| rdfs:comment
| - Toa Bomonga zacisnął uścisk na głowie Tahtoraka i próbował powalić bestię na ziemię. Maska Wzrostu Bomongi pozwalała mu osiągnąć mu niemal jego rozmiary, ale nie był żadnym wyzwaniem dla czystej potęgi jaszczura. Z drugiej strony, wiedział coś o różnych chwytach, czego Tahtorak nie wiedział. Z rykiem, Tahtorak stracił grunt pod nogami i uderzył mocno w ziemię Xii. To, co pozostało z wyspy, zatrzęsło się od impaktu. - A teraz się nie ruszaj - warknął Bomonga, choć Pouks stworzył kamienne więzy dla stwora. - Nadchodzą - powiedziała. - Całe setki. - Co z nią? - zapytał Pouks.
|
| abstract
| - Toa Bomonga zacisnął uścisk na głowie Tahtoraka i próbował powalić bestię na ziemię. Maska Wzrostu Bomongi pozwalała mu osiągnąć mu niemal jego rozmiary, ale nie był żadnym wyzwaniem dla czystej potęgi jaszczura. Z drugiej strony, wiedział coś o różnych chwytach, czego Tahtorak nie wiedział. Z rykiem, Tahtorak stracił grunt pod nogami i uderzył mocno w ziemię Xii. To, co pozostało z wyspy, zatrzęsło się od impaktu. - A teraz się nie ruszaj - warknął Bomonga, choć Pouks stworzył kamienne więzy dla stwora. Po długiej walce Tahtorak osłabił Smoka Kanohi na tyle, aby Norik mógł go spowolnić swoimi sieciami Rhotuka, podczas gdy lodowy atak Kualusa go wykończył. Leżał nieprzytomny, rozwalony na większości południowych dzielnic miasta. Toa Iruini z pomocą Vortixx odsunął jedną z jego nóg z dala od Góry, aby nie stał się przekąską tego głodnego kawałka terenu. Tylko Toa Gaaki stała z dala, z oczyma skierowanymi na ocean, lecz niewidzącymi go. Toa Hagah widzieli ją już w takim stanie. Skupiała się wewnętrznie, używając swej Maski Jasnowidzenia, aby zobaczyć to, czego oni nie mogli. Nagle się wzdrygnęła, krzyknęła i odwróciła do innych. - Nadchodzą - powiedziała. - Całe setki. - Setki kogo? - zapytał Iruini. Lubił Gaaki, ale jej niewyraźne wizje działały mu na nerwach. - Poszukiwacze cienia - wymamrotała Gaaki. - Pogromcy Mroku... gotowi do wojny... Vortixx nie przetrwają. Norik stanął obok niej i pomógł jej usiąść na kamieniu. Przyklęknął przy niej i przemawiał do niej szeptem. Co chwila kiwała głową. Wreszcie skinęła na Kualusa. Choć Toa Lodu już nie był Rahagą, nie utracił swej więzi z latającymi Rahi ani zdolności do komunikacji z nimi. Teraz przywołał sokoła dymnego nad nimi i przemówił szybko językiem, którego oni nie rozumieli. Chwilę potem sokół odleciał na wschód. - Co z nią? - zapytał Pouks. - Minęło sporo czasu, odkąd ostatni raz używała tej mocy - odparł Norik. - Albo raczej, odkąd moc użyła jej. To niełatwe. - Powiedziała... Poszukiwacze cienia. Kim oni są? - Czy to nie oczywiste? - zapytał Bomonga, wracając do normalnego wzrostu. - Poszukiwacze cienia... Mroczni Łowcy. Sokół powrócił, zataczając wąskie kręgi nad wyspą i wydawał głośne odgłosy. Kualus skinął głową dwukrotnie i ruszył do przyjaciół. - Bomonga ma rację. Mój skrzydlaty przyjaciel widział nadpływające statki, tak liczne, że rozmazują fale. A ich załoga jest uzbrojona, przyjaciele... To flota bitewna. Iruini wspiął się na szczyt jednej z nielicznych iglic, które wciąż stały w mieście. - Punkt dla ptaszyny - krzyknął w dół. - Mamy towarzystwo. Sprawdzę to. - Iruini, czekaj...! - zaczął Norik. - Czekać na co? - uśmiechnął się Toa Powietrza. - Spędziłem tysiąclecia jako Rahaga - teraz znów wkraczam do akcji i kocham to! Chwilę potem użył swej Maski Szybkiej Podróży aby teleportować się z iglicy na okręt flagowy nadpływającej floty. Znalazł się na pokładzie, przed dwiema potężnymi postaciami. Garść uzbrojonych wojowników natychmiast go otoczyła. - Kim jesteście? - zapytał Iruini. - Czego szukacie na tych wodach? - Czego szukamy? - odparła jedna z postaci. - Korzyści, która już zbyt długo była dławiona. Kim jesteś? - Jestem Toa Iruini. Moi przyjaciele i ja właśnie kończymy misję dla Vortixx. Połowa wyspy została zrównana z ziemią i niech zgadnę - chcecie powtórzyć to na drugiej połowie? - Jestem The Shadowed One - nadeszła odpowiedź, - lider Mrocznych Łowców. Obok mnie stoi mój porucznik, Ancient. Przede mną stoi bardzo naiwny Toa, który myśli, że może stanąć między mną a mym celem. Iruini zignorował zaczepkę. - Jeśli chcecie złupić Xię, to naprawdę niewiele tu zostało do łupienia. - Złupić? - powtórzył TSO, udając zaskoczenie. - Złupić? Jakże skromne są twoje myśli wobec mnie. Miałbym wyprowadzić w morze flotę dla zwykłego rabunku? Nie, Toa, dokonałem dziś targu z potęgą, o której nawet nie wiedziałem że istnieje - i jeden z moich nowych towarzyszy kazał mi sprawić, aby Xia nigdy nie dała nikomu żadnej broni. Chcą, aby zablokować tę wyspę, ale ja nie wierzę w półśrodki. TSO uśmiechnął się - to było coś tak mrożącego jak lodowate podmuchy Kualusa. - A więc mam zamiar zniszczyć Xię i wszystko, co na niej żyje. A jeśli twoi przyjaciele mają na tyle pecha, aby akurat na niej być... cóż, może będę miłosierny i zostawię z nich coś, co da się pogrzebać. Iruini uniósł Włócznię Huraganów. Wtem został namierzony z innych broni z prawie każdej strony. - To moja wojna - powiedział łagodnie TSO. - Witaj w niej.
|