| abstract
| - 4 Trwa, horyzontem wspólnym opasana, I stoi w równej dali od zenitu — Do chwili, gdy się przeważy w dwie strony, 7 Tyle milczała Beatryks do szczytu Zwrócona, gdzie się tlił punkt przesłoneczny, W twarzy swej pełna radosnego świtu. 10 Potem zaczęła: „Pytać trud zbyteczny: Twoje pragnienie stamtąd mi widnieje, Gdzie czas i miejsce mają kres swój wieczny. 13 Nie, by radości własnej przywileje Zwiększyć, lecz by blask, co z niej się wyłania, Mógł, świecąc, wyrzec o sobie: »Istnieję«, 16 W bezczasie wiecznym, za granicą trwania I pojmowania, z woli swej podmuchu Pramiłość nowe stworzyła kochania. 19 Ani też przedtem nie trwała w bezruchu, Bo nie istniało ni »przedtem«, ni »potem«, Gdy nad wodami się niosła Moc w Duchu. 22 Jako trój struny łuk potrójnym grotem, Tak wola boża wystrzeliła w czynie Ciałem i formą, i wraz ich zaplotem. 25 A jak w krysztale, szkle albo bursztynie Od chwili, kiedy promień je otworzy, Do chwili, kiedy w ich przeźrocze wpłynie, 28 Przerwy nie widno, tak tu z ręki bożej Dzieło trój kształtne od razu bez zmiany Całe się, było, i zupełne złoży. 31 A równocześnie substancjom był dany Ład i to one są stworzenia czołem, I w nich jest czysty Akt ufundowany. 34 Czysta Potencja podążyła dołem; Potencja i Akt, w pośrodku natury Ściśle złączone, osiadły się społem. 37 Pisze Hieronim, że anielskie chóry Były stworzone na wiele stuleci Przedtem, nim wyszedł z rąk bożych świat wtóry. 40 Ta sprawa ci się rzetelniej wyświeci, Gdy się rozpatrzysz w tych pisem osnowie, W których się Ducha Świętego żar nieci. 43 Ale poza tym sam rozum ci powie, Że niepodobna, by stworzone dźwignie Miały tak długo istnieć bezcelowie. 46 Gdy się twa baczność do mej myśli przygnie, Poznasz, jak były stworzone anioły — Trzecia żądz twoich gorączka ostygnie. 49 Niedługo jednak świetlanymi koły Krążyli owi duchowie bez błędu: Część ich wnet ziemskie skłóciła żywioły, 52 Część pozostała i swego urzędu Jęła dopełniać rozkoszą przejęta I do tej pory nie zwolniła pędu. 55 Powód upadku ich była przeklęta Pycha zbudzona w doskonałym tworze, Co go dziś ziemia swym brzemieniem pęta. 58 Ci, których widzisz, uznali w pokorze, Że to im dobroć boża pomagała Wspiąć się na szczytne poznania poroże, 61 Więc też źrenica ich dzielna się stała Zasługą własną oraz Łaską Bożą, A wola wzrosła i pełna, i stała. 64 Niechaj me słowa tę prawdę ci wdrożą, Że Łaska Boska na stworzenia spływa, W miarę jak ku niej swe serca otworzą. 67 Jeśliś dokonał pilnie swego żniwa Wiedzy, już rozum twój sam z siebie zdole Wyrozumować tajemnic ogniwa. 70 Lecz że na ziemi uczą w waszej szkole To o aniołów niebieskich naturze, Że mają rozum i pamięć, i wolę, 73 Zatem ci jeszcze wyraźniej powtórzę Prawdę zepsutą wykładem zwodniczem I dzięki mędrcom okutaną w chmurze: 76 Twory te, odkąd Boga są obliczem Szczęsne, wpatrują się w majestat wieczny, Któremu nikt się nie ukryje z niczem. 79 Nie chodzą myśli ich na żaden wsteczny Szlak, bo ich jedna myśl zajmuje zbożna — Toteż pamięci dar im jest zbyteczny. 82 Śni taki mędrzec na jawie, rzec można, Co ucząc, wierzy w tamto lub nie wierzy, Jeno że w drugim wina bardziej zdrożna. 85 Po różnych ścieżkach tam u was się bieży, Filozofując, bowiem wami rządzi Miłość pozorów i pustej lubieży. 88 A i to jeszcze w niebie się osądzi Z większą pogardą, kiedy kto wywraca Pismo, niż gdy w nim po niewoli błądzi. 91 Nie baczy, jak się krwawicą opłaca Prawd siejba w świecie i jak Pan Bóg sprzyja Temu, kto za nim korny krok obraca. 94 Więc by zabłysnąć, w księgach się rozwija Własne wymysły, a ksiądz z kazalnice Powtarza; za to Ewangelią mija. 97 Więc: że się księżyc cofnął, aby lice Słońca skryć sobą przy Chrystusa skonie I ciemność spuścić na ziemskie granice. 100 Inny, że przez się stanęła w zasłonie Światłość, ażeby mrok rozpostrzec gruby W Hiszpanii, Indach i tam, w judzkiej stronie. 103 Rzadsi nad Arnem Bindowie i Kuby: Niż owe, które do kazań się miesza I w pergaminach spisywane duby. 106 Tymczasem wiernych nieświadoma rzesza Wraca z pastwiska wiatrem napasiona; Lecz nieświadomość z winy nie rozgrzesza. 109 Chrystus nie mówił: »Ponieście nasiona Bredni«, kiedy swe w świat rozsyłał ucznie, Lecz dał nauce ich mocne bierwiona. 112 Oni głosili i jawnie, i hucznie, Bojując słowem, aby wiarę dźwigli: Tarcz z Ewangelii czynili i włócznię. 115 Dziś kaznodzieje z baraszek i figli Klecą naukę i byle śmiech pusty Zbudzić, dmą w kaptur, bo celu dościgli. 118 Gdyby tłum wiedział, co za złotousty Ptaszek się mieści pod mniszą kapicą, Mało szacowałby jego odpusty. 121 Oni to ziemię takim głupstwem sycą, Że nim się pewnym dowodom poruczy, Za lada jaką goni obietnicą. 124 Wieprz się świętego Antoniego turzy, A za nim tacy, gorsi niźli wieprze, Sieją monetę, w której mosiądz huczy. 127 Aleśmy zeszli z drogi, więc na lepsze Sprawy obróćmy czas nam pozostały, Uwagę twoją niechaj chęć podeprze: 130 Rzesze anielskie w swych stopniach do chwały. Tak są przeliczne, że nie ma języka Ani wyrazu, co by je nazwały. 133 Gdy zważysz, jak w swym proroctwie odmyka Te tajemnice Daniel, pojmiesz snadnie, Że ścisłych liczby określeń unika. 136 Kiedy Pramiłość w ich naturę wpadnie, Różnymi z nią się sposoby kojarzy, W miarę iloma promieńmi owładnie. 139 A że za aktem zapatrzenia w twarzy Boskiej wraz skutek kroczy, więc i wstęga Miłości w każdym inaczej się żarzy. 142 Patrz, jak rozległa jest Boża potęga, Skoro zwierciadeł tyle w sobie wszczyna, W każdym na liczne części się rozprzęga, 145 Mimo to w sobie zostaje jedyna".
|