| rdfs:comment
| - Może kędyś się śmieje winograd gór stokiem, W zielonej zawierusze pnąc piersią ku górze. Lub przepychem wezbrany zwiesza się na murze W cieniu samotnej willi, pijany swym sokiem. Dojrzewając, wplątany między pnące róże, Straszy złote motyle swym zielonym okiem, Żywa zieleń spienionym leje się potokiem, Zawieją gron soczystych; jako wierne stróże, Piersiami - winogrady osłaniają ściany, Pyszną słodką wichurą. Wonie i haszysze Soczystych piersi jagód - wiatru wiew kołysze. II Image:PD-icon.svg Public domain
|
| abstract
| - Może kędyś się śmieje winograd gór stokiem, W zielonej zawierusze pnąc piersią ku górze. Lub przepychem wezbrany zwiesza się na murze W cieniu samotnej willi, pijany swym sokiem. Dojrzewając, wplątany między pnące róże, Straszy złote motyle swym zielonym okiem, Żywa zieleń spienionym leje się potokiem, Zawieją gron soczystych; jako wierne stróże, Piersiami - winogrady osłaniają ściany, Pyszną słodką wichurą. Wonie i haszysze Soczystych piersi jagód - wiatru wiew kołysze. Śmieje się złotym okiem winograd pijany. Przeźrocza, w zieleń wklęta czarna tkwi w łupinie, I usta róż spłonionych śnią o słodkim winie. II Jako rubiny ciężkie - słowa biegną senne... Żar krwawą mgłę rozwiesił...stopił się w wejrzeniu, W głębi ócz - myśl zamarła w płomiennym spojrzeniu, Zciemniały Twoje oczy, szafiry bezcenne, W bezgranicznym, pijanym, brutalnym pragnieniu. Krew tętni...bije młotem...w podszepty tajemne, Że obłędom i szałom służą noce ciemne Ukąpane w rozkoszy...w uściskach pierścieniu..., Kaprys nocy szalonej - melodie wygrywa W obłędnych oczach Twoich z ciemnego błękitu, Żar Twoich ust zwycięskich - spragnionych dotyku Dziwnie płomiennym buntem - w jęku wichr się zrywał. I jako bujnym sokiem winograd wezbrany, Omdlewasz - swoim własnym szaleństwem pijany... Image:PD-icon.svg Public domain
|