About: dbkwik:resource/rU8jNyISmjBKhhag17UjZQ==   Sponge Permalink

An Entity of Type : owl:Thing, within Data Space : 134.155.108.49:8890 associated with source dataset(s)

AttributesValues
rdfs:label
  • Boska Komedia (Porębowicz)/Piekło - Pieśń XXVI
rdfs:comment
  • 4 Pośród złoczyńców aż pięciu spółbraci Znalazłem; przeto we mnie wstyd się burzy, A chwały twojej to nie ubogaci. 7 Jeżeli prawdę sen przedranny wróży, Rychło na sobie poczujesz dłoń kata, Którym, śród innych, Prato ci posłuży. 10 A nie za wczesna będzie to zapłata!... Niechże się dzieje, jako napisano; Rad bym już widział, bo mi biegną lata. 13 W górę wracamy opoczystą ścianą Po węgłach; Wódz wprzód, a ja za nim wchodzę Na schody, ręką wsparty ukochaną. 16 A potem dalej po samotnej drodze, Pomiędzy szkarpy i szczerby przełęczy, Gdzie ręka pomoc musi dawać nodze.
dcterms:subject
Tytuł
dbkwik:resource/JvmuHjXQYc_EMmq-yMXeWg==
dbkwik:resource/WglBShsp9V9mYtToH6YeZw==
  • Piekło
  • Pieśń XXVI
dbkwik:resource/X7l0opWu667RHDeQudG4LA==
dbkwik:wiersze/pro...iPageUsesTemplate
Autor
  • Dante Alighieri
abstract
  • 4 Pośród złoczyńców aż pięciu spółbraci Znalazłem; przeto we mnie wstyd się burzy, A chwały twojej to nie ubogaci. 7 Jeżeli prawdę sen przedranny wróży, Rychło na sobie poczujesz dłoń kata, Którym, śród innych, Prato ci posłuży. 10 A nie za wczesna będzie to zapłata!... Niechże się dzieje, jako napisano; Rad bym już widział, bo mi biegną lata. 13 W górę wracamy opoczystą ścianą Po węgłach; Wódz wprzód, a ja za nim wchodzę Na schody, ręką wsparty ukochaną. 16 A potem dalej po samotnej drodze, Pomiędzy szkarpy i szczerby przełęczy, Gdzie ręka pomoc musi dawać nodze. 19 Męczył się duch mój i dziś jeszcze męczy, Gdy wspomni, com tam w dolnym widział żłobie; Więc umysł dzierżę w mocniejszej obręczy, 22 Aby się cnotą rządził w każdej dobie, A mając dobro z gwiazd lub nieb wyroku, By tego dobra nie zajrzał sam sobie. 25 Jak wczasujący rolnik w porze roku, Kiedy płaneta, co blask ziemi nieci, Dłużej nam swego użycza widoku, 28 Gdy, w miejsce muszek, ćma komarów zleci, Z pagórka patrzy w pola i winnice, A śród nich mrowie świętojanków świeci — 31 Tak roziskrzoną ujrzałem ciemnicę Ósmego dołu przepastnej gardzieli, Z miejsca, skąd mogłem w jar posłać źrenice. 34 Jak prorok, co miał w niedźwiedziach mścicieli, Widział w powietrzu wóz Elijaszowy Z końmi lecący w górę, cały w bieli, 37 Aż nic rozróżnić nie mógł, wzniósłszy głowy, Prócz samotnego, wiotkiego płomyka, Który mknął w górę, jak obłoczek płowy — 40 Tak migotała jaru szyja dzika; Nie znać, co kryją ogniste osłony, A każda sobą zasnuła grzesznika. 43 Stałem na moście tak w dół przechylony, Że gdybym nie był trzymał się krawędzi, To spadłbym w przepaść, nawet nietrącony. 46 Rzekł Wódz mój, widząc, jaka chęć mię pędzi: File:Inferno Canto 26 verses 46-49.jpg „Płomiennym duchy są odziane strojem, Każda się mara w ogniu własnym swędzi". 49 „Pewność mam — rzekę — w utwierdzeniu twojem, Że tak być musi, zrozumiałem ja ci I chciałem spytać: kogo swym zawojem 52 Otula płomień, co w górnej połaci Jest rozszczepiony, jakby bił ze stosu, Który tebańskich obu schłonął braci?" 55 „Ulisses tutaj gore — rzekł — od losu Skazan z Diomedem na wspólne cierpienie, Jak był wspólnikiem do zdrady i ciosu. 58 Jęk im wyciska Trojan omamienie I brama, koniem udanym zdobyta, Skąd wyszło Rzymian szlachetne nasienie. 61 Tu płaczą zdrady, przez którą zabita Jeszcze Achilla skarży Dejdamija; Za Palladionu rapt cierpią do syta". 64 „Jeśli z płomienia, który ich spowija, Wolno im mówić, Mistrzu, proszę mile, Chętna-li prośbie mej łaskawość czyja, 67 Racz się zatrzymać jeszcze małą chwilę, Aż tu podejdzie pochodnia dwurożna; Patrz, z ciekawości już cały się chylę". 70 A on mi na to: „Prośba twa niezdrożna, Owszem chwalebna, też ci jej nie ganię; Lecz milcz, odzywać się tobie nie można. 73 Zgadłem twe chęci, wyłuszczę żądanie. To Grecy: przyjąć gotowi by dumnie I pogardliwie twoje odezwanie". 76 Więc gdy tak blisko płomień podszedł ku mnie, Że doń przemówić stosownym się zdało, Te słowa posłał ognistej kolumnie: 79 „Wy, których pożar w jedno ubrał ciało, Jeślim zasłużył się — skromnie powiadał — Jeślim zasłużył się wielce lub mało, 82 Kiedym dostojne o was rymy składał, Stójcie; a jeden podejdź do kamienia I mów, gdzieś błądził i gdzie życie stradał?" 85 Tedy róg wyższy starego płomienia Poszepce i swym szczytem zamigota Jak płomień świecy z wiatrowego tchnienia. 88 A jasny kiścień tam i sam się miota, Jakby to język ludzki przezeń gadał, Aż wyszły słowa z ognistego knota: 91 „Gdym był od Cyrcy wrócił, gdziem postradał Wolność, w pobliżu Gaety więziony, Eneasz imię to grodowi nadał, 94 Nie mógł powstrzymać syn mój ulubiony Ni cześć starego ojca, ni miłości Powinność, niegdyś szczęście lubej żony, 97 Nie mogły zdusić we mnie ciekawości Zajrzenia w świata roboty misterne, Poznania błędów ludzkich i dzielności. 100 Więc na głębokie morze, na niezmierne W jednej się puszczam łodzi; druhów grono Ze mną, do końca posłuszne i wierne. 103 Aż po Hiszpanię brzeg podwójną stroną Zwiedzam; więc Marok, Sardynię i mnogą Wysp rzeszę, jednym morzem otoczoną. 106 W starość my wszyscy zaszli żmudną drogą, Nimeśmy w owe cieśnie się dostali, Które Herkules piętnował przestrogą, 109 Aby nie ważył się człowiek pójść dalej; Po stronie prawej została Sewila, A Ceuta z lewej szarzała na fali. 112 »Bracia! — mówiłem — śród hazardów tyła Zaszli na świata podwieczorne skraje, Skoro wam jeszcze bodaj jedna chwila 115 W zmysłów czuwaniu przed śmiercią zostaje, Nie żmudźcie duszę wydobyć z ciemnoty, Za słońcem idąc w niemieszkane kraje. 118 Zważcie plemienia waszego przymioty; Nie przeznaczono wam żyć, jak zwierzęta, Lecz poszukiwać i wiedzy, i cnoty«. 121 A w mej gromadce ta lekka zachęta Takie pragnienie podróży zapali, Że się w porywie na nic zapamięta. 124 Ku wschodowi-śmy rufę obracali, Prąc skrzydła wioseł na jazdę szaloną I ciągle w lewo przybierając fali. 127 Już wszystkie gwiazdy południową stroną Były nam widne; nasze zaś tak nisko Zeszły, iż zdało się, że w morzu toną. 130 Po pięćkroć dołem księżyca kolisko Blask uszczuplało od czasu, jak nawa Zapędziła się w groźne topielisko. 133 Gdy zaś się góra ukazała bława Od odległości, postaci niezwykłej, Jak w reszcie ziemi widzieć się nie dawa, 136 Z krótkiej uciechy prędko łzy wynikły, Bo przypadł wicher od nowego lądu, Aż pękł pod ciosem dziób okrętu nikły. 139 Trzykroć go strącał wir pełnego prądu, Raz czwarty fala rufę w pion wyparła; Dziób pornął na dół i z przeznaczeń Sądu 142 Toń się nad nami wieczyście zawarła".
is dbkwik:resource/JvmuHjXQYc_EMmq-yMXeWg== of
is dbkwik:resource/X7l0opWu667RHDeQudG4LA== of
Alternative Linked Data Views: ODE     Raw Data in: CXML | CSV | RDF ( N-Triples N3/Turtle JSON XML ) | OData ( Atom JSON ) | Microdata ( JSON HTML) | JSON-LD    About   
This material is Open Knowledge   W3C Semantic Web Technology [RDF Data] Valid XHTML + RDFa
OpenLink Virtuoso version 07.20.3217, on Linux (x86_64-pc-linux-gnu), Standard Edition
Data on this page belongs to its respective rights holders.
Virtuoso Faceted Browser Copyright © 2009-2012 OpenLink Software