| Attributes | Values |
|---|
| rdfs:label
| - Atta Troll (Heine, przekł. Urbański)/25
|
| rdfs:comment
| - Tuż pod wsią, u wjazdu - stało starych bab trzydzieści trzy w baskezyjskich, starodawnych a szkarłatnych kapiszonach. Jedna z nich tańczyła skocznie, bębniąc w takt na tamburynie, jak Debora - i śpiewając wysławiała mysiobójcę. Zwierza cielsko tryumfalnie czteru silnych niosło chłopów. Chory ni to letnik, w krześle prosto siedział mysia trup. Za nim, jak zmarłego krewni, szedł Laskaro, szła Uraka; pozdrawiając w prawo, w lewo, kłopotliwa miała minę. A gdy pochód przed ratusza stanął brama, mówkę palnął mera adjunkt. I o różnych, różnych on tam prawił rzeczach: wiec n. p. o rozkwicie marynarki - i o prasie - o buraków ważnej kwestji - i o walk partyjnych hydrze. Wyłuszczywszy, jak obfite Ludwik Filip ma zasługi - rzecz skierował na niedźwiedzia i Laskara wielkie dzieło. Ty, Laskaro! - (zagr
|
| dcterms:subject
| |
| Tytuł
| |
| dbkwik:resource/JvmuHjXQYc_EMmq-yMXeWg==
| |
| dbkwik:resource/WglBShsp9V9mYtToH6YeZw==
| |
| dbkwik:resource/X7l0opWu667RHDeQudG4LA==
| |
| dbkwik:wiersze/pro...iPageUsesTemplate
| |
| Autor
| |
| abstract
| - Tuż pod wsią, u wjazdu - stało starych bab trzydzieści trzy w baskezyjskich, starodawnych a szkarłatnych kapiszonach. Jedna z nich tańczyła skocznie, bębniąc w takt na tamburynie, jak Debora - i śpiewając wysławiała mysiobójcę. Zwierza cielsko tryumfalnie czteru silnych niosło chłopów. Chory ni to letnik, w krześle prosto siedział mysia trup. Za nim, jak zmarłego krewni, szedł Laskaro, szła Uraka; pozdrawiając w prawo, w lewo, kłopotliwa miała minę. A gdy pochód przed ratusza stanął brama, mówkę palnął mera adjunkt. I o różnych, różnych on tam prawił rzeczach: wiec n. p. o rozkwicie marynarki - i o prasie - o buraków ważnej kwestji - i o walk partyjnych hydrze. Wyłuszczywszy, jak obfite Ludwik Filip ma zasługi - rzecz skierował na niedźwiedzia i Laskara wielkie dzieło. Ty, Laskaro! - (zagrzmiał mówca, ocierając czoło z potu szarfy swojej trójkolorem) - o, Laskaro ty - Laskaro ty, coś Francji i Hiszpanii zdławił zmorę, Atta Trolla - dwu narodów otoś gwiazdą, Pireneów Lafayett'cie! Nasz Laskaro, urzędowe słysząc takie komplimenty, podśmiechiwał się pod wąsem i rumienił się z radości. W rwanych tonach, co mu dziwnie z warg tłoczyły się w bezładzie, skromne wybełkotał dzięki za ten wielki, wielki honori To też cały tłum podziwiał niesłychane widowisko; stare zaś, trwożliwe babska tak szeptały tajemniczo: Zaśmiał się!..; Laskaro śmiał się!... Zarumienił się Laskaro!.... Cyt, przemówił - on, Laskaro - czarownicy martwy synal!... Tegoż zaraz dnia ściągnięto z mysia skórę. Nuże tedy licytacja! Jakiś kuśnierz nabył ją za franków sto. Wyprawiwszy ją, przecudnie oblamował ją szkarłatem i za cenę już zdwojoną przefrymarczył ją następcy. Z trzeciej ją dopiero ręki w upominku ma Julietta; stąd w Paryżu, leży ona w budoarze jej, przed łóżkiem. Nocną porą, ileż razy bosom stanął na brunatnej bohatera tej powłoce, ziemskiej skórze Atta Trolla! Nieraz też westchnąłem z głębi, Szyllerowskich pomny słów: Co ma w pieśni żyć na wieki poprzód w życiu zamrzeć musi!
|
| is dbkwik:resource/JvmuHjXQYc_EMmq-yMXeWg==
of | |
| is dbkwik:resource/X7l0opWu667RHDeQudG4LA==
of | |