About: dbkwik:resource/fQGwvX5f5us3S9O4msfdMA==   Sponge Permalink

An Entity of Type : owl:Thing, within Data Space : 134.155.108.49:8890 associated with source dataset(s)

AttributesValues
rdfs:label
  • Boska Komedia (Porębowicz)/Czyściec - Pieśń XXV
rdfs:comment
  • 4 Więc jako człowiek, co się nie umyka, Lecz dąży prosto, gdzie mu zamiar każe, Mimo że w drodze szkopuły spotyka, 7 Myśmy wstąpili w nowe korytarze Jeden za drugim i na wąskie schody, Co nie pozwolą postępować w parze. 10 Jak się poderwać chce bocianek młody Z gniazda i nie śmie, i sam sobą trwoży, I skrzydła zwija w obawie przygody, 13 Tak ja, gdy pełgła i zgasła tym skorzej Chęć odezwania się w głos, bywszy w geście Człowieka, który już usta otworzy. 16 Nie przestał gwarzyć, mimo żwawe przejście, Mój słodki Ojciec i rzekł: „Wypuść strzałę Mowy, napiętą po same żeleźce".
dcterms:subject
Tytuł
dbkwik:resource/JvmuHjXQYc_EMmq-yMXeWg==
dbkwik:resource/WglBShsp9V9mYtToH6YeZw==
  • Czyściec
  • Pieśń XXV
dbkwik:resource/X7l0opWu667RHDeQudG4LA==
dbkwik:wiersze/pro...iPageUsesTemplate
Autor
  • Dante Alighieri
abstract
  • 4 Więc jako człowiek, co się nie umyka, Lecz dąży prosto, gdzie mu zamiar każe, Mimo że w drodze szkopuły spotyka, 7 Myśmy wstąpili w nowe korytarze Jeden za drugim i na wąskie schody, Co nie pozwolą postępować w parze. 10 Jak się poderwać chce bocianek młody Z gniazda i nie śmie, i sam sobą trwoży, I skrzydła zwija w obawie przygody, 13 Tak ja, gdy pełgła i zgasła tym skorzej Chęć odezwania się w głos, bywszy w geście Człowieka, który już usta otworzy. 16 Nie przestał gwarzyć, mimo żwawe przejście, Mój słodki Ojciec i rzekł: „Wypuść strzałę Mowy, napiętą po same żeleźce". 19 Więc rzekłem, wargi rozchylając śmiałe: „Jak się to może dziać, iż widma chudną W bycie, gdzie winny być na głód wytrwałe?" 22 „Jeśli przypomnisz — odrzekł — powieść cudną O Meleagrze Jako z ogniem drewna Wraz gorzał, pojąć będzie ci nietrudno. 25 Spójrz, jak w zwierciedle kształtów twych odzewna Postać z twym ruchem jednako się śliźnie, A rzecz oporna stanie ci się pewna. 28 Lecz byś wybadał tych spraw głębie niźnie, Masz tu Stacjusza; jego proszę grzecznie, Aby lekarzem zechciał być twej bliźnie". 31 Ów na to: „Prawa działające wiecznie Wykładać, gdzie ty stoisz, mistrz nad mistrze?... Ale posłucham, gdy każesz koniecznie — 34 I zaczął: — Jeśli myśl zrozumiesz bystrze, Którą ci tutaj mój wykład podawa, Światło twym mrokom wybłyśnie ognistsze: 37 Krew najwybrańsza, która się ostawa Z soków, skoro miąższ ciała wykarmiły, Jako zebrana ze stołu potrawa, 40 W sercu, nie indziej, czerpie twórcze siły Na kształtowanie członków; a te składa W ten sposób, co krew, która ciecze w żyły. 43 Coraz się czystsza klaruje, aż spada, Gdzie przystojniejsza milczeć, i tam z inną Krwią w przyrodzonym naczyniu się zsiada, 46 Obie się łączą skłonnością powinną Źródłu, skąd biorą szlachetne poczęcie: Jedna z naturą bierną, druga z czynną — 49 I zaczynają działać w tym momencie, Naprzód formując, a potem tchnąc życie W płód utworzony przez dwu krwi zajęcie. 52 Moc czynna duszą zwie się w nowym bycie Jak w zielu, jeno że tam otrzymuje Od razu, tu zaś urabia swe życie. 55 W dalszym istnieniu już rusza się, czuje Na sposób morskich głębin zwierzokrzewa I zmysły ze swych pierwocin kształtuje. 58 To rozprzestrzenia się, to w jedno zlewa Moc, co się z serca płodzącego bierze, Kędy natura członki przyodziewa. 61 Lecz jak w człowieka przemienia się zwierzę, Jeszcze nie widzisz: niech ci wstyd nie będzie, Bo większy mędrzec zmylił się w tej mierze. 64 Uczy on — i tu widocznie tkwi w błędzie — Że jest od umu dusza oddzielona, Skoro nam umu niewidne narzędzie. 67 Ty prawdę z ust mych zdjętą przyjm do łona: Ledwie się w płodzie materia ustroi, Tyle iż mózgu budowy dokona, 70 Pierworuch Boży, z czynu ręki swojej Zadowolony, tchnie weń pełen mocy Duch i pierwotnym oddechem go poi. 73 Ten władze czynne w swej treści jednoczy, Z których się tworzy jedna i jedyna Dusza, co żyje, czuje, sobą toczy. 76 Byś lepiej pojął, jak się to poczyna, Patrz na żar słońca, gdy w płynnej kąpieli Jagód przemienia się na tęgość wina. 79 Aż kiedy Parce zabraknie kądzieli, Dusza, zabrawszy tak ludzkie, jak Boże Mocy, z cielesnej wyrywa się celi. 82 Władze zmysłowe osłabną w tej porze, Za to pamięci, rozumu i woli Moc wówczas w niej się powiększy i wzmoże. 85 Gdy sama przez się z ciała się wyzwoli, Cudem przypada na jedno z wybrzeży I tam poznaje swoją nową kolej. 88 Gdy ją ogarnie wiew krainy świeżej, Moc promienieje twórcza z jej istoty, Jak tam, gdy żyła śród ziemskich rubieży. 91 A jak powietrze wilgotne w czas słoty Pod wpływem słońca, co się w nim przeziera, Siedmią barw krasi tęczy kołowroty, 94 Podobnie cała wokół duszy sfera Powietrzna swoje kształtuje osnowy Wedle form, które duch na nią wywiera. 97 Jak za płomieniem języczek ogniowy Polata w górę śladem jego tchnienia, Tak i za duchem kształt podąża nowy. 100 Z niego swój pozór biorąc, nazwę cienia Nosi i daje właściwych narzędzi Moc zmysłom, nawet zmysłowi widzenia. 103 Tu się więc śmieje i tu się gawędzi, Tutaj się wzdycha i płacze, i smuci, Jako to słyszysz na każdej krawędzi. 106 W miarę jak które budzą się w nas chuci Albo niechęci, swój cień zmienia dusza; I to jest, z czym się twój rozsądek kłóci". 109 Już tylko jedna została katusza, W prawo ostatnie zbiegamy koleje; Tu inny widok do baczności zmusza. 112 Cały bok góry płomieniami zieje, A zaś od brzeżka pęd silnej wichury Na powrót spędza ognistą zawieję. 115 Wąziuchnym przejściem Mistrz i Stacjusz wtóry, Ja trzeci kroczym; groza mię opadnie: To drżę, że spłonę, to, że runę z góry. 118 „Wędzidło wzroku niech tu sobą władnie — Mistrz mi powiada; — miej się ku obronie, Bo na tej ścieżce chybić można snadnie". 121 Boże wielkiego miłosierdzia! — w łonie300px|right Czerwonych żarów śpiewali pieśniarze, Zmuszając oczy spojrzeć ku ich stronie. 124 Ujrzałem widma chodzące w pożarze; Więc to na stopy swe patrząc, to na nie, Na dwoje spojrzeń mych dzieliłem straże. 127 Zaledwie rozjęk żałosny ustanie, Gdy: „Męża nie znam" — brzmią głosy ogniste, A po nich ciszej poprzednie śpiewanie. 130 Inny głos wołał: „Dyjana Kalistę Wygnała z gaju, bo nimfie sromota Splamiła duszę przez żądze nieczyste". 133 Potem niewiasty zacnego żywota Były sławione i mężowie czyści, Jak ich mieć życzy małżeństwo i cnota. 136 Tak to zawodzą, podczas gdy się iści Ich odkupienie w ogniowej ostoi; Takim to trudem ich wina się czyści 139 I taką maścią ich rana się goi.
is dbkwik:resource/JvmuHjXQYc_EMmq-yMXeWg== of
is dbkwik:resource/X7l0opWu667RHDeQudG4LA== of
Alternative Linked Data Views: ODE     Raw Data in: CXML | CSV | RDF ( N-Triples N3/Turtle JSON XML ) | OData ( Atom JSON ) | Microdata ( JSON HTML) | JSON-LD    About   
This material is Open Knowledge   W3C Semantic Web Technology [RDF Data] Valid XHTML + RDFa
OpenLink Virtuoso version 07.20.3217, on Linux (x86_64-pc-linux-gnu), Standard Edition
Data on this page belongs to its respective rights holders.
Virtuoso Faceted Browser Copyright © 2009-2012 OpenLink Software