Wróg mój drży niepewnością blady i na stawkę Kładzie błahe korzyści obietnicy marnej, A ja z szyderstwem zimnym patrzę na zabawkę Nadmiaru swojej siły i buty bezkarnej. Lekkomyślnie swe skarby stawiam i ze sfory Wierne psy-wichry moje, lotne białozory I władcę moich stepów, płomienne bachmaty. Bo rzut mój musi znakiem wygranej bogatej Paść dla mnie, a dla niego sromom stratnej klęski, I w twarz mu triumfalnie cisnę śmiech zwycięski!
Wróg mój drży niepewnością blady i na stawkę Kładzie błahe korzyści obietnicy marnej, A ja z szyderstwem zimnym patrzę na zabawkę Nadmiaru swojej siły i buty bezkarnej. Lekkomyślnie swe skarby stawiam i ze sfory Wierne psy-wichry moje, lotne białozory I władcę moich stepów, płomienne bachmaty. Bo rzut mój musi znakiem wygranej bogatej Paść dla mnie, a dla niego sromom stratnej klęski, I w twarz mu triumfalnie cisnę śmiech zwycięski!