szyi i brzucha. Widok ten był najgorszym z pośród wszystkich... Z resztą, nie da się tego opisać. Możecie sobie wyobrażać, co w tedy czułam... Zaczęłam płakać i krzyczeć, gdy nagle z kuchni wybiegła Karolina... Trzymała w ręku wielki, ostry nóż i spojrzała na mnie. Rzuciłam się na nią bez chwili zastanowienia. Próbowałam wyrwać jej nóż z ręki, lecz ona była silniejsza i dźgnęła mnie w bark. Nagle powiedziała: "Przepraszam kochanie, nie chciałam Cię skrzywdzić" i zaczęła płakać. Upadłam i nie wiedziałam co robić, co myśleć, czułam się jak we śnie, wpajałam sobie, że to nie prawda... Gdy nagle do domu weszła moja siostra. Stanęła zamurowana sceną, który ujrzała i nie wiedząc co się dzieje, wybiegła z domu.− Widzisz co narobiłaś?! - wydarłam się w stronę Karoliny z płaczem - O co ci chodzi? - zapytała mnie ze zdziwieniem w załzawionych w oczach - Jak to o co? Zabiłaś mi rodziców! - krzyknęłam najgłośniej jak mogłam − Ale... to nie ja! - powiedziała, patrząc na mnie przestraszonym wzrokiem -Jak to... Jak to nie Ty?! - spytałam zszokowana − Skoro nie Ty...To... kto...? Autor : Pelwie Kategoria:Opowiadania
- Sąsiadka – istota zamieszkująca przeważnie domy z wielkiej płyty. Na imię musi mieć koniecznie Helena (w tym przypadku również zardzewiałe włosy) Krystyna, Halinka albo Jolka. Cechą charakterystyczną jest opanowana do perfekcji sztuka inwigilacji i kamuflażu. Zasadniczym narzędziem używanym przez nią jest wizjer, szklanka i piesek. Piesek służy jako pretekst żeby wyjść o każdej porze na zewnątrz, by obczaić sytuację „zupełnie przypadkowo”. Myśli, że wszyscy ją lubią. Szklanka służy jej do wyłudzania materiałów sypkich i podsłuchiwania poprzez przyłożenie tejże do drzwi. Uwielbia udawać snajpera w oknie a w ogrodzie hoduje krwiożercze kaczki lub inne zwierzęta obronne, takie jak np. kury. W stanie poważnego zdenerwowania robi się sina, a czasem nawet purpurowa i koniecznie chce wzywać milicję.
|