| rdfs:comment
| - Tarduk otrzasnął pot z czoła. W takich chwilach marzył, żeby nie pracować w pełnej zbroi i hełmie. Ale nawet tutaj, tak blisko wolnego miasta Atero, było zbyt niebezpiecznie, by być na pustyni samemu i nieuzbrojonemu. Jego zadanie tutaj było rutyną: z Agori z różnych wiosek, Kyry, Crotesius, Scondonius i Kirbold, był w Atero, by pomóc przygotować arenę do turnieju. Nawet z dbałością o nią przez cały rok, zawsze była potrzeba, by zrobić małe poprawki, zanim Glatorianie zewsząd przybędą do tego miejsca. Oczywiście, Tarduk nie był przy pracy zbyt długo, nie wtedy, gdy były ruiny nie tak daleko, które mógł zbadać. Pod pozorem wzięcia zapasów ze swojego wozu, wyślizgnął się z miasta i znalazł dobre miejsce do kopania. Ciężko było pracować, było gorąco. Mógłby użyć pomocnika, ale to było niewyko
|
| abstract
| - Tarduk otrzasnął pot z czoła. W takich chwilach marzył, żeby nie pracować w pełnej zbroi i hełmie. Ale nawet tutaj, tak blisko wolnego miasta Atero, było zbyt niebezpiecznie, by być na pustyni samemu i nieuzbrojonemu. Jego zadanie tutaj było rutyną: z Agori z różnych wiosek, Kyry, Crotesius, Scondonius i Kirbold, był w Atero, by pomóc przygotować arenę do turnieju. Nawet z dbałością o nią przez cały rok, zawsze była potrzeba, by zrobić małe poprawki, zanim Glatorianie zewsząd przybędą do tego miejsca. Oczywiście, Tarduk nie był przy pracy zbyt długo, nie wtedy, gdy były ruiny nie tak daleko, które mógł zbadać. Pod pozorem wzięcia zapasów ze swojego wozu, wyślizgnął się z miasta i znalazł dobre miejsce do kopania. Ciężko było pracować, było gorąco. Mógłby użyć pomocnika, ale to było niewykonalne. Kyry był zbyt zajęty pracą w Atero, Kirbold po prostu chciał wykonać robotę i wrócić do Iconox, Scodonius się ociągał, a Crotestius ledwo się znał. Nie. Zadecydował, że ten kopie najlepiej, kto kopie sam. Jego narzędzie uderzyło w coś, wbiło się na cztery stopy w piach. Wyciągnąwszy to na powierzchnię, znalazł kwadrat z metalu o wielkości dwa razy większej od jego dłoni i odłamał się od czegoś większego. Było na tym wyryte koło z o wiele mniejszym kołem w środku i na spodzie. Tarduk zmarszczył brwi. Spotkał się z takimi symbolami już wcześniej. Nie wiedział, co one znaczą i nikt nie wiedział w tak rozległych obszarach, jakie znał. Jeśli były one jakimś językiem - to jakim i czyim? - To było frustrujące, bo nie znalazł wystarczających próbek, by zacząć próbować rozszyfrowywać symbole. Odwrócił kawałek metalu, mając nadzieję, że powinien być inny symbol na odwrocie. Zamiast tego znalazł coś innego. Na metalu została wyryta mapa. Niektóre miejsca na niej rozpoznał, niektórych nie. Na dole mapy znajdował się łańcuch górski, który wyglądał zupełnie jak Kolczaste Góry. Cechy narysowane pod górami wydawały się potwierdzać, że było to to samo pasmo gór. Większość mapy to były miejsca na północ od gór, regiony, których nie znał. Tym co o tych regionach wiedział, było jedynie to, że Skralle powiedziały, że stamtąd pochodzą. Na górze mapy znajdowały się jeszcze dwa symbole, ale trochę inne od tych, które znalazł wcześniej. Jeden był po prostu siecią pomieszanych linii wyglądających jak pajęczyna. Drugi był gwiazdą. Zainteresowanie tym ostatnim uczyniło tylko to, że symbol był pokolorowany. Gwiazda była czerwona. - Czerwona gwiazda - pomyślał Tarduk. Ktokolwiek słyszał o czymś takim? To było na pewno fascynujące, ale niemożliwe do zbadania samemu. Poprzez podróżowanie po północnym zachodzie mógł przejść czarne kolce i dotrzeć do północnego regionu, ale mapa wskazywała rozszalałe rzeki i inne naturalne niebezpieczeństwa na drodze. Pójście tam bez pomocy mogłoby być niebezpieczne i żaden Glatorian nie dałby się wynająć tak blisko turnieju Atero. - Hej! Tarduk odwrócił się. Crotesius chodził obok, wyglądając na nieco zirytowanego. - Idziesz pomagać czy bawić się w piachu? Co tam masz? Tarduk pokazał dla Agori z Vulcanus, co znalazł. Crotesius nie wysilił się, by to wziąć. - tylko popatrzył na to z obu stron i wzruszył ramionami. - No i? To kawałek żelastwa. Może uzyjesz tego, żeby załatać swój wóz. Jaki Vorox... - mruczał Tarduk do siebie. Na głos powiedział: - Prawdopodobnie masz rację. Ta czerwona gwiazda - O co w tym wszystkim chodzi? Przecież każdy wie, że nie ma tam nic wartościowego. Nie ma ukrytego skarbu, nie ma ukrytego miasta, ani Wodnych Kamieni, nic. Oczywiście było to potężne kłamstwo i Tarduk wiedział, że Crotesius by w to nigdy nie uwierzył. Tak naprawdę na to liczył. Plotki latały szybciej niż ziarna piachu podczas burzy piaskowej o tym, co było na północy. W Iconox, powiedzieli, że góry były pokryte wartościowym Exsidianem. W Vulcanus powiedzieli, że były tam całe doliny Wodnych Kamieni, te wartościowe skały mogły być przełamane i otwarte, by wydobyć czystą wodę ze środka. Agori z Tajun mieli bardzo rozwiniętą wyobraźnię, a Agori z Tesary nawet nie chcieli o tym rozmawiać. Teraz Crotesius podszedł, by wziąć kawałek metalu i uważniej się mu przyjrzeć. - Wiesz, jeśli chcesz mogę to wziąć... um... kawałek metalu z twoich rąk, może chciałbyś się wymienić? Później, Tarduk nie mógłby wytłumaczyć dlaczego powiedział, co zrobił. Być może po latach kopania w piasku i znajdowania kawałków układanki z brakiem możliwości rozgryzienia ich, miał po prostu dość. Jeśli nie wykorzysta szansy, nigdy nie uzyska odpowiedzi. - Jasne, wymienię się z tobą - powiedział - możesz wziąć kawałek metalu...jeżeli pójdziesz ze mną znaleźć czerwoną gwiazdę, gdziekolwiek ona jest. - Iść tam? Zwariowałeś? - powiedział Crotesius. - To taka oferta - powiedział stanowczo Tarduk - Mamy dość czasu przed rozpoczęciem turnieju, by tam pójść i wrócić - nie był w tej chwili pewien czy to prawda, ale nie chciał tego mówić dla Crotesiusa - pomyśl o tym. Co jeśli jest tam coś wartościowego, coś co zmieni życie każdego na Bara Magna? Mam na myśli to, że będziesz bohaterem. Crotesius uśmechnął się. Jako pilot pojazdu na arenie, był jeszcze jednym wojownikiem Agori na świecie zdominowanym przez Glatorian. Ale gdy dokona czegoś naprawdę wielkiego...Raanu nie będzie żył wiecznie, a on być może będzie mógł przewodzić Vulcanus. - Dobrze, Tarduk - powiedział Crotesius - Myślę, że możesz dołączyć do mojej ekspedycji, ale będziemy potrzebowali więcej pomocy. Wiesz, gdbybyś mógł zatrudnić trochę więcej Agori, bez mówienia o gwieździe. I wyruszymy o świcie. Tarduk odszedł daleko, ziarna piachu rozmazywały się na jego twarzy. Jasne, nie był zupełnie szczery, ale czasami musiał używać skrótów w pogoni za wiedzą, prawda? Tarduk nie wiedział, że skrót ten poprowadzi go do niebezpieczeństwa.
|