| rdfs:comment
| - Grzmiał już pęd nawałnicy, Rżał wichru zhukany koń, Król na miecza głowicy Wsparł ciężko prawą dłoń. Lewicą, z której dawno Wypadło berło wprzód, Koronę ciężką, prasławną, Na chmurne czoło swe gniótł. Targnęła miłośnica Lękliwie płaszcza skraj: "Kochałeś niegdyś moje lica, Dziś pewnie zczezł ten raj?" Cóż miłość, szał, kochanie? Poniechaj, słodki mój śnie! Wnet burza tutaj stanie. Orkanu wicher już dmie. Na twierdzy tej wysokiej, Nie król jam, nie miecz, nie czyn, Zwichrzonej dziko epoki Bezmocny, tęskliwy jam syn. Image:PD-icon.svg Public domain
|
| abstract
| - Grzmiał już pęd nawałnicy, Rżał wichru zhukany koń, Król na miecza głowicy Wsparł ciężko prawą dłoń. Lewicą, z której dawno Wypadło berło wprzód, Koronę ciężką, prasławną, Na chmurne czoło swe gniótł. Targnęła miłośnica Lękliwie płaszcza skraj: "Kochałeś niegdyś moje lica, Dziś pewnie zczezł ten raj?" Cóż miłość, szał, kochanie? Poniechaj, słodki mój śnie! Wnet burza tutaj stanie. Orkanu wicher już dmie. Na twierdzy tej wysokiej, Nie król jam, nie miecz, nie czyn, Zwichrzonej dziko epoki Bezmocny, tęskliwy jam syn. Cóż miłość, szał, kochanie? Poniechaj, słodki mój śnie! Wnet burza tutaj stanie, Orkanu wicher już dmie. Image:PD-icon.svg Public domain
|