| Attributes | Values |
|---|
| rdfs:label
| |
| rdfs:comment
| - Niejednokrotnie stawiałem jej czoła. Raz - na krawędzi. Dwa - w pokojowej gehennie wielokątów foremnych. Trzy - w ciężkiej jak dowcip pani ze spożywczego atmosferze odkurzonych półek. Punk rock na niewiele się przydał, doskonale wiedziałem, co to hałas. Zakapior, frajer, burdel. Zlewałem superego z potem, kropiłem kąty wodą święconą, apage, rzucałem w sufit, chociaż chciałem, żeby przyszła. Nie spotykałem jej w dali, śniła się tylko czasem. Nietoperze pląsały we włosach, a ja chłostałem swoje demony i podawałem drugi policzek. Image:CC-BY-SA icon.svg cc-by-sa
|
| dcterms:subject
| |
| Tytuł
| |
| dbkwik:resource/WglBShsp9V9mYtToH6YeZw==
| |
| dbkwik:wiersze/pro...iPageUsesTemplate
| |
| Autor
| |
| abstract
| - Niejednokrotnie stawiałem jej czoła. Raz - na krawędzi. Dwa - w pokojowej gehennie wielokątów foremnych. Trzy - w ciężkiej jak dowcip pani ze spożywczego atmosferze odkurzonych półek. Punk rock na niewiele się przydał, doskonale wiedziałem, co to hałas. Zakapior, frajer, burdel. Zlewałem superego z potem, kropiłem kąty wodą święconą, apage, rzucałem w sufit, chociaż chciałem, żeby przyszła. Nie spotykałem jej w dali, śniła się tylko czasem. Nietoperze pląsały we włosach, a ja chłostałem swoje demony i podawałem drugi policzek. Image:CC-BY-SA icon.svg cc-by-sa
|