Gdzieś pod gwiazdami Dalekiej otchłani Wśród drzew ogromnych I ludzi wyblakłych Gdzieś na samym dole Przy małej alei Dziś możesz Mnie spotkać W łachmanach ubrany Bez wielkiej nadziei Z małymi pieniędzmi Sam tutaj siedzę Ze spluwą w dłoni Wszyscy odeszli Samego stawiając Na małej ławeczce Przy boku Śmierci Patrząc tak na nią Trochę ze strachem Z wiatrem na twarzy Z sercem przy tobie Ściskam Mą przyszłość Bez czucia w dłoni I słyszę jedynie Dziecka szlochanie Wszystko co Moje Innych dziś cieszy Widzę ich twarze I słyszę ich głosy Lecz kiedyś powrócę W drzwiach twoich stanę I wtedy już tylko Śmierć Ci zostanie Ona tuż przy Mnie Zgarbiona zmęczona Usiadła na chwilę I czeka stęskniona A wiatr z północy P
Gdzieś pod gwiazdami Dalekiej otchłani Wśród drzew ogromnych I ludzi wyblakłych Gdzieś na samym dole Przy małej alei Dziś możesz Mnie spotkać W łachmanach ubrany Bez wielkiej nadziei Z małymi pieniędzmi Sam tutaj siedzę Ze spluwą w dłoni Wszyscy odeszli Samego stawiając Na małej ławeczce Przy boku Śmierci Patrząc tak na nią Trochę ze strachem Z wiatrem na twarzy Z sercem przy tobie Ściskam Mą przyszłość Bez czucia w dłoni I słyszę jedynie Dziecka szlochanie Wszystko co Moje Innych dziś cieszy Widzę ich twarze I słyszę ich głosy Lecz kiedyś powrócę W drzwiach twoich stanę I wtedy już tylko Śmierć Ci zostanie Ona tuż przy Mnie Zgarbiona zmęczona Usiadła na chwilę I czeka stęskniona A wiatr z północy Powiewa spokojnie Przynosząc muzykę Oddając ją Tobie Księżyc na niebie Z gwiazdami wiruje A pod gwiazdami Mój umysł wariuje Powraca z tęsknotą Do rzeczy przeszłości Skutków rozliczeń Bólu i troski Czy kiedyś Mój stan W końcu odmieni Tęsknoty cierpień I wielkiej gry cieni Pójdę na całość Podejdę do Śmierci Kwiaty zakwitną Na cudzej ziemi Bohater poległy Powraca do domu By zemsty dokonać W gniewie na wrogu A Śmierć za nim kroczy By dodać otuchy Bo czym bym był Bez mojej Śmierci Image:CC-BY-SA icon.svg cc-by-sa