I Miała białe terasy oplecione kwiatem I szmerne wodotryski z fiołków aromatem. A purpurą wysiane alabastrów schody Wiodły w mirtów aleje, w różane ogrody. Kędy skrzydłami trącając liliowe irysy Marzą pawie tęczowe i białe ibisy. A w zaciszach oliwnych kamienne najady Jasne lilie na srebrne wieszają kaskady. Miała białe łabędzie i płomienne ary, I rżnięte w krwi rubinów purpurowe czary. Gdy na teras wyżynie kładła białe ręce, To się do stóp kłaniały jej ziemie książęce. I gdy w sukni gwiaździstej w kwietne szła ogrody, To w ślad stóp jej na piasku kładł usta paź młody. II
I Miała białe terasy oplecione kwiatem I szmerne wodotryski z fiołków aromatem. A purpurą wysiane alabastrów schody Wiodły w mirtów aleje, w różane ogrody. Kędy skrzydłami trącając liliowe irysy Marzą pawie tęczowe i białe ibisy. A w zaciszach oliwnych kamienne najady Jasne lilie na srebrne wieszają kaskady. Miała białe łabędzie i płomienne ary, I rżnięte w krwi rubinów purpurowe czary. Gdy na teras wyżynie kładła białe ręce, To się do stóp kłaniały jej ziemie książęce. I gdy w sukni gwiaździstej w kwietne szła ogrody, To w ślad stóp jej na piasku kładł usta paź młody. II U stóp Białej Królewny wśród blasku miesiąca Złotowłosy lutnista śpiewną harfę trąca I na schodach z marmuru jej wciąż dzwoni szklany Akord harfy - tłumiony westchnieniem fontanny... A marząca Królewna przy harfianej pieśni Czeka, rychło jej cudny sen się ucieleśni - I przyjdzie ów przeczuty, by dłonią pieściwą Tęskną duszę jej osnuł w miłosne przędziwo. Wciąż go czeka Królewna... Ze szmerem mrą liście - Cichną pieśni harfiane - a w bladym lutniście Pęka serce jak struna rozśpiewana rzewna... Lecz na sercu tym stopy oparłszy Królewna Czeka z dłońmi przy oczach wśród blasków i woni, Rychło stalny chrzęst kroków o marmur zadzwoni. Image:PD-icon.svg Public domain