| rdfs:comment
| - Odbicie - potężna moc mentalna. Polega ona na odbiciu lub przechwyceniu mocy przeciwnika i użyciu jej przeciwko niemu.
- Stałam przed dużym lustrem. Było czyste, umyte, zadbane. Doskonale widziałam swoje odbicie. Moje spuchnięte oczy, potargane włosy — cała ja. Wzięłam szczoteczkę, nałożyłam pastę i zaczęłam myć zęby. Dokładnie szorowałam, przyglądając się mojemu odbiciu. Gdy skończyłam, postanowiłam coś sprawdzić. Wyplułam pianę do zlewu i spojrzałam mojemu odbiciu głęboko w oczy. Ponownie przybliżyłam twarz do lustra i spojrzałam w tylko jedno oko — lewe. Ponownie się skupiłam. Moja twarz znów się zmieniała. Teraz wyglądałam kapkę inaczej — nie miałam nosa, zostały tylko dwie dziurki, a usta zniknęły.
|
| abstract
| - Odbicie - potężna moc mentalna. Polega ona na odbiciu lub przechwyceniu mocy przeciwnika i użyciu jej przeciwko niemu.
- Stałam przed dużym lustrem. Było czyste, umyte, zadbane. Doskonale widziałam swoje odbicie. Moje spuchnięte oczy, potargane włosy — cała ja. Wzięłam szczoteczkę, nałożyłam pastę i zaczęłam myć zęby. Dokładnie szorowałam, przyglądając się mojemu odbiciu. Gdy skończyłam, postanowiłam coś sprawdzić. Wyplułam pianę do zlewu i spojrzałam mojemu odbiciu głęboko w oczy. Widziałam jak moje źrenice delikatnie się rozszerzają. Nie mrugałam, wciąż patrzyłam w skupieniu. Po dłuższej chwili moja twarz zaczęła się zmieniać. Powoli przestawałam widzieć nasadę nosa, aż znikła. Moja twarz się zwęziła, a usta zmalały. Oczy zaczęły mnie piec. Nie mogłam się powstrzymać — mrugnęłam. Wszystko wróciło do normy. Spodobało mi się, więc postanowiłam, że zrobię to jeszcze raz. Ponownie przybliżyłam twarz do lustra i spojrzałam w tylko jedno oko — lewe. Ponownie się skupiłam. Moja twarz znów się zmieniała. Teraz wyglądałam kapkę inaczej — nie miałam nosa, zostały tylko dwie dziurki, a usta zniknęły. Zaśmiałam się i spojrzałam w prawe oko. To teraz jedyna rzecz, na której się skoncentrowałam. Podbródek powoli się rozszerzał, a wraz z nim usta. Mrugnęłam, ale coś było tu nie tak. Uśmiech został. Przecierałam oczy, ale moje odbicie wciąż miało ten grymas na twarzy. W panice dotykałam się po twarzy odsuwając się od lustra. Moje usta miały kształt jak w lustrze. — Nie, to nie może być prawda! Nie, nie, nie! — krzyknęłam Moje odbicie powoli przechyliło głowę na lewą stronę i zapukało w lustro z taką siłą, że pękło... Zerwałam się. Przez chwilę nie bardzo wiedziałam gdzie jestem, ale po chwili uświadomiłam sobie, że to mój pokój. Leżę w moim łóżku. Ubrana w moją piżamę. Na Boga, to tylko sen. Tylko głupi koszmar. Spojrzałam na zegarek, była godzina 9:30. Pora wstawać. Ruszyłam do łazienki, aby się umyć. Szorując zęby, wciąż rozmyślałam nad moim snem. Do czasu, aż moje odbicie mrugnęło do mnie. Autor: Sajko6622 Kategoria:Opowiadania
|