| rdfs:comment
| - W wielkiej świątyni świątyń przyrodzenia, Której sklepieniem firmamentu łuk, A filarami wielki krąg kolosów, Rozmarza się mój duch, I stoję cichy, skromny, z kornym czołem, Oczyma błądzę po królestwie gwiazd, A z mego serca wypływa modlitwy Skrzypcowy ton. Boże! wędrowiec, w tej wieczornej chwili Pozostający z Tobą sam na sam, Chciałbym rozpłynąć się w nieskończoności, Podobnie lotnej mgle; Aby wniknąwszy w każdą z Twoich cząstek Złożyć wdzięczności bezgranicznej hołd I ze spokojem snuć następne pasmo Marzących snów. Image:PD-icon.svg Public domain
|
| abstract
| - W wielkiej świątyni świątyń przyrodzenia, Której sklepieniem firmamentu łuk, A filarami wielki krąg kolosów, Rozmarza się mój duch, I stoję cichy, skromny, z kornym czołem, Oczyma błądzę po królestwie gwiazd, A z mego serca wypływa modlitwy Skrzypcowy ton. Boże! wędrowiec, w tej wieczornej chwili Pozostający z Tobą sam na sam, Chciałbym rozpłynąć się w nieskończoności, Podobnie lotnej mgle; Aby wniknąwszy w każdą z Twoich cząstek Złożyć wdzięczności bezgranicznej hołd I ze spokojem snuć następne pasmo Marzących snów. O, dzięki Tobie, żeś utworzył ziemię, Oceanami oblał stały ląd, Każdej krainie hojne rzucił dary, Każdej odrębny wdzięk; Żeś między wszelkie żyjące stworzenia Wprowadził ludzi, ludziom nadał myśl, I żeś w tym wielkim tłumie człowieczeństwa Postawił mię. O, dzięki Tobie, że niekształtne bryły W cudnej harmonii potrafiłeś wznieść, Rzeźbiąc łożyska srebrnym wodospadom, Potokom dając śpiew; Żeś nad górami niewidzialną dłonią Rozrzucił stada zielonawych gwiazd, Aby na jezior dziwokie zwierciadła Rzucały wzrok. O, dzięki Tobie, że mi dozwoliłeś Ubóstwiać Siebie wśród tatrzańskich skał, Wielbić te gwiazdy, które ciągną górą, Szumiący kochać wiatr; I przed Natury wzniosłym majestatem Otwierać serce i kolana giąć I w Przyrodzenia bezściennej świątyni Kapłanem być. Przez to, iż dałeś mi takową duszę, Go równa tonom rozżalonych harf, Która potrafi smucić się w cichości Lub z podziwienia rość; I ku wyżynom rwie się pełna mocy, Między obłoki a orłowy skwirk, I dzięki Tobie, żeś mi śpiewną mową Napełnił pierś. Image:PD-icon.svg Public domain
|