| rdfs:comment
| - Jam ci nic nie powiedział, ani ty mnie, Pani, A jednak kiedy nasze spotkają się oczy, Ja słodycz niezmierzoną w twych widzę przezroczy Słodycz, jaka zbawieniem byłaby w otchłani. I wtedy czar mię jakiś owiewa uroczy, I szepcę, wszystkie myśli niosąc tobie w dani: "Błogosławieni wszyscy smutni i znękani, Których takie spojrzenie swą wstęgą otoczy!" I tak mi cicho w duszy, jak pod wieczór w borze, Gdy drzew gąszcz czerwienią zachodowe zorze, I tak mi w duszy tęskno, jak kiedy na niebie Image:PD-icon.svg Public domain
|
| abstract
| - Jam ci nic nie powiedział, ani ty mnie, Pani, A jednak kiedy nasze spotkają się oczy, Ja słodycz niezmierzoną w twych widzę przezroczy Słodycz, jaka zbawieniem byłaby w otchłani. I wtedy czar mię jakiś owiewa uroczy, I szepcę, wszystkie myśli niosąc tobie w dani: "Błogosławieni wszyscy smutni i znękani, Których takie spojrzenie swą wstęgą otoczy!" I tak mi cicho w duszy, jak pod wieczór w borze, Gdy drzew gąszcz czerwienią zachodowe zorze, I tak mi w duszy tęskno, jak kiedy na niebie Konstelacje rozbłysną oczami złotemi, A ja dla nich nie mogę rzucić starej ziemi I lecieć, lecieć, lecieć!... Czyżbym kochał ciebie? Tyś mi nic nie mówiła, ani też ja tobie, A jednak, gdy się nasze spotkają źrenice, Jakieś w mych widać grają ognie, błyskawice, Jak o wiosennej wzruszeń, burz, nawałnic dobie. Bo naprzód w łez diamenty oczy twoje zdobię, Potem w żywsze róż barwy ubieram twe lice, A potem — sam już nie wiem, jak blaski rozświecę, Co drgają w oku, w głowie, w całej twej osobie. I stoisz tak przede mną, drżąca, bez wyrazu, Na kształt madonny słodkiej jasnego obrazu, A twarz twa to w purpurach, to znów jak śnieg biała. A ja patrzę z zachwytem w ten blask objawienia, Co dziewicze twe czoło nagle opromienia Wdziękiem niewysłowionym... Czyżbyś mnie kochała? Image:PD-icon.svg Public domain
|