About: dbkwik:resource/TaqaYVN_ek1Hsz3kEreIlg==   Sponge Permalink

An Entity of Type : owl:Thing, within Data Space : 134.155.108.49:8890 associated with source dataset(s)

AttributesValues
rdfs:label
  • Skok z trampoliny
rdfs:comment
  • Po Madagaskar gdzieś aż het Dobiegło imię jego wnet, Bo według zasad (to nie bajki!) Po coraz mniejszych próbie kół, Jakby trudności żądzę czuł. Przez okrąg wreszcie skakał fajki. Ciężkości praw nie musiał znać, Nie wiedząc sam, wleźć mógłby snadź Na Jakóbowej szczyt drabiny. Gdy światła nań padł złoty słup, Purpurą błyskał jego czub, Jak żar przez pieca lśni szczeliny. Do wysokości wzlatał tych, Że innych skoczków witał śmiéch, Gdy próżno wciąż prężyli siły. Zniechęcał ich, tracili hart, Mruczeli gniewnie: „Chyba czart! Żywem mu srebrem drgają żyły.” Image:PD-icon.svg Public domain
dcterms:subject
dbkwik:resource/LnuiOV1ARnBg2yIsYieKHw==
  • Zenon Przesmycki
dbkwik:resource/WglBShsp9V9mYtToH6YeZw==
  • Wiersz
adnotacje
  • Z „Ód linoskoczych.”
dbkwik:wiersze/pro...iPageUsesTemplate
Autor
  • Théodore de Banville
abstract
  • Po Madagaskar gdzieś aż het Dobiegło imię jego wnet, Bo według zasad (to nie bajki!) Po coraz mniejszych próbie kół, Jakby trudności żądzę czuł. Przez okrąg wreszcie skakał fajki. Ciężkości praw nie musiał znać, Nie wiedząc sam, wleźć mógłby snadź Na Jakóbowej szczyt drabiny. Gdy światła nań padł złoty słup, Purpurą błyskał jego czub, Jak żar przez pieca lśni szczeliny. Do wysokości wzlatał tych, Że innych skoczków witał śmiéch, Gdy próżno wciąż prężyli siły. Zniechęcał ich, tracili hart, Mruczeli gniewnie: „Chyba czart! Żywem mu srebrem drgają żyły.” Lud cały mu oklaski bił. Lecz on, dobywszy nowych sił, Do skoku sprężył się w połowie, I — komu? co? któż wiedzieć mógł? — Ten linoskoków król i bóg Coś cicho szeptał w obcej mowie. On trampolinie mówił swej: „O sceno ma, dziś dać mi chciej, Swą inspiracyę fantastyczną! Przyrządzie, co wzruszeniem drżysz, Gdy rozpęd biorę, mocniej wzwyż Pchnij mię potęgą elastyczną! Jam zwinny dziś, jak dziki kot. O, daj mi skok! o, daj mi wzlot, Ty, desko wątła a sprężysta, Wysoko tak, by oczom znikł Cały ten fraków czarnych szyk, Gdzie handlarz — ten, ten — biuralista! Przez niepojęty jakiś cud, Jeżeli możesz, daj mi rzut Aż do wyżyny niewidomej, Kędy swobodnie — plącząc, rwąc Złociste włosy planet, słońc — Orły mijają się i gromy. Aż do eteru gwarnych sfer, Gdzie wycieńczone tchnienia w szmer Bezsilny łącząc, w czarne noce, Wichry, pijane żądzą złą, Stargane, wściekłe, ciężko śpią Na bladem łonie chmur w pomroce. Wciąż w górą, w dal, pod niebios sklep! Aż w te lazury, których step Ruchomej turmy naszej dachem! Aż po tych Wschodów krwawych próg, Zkąd płomienisty wstaje bóg, Szalony gniewem i przestrachem. Wyżej, wciąż wyżej! jeszcze ztąd Giełdziarzy w złocie widzę rząd, Krytyków, panny żądne sideł I realistów świat napłask. Powietrza! światła! w błękit! w blask! Ach, skrzydeł! skrzydeł! skrzydeł! skrzydeł!" I z giętkiej deski swej, jak ptak, Klown wzbił się w lot szalenie tak, Że śród powietrznej przebił jazdy — Przy wrzawie trąb — płócienny dach I, w pragnień swych wciąż tonąc snach, Potoczył się pomiędzy gwiazdy. Image:PD-icon.svg Public domain
Alternative Linked Data Views: ODE     Raw Data in: CXML | CSV | RDF ( N-Triples N3/Turtle JSON XML ) | OData ( Atom JSON ) | Microdata ( JSON HTML) | JSON-LD    About   
This material is Open Knowledge   W3C Semantic Web Technology [RDF Data] Valid XHTML + RDFa
OpenLink Virtuoso version 07.20.3217, on Linux (x86_64-pc-linux-gnu), Standard Edition
Data on this page belongs to its respective rights holders.
Virtuoso Faceted Browser Copyright © 2009-2012 OpenLink Software