Jeździec bez konia cichy obserwator, na uboczu skulony, nieruchomy zapada w sen, już cień zaciska swe szpony, na granicy światów majaczy On - płomień Polana przygasają dumnie gasną ognia słupy Poprzez ciemny las wiedzie ścieżka ku płonącym stosom niknącym tak jak on - źródło I gdy go zdmuchnie szept człowieka swe oblicze zwróci ku schodom błękitnym I gdy zabraknie ciepła ofiara człowieka rozpali na powrót stosy źródlane... Teraz i nie na wieki wieków. Amen Image:CC-BY-SA icon.svg cc-by-sa
Jeździec bez konia cichy obserwator, na uboczu skulony, nieruchomy zapada w sen, już cień zaciska swe szpony, na granicy światów majaczy On - płomień Polana przygasają dumnie gasną ognia słupy Poprzez ciemny las wiedzie ścieżka ku płonącym stosom niknącym tak jak on - źródło I gdy go zdmuchnie szept człowieka swe oblicze zwróci ku schodom błękitnym I gdy zabraknie ciepła ofiara człowieka rozpali na powrót stosy źródlane... Teraz i nie na wieki wieków. Amen Image:CC-BY-SA icon.svg cc-by-sa