About: dbkwik:resource/XPBTq1SSO5BXCG2S-BzfpQ==   Sponge Permalink

An Entity of Type : owl:Thing, within Data Space : 134.155.108.49:8890 associated with source dataset(s)

AttributesValues
rdfs:label
  • Testowy zbiór opowiadań Hawenity
rdfs:comment
  • Artos Fellingstern wpatrywał się w drzwi śluzy dokującej. Republikańska fregata przechwyciła ich kilka chwil temu. Nie miał pojęcia jak się dowiedzieli, którędy będzie przepływał osobisty jacht imperatora Tarkina ani co się podziało z okrętami eskorty. Wiedział tylko jedno - że za chwilę wrota na które patrzył zostaną sforsowane a w pomieszczeniu zaroi się od wiązek blastera. A w kilka sekund później także od ciał martwych żołnierzy Republiki. Czuł za sobą obecność kilku gotowych do walki szturmowców dwudziestki - jedynki oraz Herolta Tallkeepa. Ciężko go nie zauważyć. Jego towarzysz z Ordovisae był prawdziwym gigantem, wysokim na dwa i pół metra i niewiele mniej szerokim w barach.
dcterms:subject
dbkwik:pl.swfanon/...iPageUsesTemplate
abstract
  • Artos Fellingstern wpatrywał się w drzwi śluzy dokującej. Republikańska fregata przechwyciła ich kilka chwil temu. Nie miał pojęcia jak się dowiedzieli, którędy będzie przepływał osobisty jacht imperatora Tarkina ani co się podziało z okrętami eskorty. Wiedział tylko jedno - że za chwilę wrota na które patrzył zostaną sforsowane a w pomieszczeniu zaroi się od wiązek blastera. A w kilka sekund później także od ciał martwych żołnierzy Republiki. Czuł za sobą obecność kilku gotowych do walki szturmowców dwudziestki - jedynki oraz Herolta Tallkeepa. Ciężko go nie zauważyć. Jego towarzysz z Ordovisae był prawdziwym gigantem, wysokim na dwa i pół metra i niewiele mniej szerokim w barach. Wokół solidnych drzwi zaroiło się od iskier. Już czas. - pomyślał Fellingstern i zapalił swoje dwa miecze świetlne o srebrzystych ostrzach i stanął w pozycji obronnej. Buczący dźwięk doszedł również zza pleców, gdzie Tallkeep włączył swoją broń o długości ostrza adekwatnej do wzrostu jego towarzysza. Artos wyczuł zakłócenie w Mocy - wśród napastników jest kilka osób wyszkolonych w jej używaniu. Proces wycinania grodzi potwierdził jego tezę - był tam przynajmniej jeden Jedi. W tych czasach nie mają ich wiele, więc cała sprawa zaczynała śmierdzieć coraz bardziej - wśród otoczenia imperatora jest zdrajca. Jasna obwódka stopionego i przeciętego metalu otoczyła całe wrota. Zaczyna się. Odcięte drzwi opadły z hukiem na podłogę. Szturmowcy zaczęli strzelać ze swoich strzelb flechette, ale nic im nie odpowiedziało. Dwa świetliste ostrza, zielone i niebieskie zgasły w ułamek sekundy po tym jak napastnicy otworzyli sobie wejście. Gwardziści wstrzymali ogień i cofnęli się nieco. Artos skinął Talkeepowi i powoli, w pozycji obronnej ruszył do przodu. Krzyk kobiety zza zniszczonych wrót dobiegł do Artosa moment przed tym, jak nastoletni, zielonoskóry twi'lek wyskoczył z pozycji Republiki w kierunku Fellingsterna. Padawan Jedi dzierżył w ręku niebieski miecz, a jego oczy były żółte od wymieszanego gniewu i nienawiści. Nic dziwnego - odkąd kilka dni temu zdrajca Imperium, komodor Gerane zniszczył Ryloth, ojczystą planetę tej rasy gniew jej przedstawicieli jest zrozumiały. Jedi wylądował miękko i od razu wyprowadził sztych w kierunku korpusu rycerza Ordovisae. Artos w mgnieniu oka odsunął się nieco w prawo. . Zanim zaślepiony chęcią zemsty na Imperium twi'lek zauważył brak przeciwnika przed sobą, Fellingstern szybkim i lekkim cięciem przeciął wiązadła kolanowe. Zielonoskóry padawan upadł na kolana z krzykiem, lecz zanim upadł na ziemię rycerz Ordovisae wbił mu srebrną klingę w lewy bark. Świetliste ostrze weszło od góry pod lekkim kątem, przebijając serce, płuco i inne witalne elementy. Artos zgasił miecz którym zabił chłopaka i włączył go ponownie po powrocie do pozycji obronnej, by oszczędzić konającemu męki jaką zadałoby wyjęcie ostrza. Twi'lek wydał mu się zdolny. Jego cios był technicznie perfekcyjny - gdyby nie zaślepienie, może przeżyłby kilka sekund dłużej i zdążył skrzyżować miecze. Cało starcie trwało sekundę, może dwie. Kolejne kilka sekund panowała absolutna cisza, którą przerwał strzał z blastera ze strony komandosów Republiki. Przez kilka sekund trwało piekło, blasterowe wiązki latały w obie strony, ale żaden szturmowiec nie padł, a sądząc po braku jęków i krzyków napastnicy też nie ponieśli strat. Nagle ze strony atakujących dobiegło szczęknięcie. Rycerz Ordovisae rozpoznał dźwięk granatnika i padł na ziemię z nadzieją, że pancerz ocali go i tym razem. Mimo systemu wygłuszania eksplozji w hełmie Artosa huk był ogromny. Po chwili piekło wróciło, ale jednostronnie. Pancerze szturmowców dobrze chroniły przed eksplozjami i żaden z nich nie zginął, ale ogłuszeni i zdezorientowani byli łatwym celem dla ciężkich karabinów komandosów Republiki. Blasterowie wiązki dosięgały po kolei dochodzących do siebie gwardzistów kończąc boleśnie ich życia. Kilku zdołało wyczołgać się za zakręt korytarza, a Tallkeep, nic nie robiący sobie z eksplozji odbijał wrogi ostrzał. Sądząc po tym, że jęki i krzyki dobiegły też od strony napastnika, robił to skutecznie. Artos odskoczył w kierunku towarzysza. Odbijali każdy lecący w ich stronę pocisk, dając kilku ocalałym gwardzistom czas na wycofanie się. Po chwili przez miejsce, gdzie minutę temu jeszcze były drzwi weszła średniego wzrostu brązowowłosa kobieta z zapalonym zielonym mieczem świetlnym. Jej oczy nie były pełne gniewu, ale zwyczajnego smutku. Mistrzyni Bena - odgadł Fellingstern. W przeciwieństwie do ucznia nie była porywcza, w pozycji defensywnej lekko przesuwała się do przodu, gotowa zarówno do obrony, jak i ataku. Za nią z cienia wyłaniały się sylwetki komandosów Republiki w biało - czerwonych pancerzach bojowych, które o ironio były kolorystycznie identyczne z tymi szturmowców z dwudziestki jedynki. Celując do przodu ze swoich wysokoenergetycznych karabinów zapełniali coraz większą część korytarza. Ile bym dał za jeden detonator termiczny.. Z każdym kolejnym przeciwnikiem w korytarzu ich szanse zmniejszały się. Skinął na Tallkeepa i obaj zaczęli biec wgłąb okrętu. Z chwilą gdy wystartowali odezwała się za nimi kanonada blasterów. Zdołali dobiec do zakrętu bez otrzymania trafienia - nie miał tego szczęścia jeden z komandosów, którego, sądząc po dosyć głośnym krzyku, trafiła jakaś odbita wiązka. Fellingstern wyprzedził wielkiego kompana i puścił się pędem w kierunku kajuty imperatora - nieważne jak złą i zepsutą osobą jest władca, służbą, pracą i obowiązkiem Ordovisae jest jego ochrona - a Artos nie miał w zwyczaju źle wykonywać swoich obowiązków. Kategoria:Opowiadania
Alternative Linked Data Views: ODE     Raw Data in: CXML | CSV | RDF ( N-Triples N3/Turtle JSON XML ) | OData ( Atom JSON ) | Microdata ( JSON HTML) | JSON-LD    About   
This material is Open Knowledge   W3C Semantic Web Technology [RDF Data] Valid XHTML + RDFa
OpenLink Virtuoso version 07.20.3217, on Linux (x86_64-pc-linux-gnu), Standard Edition
Data on this page belongs to its respective rights holders.
Virtuoso Faceted Browser Copyright © 2009-2012 OpenLink Software