| abstract
| - Chris: [Stoi w porcie.] Siemka, ludziska! Znajdujemy się aktualnie w pozostałościach obozu Wawanakwa, ale już za chwilę zawitamy do luksusowego kuroru, w którym znajdują się najpopularniejsi zawodnicy ostatnich 5 sezonów. Chyba domyślacie się o czym ich powiadomię, prawda? Hehe! Do zobaczenia potem! [Wsiadł na motorówkę i odpłynął.] [Opening TPZW.] [Wszyscy imprezują.] [Sam, Ginger i Eddie siedzą przy wodnym barku.] Sam: Ginger, o czym ty w ogóle mówisz? Przecież oczywistym jest, że Kinecraft jest lepszy od Networforca. Ginger: To chyba na grach się nie znasz! W Kinecratcie buduje się tylko jakieś głupie budowle z trójkątów, a w Networforcie biegasz, bierzesz udział w nielegalnych wyścigach na korytarzach i uciekasz przed nauczycielami! [Sam i Ginger warknęli na siebie.] Eddie: Argh! Czemu ja do cholery jasnej siedzę z nimi? Taki zdesperowany to przecież nie jestem! Mogę pójść do lepszego towarzystwa. Tony: [Usiadł na krzesełku.] Na przyklad do mnie? *-* Eddie: [Zrzucił go z krzesełka, przez co chłopak wpadł do wody] NIE! Nie toleruję gejów, tyle mam ci do powiedzenia! I żeby wszystko było jasne, jestem hetero, więc między nami nigdy nic nie będzie! Tony: Było fajniej, jak nie znałeś moich zwierzeń i nie wiedziałeś o mojej orientacji. [Smutna mina.] Rose: Hihihi! Eddie: A ty z czego się znowu cieszysz, debilko? Rose: Po prostu lubię patrzeć jak sie sprzeczacie, jestem wielką fanką waszego paringu. Hihi! [Eddie jest gotowy do zabicia jej, Noah go jednak powstrzymuje.] Noah: Eddie, jeśli walniesz moją laskę ostro tego pożałujesz. Już nie jestem tym samym Noah co sezon temu. Eddie: Ta... powiekszyłeś o 0,5 mm mięsień i już męski się zrobiłeś. [Noah zesmutniał i spuścił głowę, Eddie się uśmiechnął.] Rose: Pff! Nie wyśmiewaj się z mojego chłopaka! Noasiunek, chcesz może napić się ze mną i Abrahamem Lincolnem herbatki? [Wyciągnęła lalkę Lincolna mówiącą "Uratuj mnie przed nią".] Eddie: Noasiek?! [Wybuchnął śmiechem, Tony też zaczął się śmiać i przytulił się do niego, ale po chwili został odepchnięty.] Noah: -.- [Gwen tańczy z Duncanem i od czasu do czasu spogląda na siedzącą na krzesełku Courtney, która obserwuje ich z morderczym wzrokiem.] Gwen: Chyba się jeszcze nie pogodziła z tym, że ze sobą chodzimy. Duncan: Gwen, nie przejmuj się. Stuknięta jest. Zerwanie z nią i zaczęcie chodzenia z tobą było moją najlepszą decyzją w życiu. [Przytulił ją do siebie.] [Scott zaczął się przesiadać z krzesełka na krzesełko, aż dotarł do Courtney.] Scott: Ee... Chcesz może zatańczyć? DJ zamierza puścić moją ulubioną piosenkę, nie chce jej przepuścić. [B jako DJ pokazuje mu kciuka w górę.] Courtney: Nie widzisz, że jestem zajęta morderczym patrzeniem na tą wredną flondrę Gwen? Scott: Ale przecież ona ukradła ci chłopaka dwa sezony temu, to już dawno minęło. Courtney: Dawno minęło?! Dawno minęło?!! Ciekawe jak szybko minie ten guz, którego zaraz ci sprezentuje! Scott: Zgaduje, że to właśnie przez tę obsesję Trent z tobą zerwał? (wątek z RTP) [Przestraszony odsunął się.] [Mike zamacza nogi w basenie, podchodzi do niego Ann Maria.] Ann Maria: Siemka, Vito! Mike: Mówiłem ci, Ann, że Vito już nieistnieje, z jakiego powodu nie będę wspominał, chyba oglądałeś później sezon. Ann Maria: Jestem pewna, że wystarczy go tylko obudzić! [Zdarła z niego koszulkę, ale nic się nie stało.] Mike: Dzięki... To była moja ulubiona koszulka... Ann Maria: Pff! Nie działa. Ale na szczęście jest jeszcze wiele innych sposobów. [Zaczęła smarować szminką usta.] Mike: [Odsunął się.] Ee... to na prawdę zbędne! [Ann Maria się do niego przysunęła i zrobiła dziubek.] Mike: [Zaczął udawać.] Zachowaj, kochana, te całusy na później! [Wstał i zaczął napinać mięśnie.] Ann: Łiiiiiiii!! Vito! [Przytuliła się do niego.] [Harold wahluje wielkim liściem leżące na leżakach Karen, Evę i Jo.] Harold: Czemu właściwie to robię? Jo: Robisz to, ponieważ zagroziłyśmy ci, że jeśli nie będziesz nam usługiwał, zbijemy cię. Harold: Ech... Karen: Jo, na prawdę jesteś genialna. Żeby tak zniewolić kogoś? Jesteś moją idolką. Jo: Dzięki. Eva: [Walnęła Harolda w nogę.] Wahluj szybciej, ciamajdo! [Tyler podchodzi do stołu, aby wziąć coś do jedzenia, jednak nie zdąża, Owen wszystko (łącznie ze stołem) pożera.] Tyler: Ziom, czy ty poważnie zawsze musisz wszystko zeżreć?! Teraz przez cały dzień imprezy nie będziemy mieli co jeść! -.- Owen: Po prostu dawno nie jadłem i byłem głodny, przepraszam. Tyler: 10 minut temu widziałem jak zjadałeś czipsy... Owen: Ej, Tyler, a co to tam płynie? Tyler: Nie zmieniaj tematu, dobra? Owen: Poważnie, spójrz! To jest chyba... [Wpłynęła motorówka Chrisa.] Chris: Witajcie, kochani! Mam nadzieję, że dobrze wam minął dzień sprezentowany przez telewizję nadającą Totalną Porażkę, hehe. Mam dla was wiadomość, która niektórych ucieszy, a pozostałych pewnie zmartwi, 6 sezon! Wszyscy: Że co?! Chris: Czyżbyście nie chcieli wystąpić? [Uśmiech] Cody: Tak nas wykończyłeś w poprzednich, że powinieneś sobie odpowiedzieć na to pytanie sam. Chris: A gdybym wam powiedział, że zajmując trzecie miejsce można wygrać 10 tysięcy, drugie, milion, a trzecie, 5 milionów? [Wszyscy na siebie niepewnie spojrzęli.] Sam: [Niepewnie.] No... mógłbym w sumie wystąpić. Dawn: Ja z chęcią wystąpię! Będę broniła zwierząt przed wykorzystywaniem ich do zadań! Heather: Ostatnio straciłam milion, więc tak, chce się pojawić w 6 sezonie. [Wszyscy zaczęli krzyczeć, że chcą wystąpić.] Chris: Spokojnie, moi mili, nie tak nerwowo. Was jest dużo, a miejsc tylko 14. Zawalczycie z tego powodu w specjalnym wyzwaniu. Wyruszycie z tej wyspy do pozostałości obozu Wawanakwa. Dwudziestka, której uda się dotknął pana Kokosa, wejdzie do programu. Eva: A jakim *** niby sposobem mamy się dostać do obozu?! Chris: Ta wyspa jest scywilizowana, niedaleko rozpoczyna się wielka metropolia, więc poradzicie sobie jakoś. Powodzenia. [Założył jetpack i odleciał.] Eva: Ta... Dzięki za radę. Heather: Najlepiej, żebyśmy połączyli się w jakies małe grupki i szli razem. Courtney: O mnie zapomnijcie, wolę wyruszyć w pojedynkę. [Poszła, Scott po jakimś czasie pobiegł za nią.] Ann Maria: Ja idę z moim Vito! Mike: Co? Znaczy... Tak, chodźmy w tą niebezpieczną dla zwykłych szczurów lądowych podróż razem, maleńka! [Wziął ją na barana i pobiegł.] Jo: Eva, Karen, skoro już się zaprzyjaźniliśmy to co powiecie na założenie grupki? Karen i Eva: Spoko. Harold: Kurczę, nie wiem z kim iść. Jo: Idziesz z nami, Harold. Chyba, że chcesz zapoznać swoje krocze z moim butem. Harold: Ech... Tony: Pójdę z Eddiem! Eddie: NIE! [Zwiał w pojedynkę.] Tony: W takim razie kto chce ze mną być? W sensie, w grupie. [Wszyscy się odsunęli.] Tony: Wszyscy? Zawsze jakiś frajer nie odsuwa się. [Spuścił głowę.] [Duncan i Gwen poszli razem.] Ginger: Pójdę z bezguściem, czytaj Samem, może jego umiejętności znane z Kinecrafta przydadzą się na coś. [Noah i Rose również już ruszyli.] [Owen wziął pod pachę Cody'ego, Tylera oraz Dawn.] Owen: Będziemy najsilniejszą drużyną, chłopaki... i dziewczyny! [Wszyscy zatkali nos, Owen pobiegł.] Heather: Fajnie, zostali mi najgłupsi, Tony i B. Następnym razem nie będę patrzyła, jak inni się dobierają, tylko sama to zrobię. [B zmarszczył czoło.] [Courtney idzie przez las, Scott chowa się za drzewami.] Courtney: [Zatrzymała się.] Ech, wiem, że mnie śledzisz. Scott: [Wyjrzał.] Serio? Courtney: Teraz już tak. Podejrzewałam, że za mną ruszyłeś, ale wolałam się upewnić. Scott: Ech... [Podszedł do niej.] Courtney: Po co w ogóle za mną idziesz? Scott: Uznałem, że lepiej będzie współpracować razem. Courtney: Więc mogłeś wziąć kogoś innego... Scott: Ale ja chciałem ciebie. W pojedynkę trudniej będzie się dostać do Wawanakwa, a nie chce, żebyś nie weszła. Courtney: Czemu? Scott: Ponieważ... Czy ty zawsze zadajesz tyle pytań?! Chodź już lepiej! [Courtney zrobiła niepewną minę i poszła za nim.] [W oddali pojawił się w kontur ciemnej postaci, kamera dostała zakłóceń.] [Ann Maria i Mike będąc w lesie stanęli i zaczęli się rozglądać.] Ann Maria: A więc, gdzie dalej, Vito? Mike: Ee? Skąd mam to niby wiedzieć? Ann Maria: Masz przecież instynkt przetrwania, nie? Chyba, że zamieniłeś się w tego nudnego Mike'a. Mike: Skądże! To wciąż ja, wspaniały i przystojny Vito, a Mike nie jest nudny, on jest rozrywkowy i... Ann Maria: Proszę cię, gdyby nie ty, nikt by go nie lubił, może każdego w show denerwowały jego nagłe "transformacje" w ciebie i innych, ale jakby ich nie miał, ani ja ani Zoey nigdybyśmy się nim nie zainteresowały. [Mike zrobił smutną minę.] Ann Maria: Coś się stało? Mike: Ależ nie! Biegniemy! [Pobiegł.] Noah: Rose, zdecyduj w jakim kierunku powinniśmy iść, na wschód czy zachód? Rose: [Wyciągnąła lalkę Lincolna mówiącą "Zerwij z nią najszybciej jak się da".] Odpowiedz, panie Lincolnie, na pytanie Noasia, znasz się lepiej ode mnie. Noah: Rose, to nie jest pora na zabawy! Rose: Jak ty dobrze wiesz, że lubię się bawić. Hmm... Zawsze marzyłam, żeby się pobawić, ale trochę inaczej. [Uśmiechnęła się do niego zalotnie i wlazła z nim do krzaków, Noah przełknął ślinę.] [Wyszli poza las.] Owen: Jesteśmy coraz bliżej. Cody: Obozu Wawanakwa? Owen: Co? Jaki obóz? Mówiłem o... [Przejście scen. Wszyscy siedzą przed stoiskiem z hotdogami.] Owen: ...najlepszych hotdogach na tej wyspie. Dzisiaj, kiedy przybyliśmy i nie mogłem znaleźć toalety dziwnym trafem pojawiłem się w mieście i znalazłem to stoisko. Tyler, Cody, Dawn:... Sprzedawca: Ta... Cały czas się zastanawiam, jak to możliwe, że po jego przyjściu nie zbankrutowałem... [Harold niesie na plecach wielki tron z dziewczynami.] Eva: No rusz się leniu! Harold: Nie jestem jakimś super siłaczem! Jo: To też obciążaniem cie próbujemy zmienić. [Tron przygniótł Harolda.] Eva: Wolniej się nie da?! [Pojawili się na przedmieściach. B macha rękoma, żeby zasymbolizować, że samolotem mogliby polecieć.] Heather: Jako, że jestem jedyną myślącą tutaj osobą, wpadłam na pomysł, że moglibyśmy polecieć samolotem do tego przeklętego Wawanakwa. B:... -.- Tony: A nie lepiej samochodem? Boję się latać samolotami. Heather: Samochodem nie da się przepłynąć oceanu, głąbie... Tony: Wszystko się da! Heather: Chodźcie już lepiej na to lotnisko, ciekawe gdzie ono może być. [B wskazuje na wielki budynek przed nimi, który jest lotniskiem, ale nikt nie zwraca na chłopaka uwagi, po chwili spuszcza głowę i idzie za Tonym i Heather. W oddali za wejściem na lotnisko znowu widać kontur, towarzyszą mu kolejne zakłócenia kamery.] [Wychodzą z lasu i zauważają, że są w porcie z przywiązanymi łódkami.] Scott: Wiem, wynajmiemy łódkę i kupimy mapę! Tym sposobem znajdziemy się w Wawanakwa. Jestem geniuszem! Courtney: W takim razie, powiedz mi panie, geniuszu, czym chcesz za obie te rzeczy zapłacić? Scott: Hmm... Zmodyfikujmy nieco ten plan. Ty bierz mapę, ja biorę łódkę! Courtney: [Facepalm.] [Scott wskoczył na łódkę, po czym zaczął próbować odwiązać ją od sznura, ale złapał go właściciel.] Właściciel: A co wy, hultaju, robicie na mojej łódce?! Scott: Ee... Ja właśnie pokazuje dziewczynie [Wskazał na Courtney, która po tych słowach podniosła brew.] jak mocno są przymocowane do sznurów łódki. Właściciel: Pójdziecie wy ze mną. Courtney: Świetnie, Scott, świetnie... Scott: Yy... Uciekaj, Courtney!! [Za nim zaczął uciekać właściciel złapał go za koszulę.] [Wychodzący z lasu Mike i Ann Maria widzą sytuację.] Ann Maria: Vito, co o tym myślisz? Czyżby próbowali ukraść łódkę? Mike: Wydaje mi się, że tak. Patrząc na to, że nie udało im się to, można się domyślić, że był to plan Scotta. Ann Maria: Gadasz jakoś dziwnie, nie vitowo. [Podejrzliwa mina.] Mike: Po prostu mam zły dzień, moja luba! [Zaczął napinać mięśnie.] [Ann Maria wrzeszczy z zachwytu.] Właściciel: [Usłyszał wrzask.] Chyba koty się znowu gryzą. [Mike zasłonił Ann Marii usta.] Mike: Ci... [Właściciel wszedł ze Scottem i Courtney do domku, sznur od łódki, którą próbował ukraść, rozwiązał się.] Mike: Świetnie, mamy łódkę. Idziemy. Ann Maria: Masz rację co do tego złego dnia, zamiast popisywać się mięśniami myślisz logicznie. [Sprzedawca stoiska ich przegania.] Owen: Ale ja jeszcze się nie najadłem! Tyler: Zaczynasz mnie ostro irytować! Ten gość już wcześniej powinien nas przegonić, nie zdziwię się, jeśli będziemy ostatni w obozie i nie wejdziemy do gry! Dawn: Chłopcy, proszę was, uspokójcie się, krzyki w niczym nam nie pomogą. Policzcie proszę do 10. Tyler: Nie ma czasu na jakieś tam liczenie! Musimy się śpieszyć! [Zauważył metro.] Za mną! [Zbiegli do metra, przejechał przed nimi strasznie zaniedbany pociąg z czarnym konturem w środku, zakłócenia.] Dawn: Wyczułam zakłócenia w rozumowaniu, jak i ogromny ból głowy. [Duet siedzi w domku właściciela, gdy nagle w trójkę zauważają, że Mike i Ann Maria uciekają łódką.] Właściciel: Moja łódka! [Wyciągnął strzelbę, wybiegł przed dom i zaczął strzelać do dwójki.] Scott: [Zauważył w rękach Mike'a mapę.] Jakim cudem udał im się mój plan?! Courtney: Widocznie są mądrzejsi... No ale od ciebie to nawet szczur jest mądrzejszy, więc co się dziwić. [Scott zmarszczył czoło.] [Wsiadają do pociągu.] Cody: Tyler, skąd masz pewność, że jedzie na lotnisko? Tyler: To nie wszystkie jeżdżą na lotnisko? Cody, Dawn: [Facepalm.] Cody: Kurczę, a tak chciałem wejść do 6 sezonu i zdobyć te 5 milionów dolców... Ech... Tyler: Przecież jeszcze nie wszystko stracone! [Przechodzi obok nich niski, ubrany w garnitur, bogacz z kapeluszem, który strąca z siedzenia staruszkę z psem i siada na nie.] Staruszka: Co za niewychowanie! Bogacz: Ciii... [Muzyka rozpoczynająca jego piosenkę.] Staruszka: Jeszcze bardziej od takich chłoptasiów jak ty nienawidzę piosenek takich chłoptasiów! [Wyciągnęła pistolet.] Bogacz: W takich chwilach żałuje zmiany głosu na taki, który uniemożliwia mi krzyczenie z powodu ataku szalonej staruszki, której zabrałem miejsce. [Za nim staruszka dokonała strzału rzucił się na nią Tyler i uratował bogacza.] Bogacz: Och, dziękuje ci, bohaterze. W zamian zapłacę kierowcy tego autobusu, aby zabrał was, gdzie tylko chcecie. Owen, Tyler, Cody, Dawn: : D [Rose i Noah cały w szmince wyjrzeli z krzaków.] Rose: Podobało ci się? [Zalotny uśmiech.] Noah: Nawet nie wiesz jak bardzo. [Nagle rozpoczęły się straszne zakłócenia obrazu i dźwięku, po czym dwójka zaczęła wrzeszczeć.] Rose: Aaaa!! Co to jest?!! [Obraz kompletnie zniknął.] [Dopływają do obozu.] Mike: Tak! Jesteśmy już blisko! Program już na pewno jest nasz! Jestem taki szczęśliwy, że chce ci się do czegoś przyznać, Ann, tylko udawałem Vito. Ann Maria: Co takiego?! Oszukałeś mnie?! [Spoliczkowała go i wyrzuciła z łodzi, opadł na dno.] Nie lubię, jak ktoś mnie okłamuje! [Łódka dopłynęła, Ann wyskoczyła i dotknęła Pana Kokosa trzymanego przez Chefa w sukni balowej.] Chef: Powinni mi za to dopłacić... Chris: Brawo, Ann! Jesteś naszą pierwszą zawodniczką 6 sezonu. Zostało jeszcze 13 wolnych miejsc. Kto następny wejdzie do programu? Tego dowiemy się po przerwie! [Znajdują się w podziemi.] Ginger: Mówię ci poraz setny, że nie da się zrobić z ziemi łopaty... Sam: Czytałem w internecie, że Kinecraft to gra edukacyjna, a internet nie może kłamać. Albo dobra, odpuszczę. Ginger: Niewierzę, że uwierzyłam ci, że przekopiemy się do obozu... Sam: Ej, znalazłem coś drewnianego nad nami. [Zrobił dziurę.] [Związani bez właściciela łódek znajdują się w jego domku, nagle zauważają dziurę w podłodze, z której wychodzą Ginger i Sam.] Scott: Świrus i świruska... znaczy... Wybawienie! Courtney: Uwolnijcie nas! Sam: Okej... Ginger: Stój, Sam! [Chwyciła go za ramię.] Zostawienie was tutaj zwiększyłoby nasze szanse na wejście do programu. Courtney: Tylko to ci w głowie?! Nie sądzisz, że nasze życia są ważniejsze od 5 milionów?! Ginger: Hmm... [Cwany uśmiech.] Możemy zawrzeć umowę. My was uwolnimy, a wy bez naszej pomocy pomożecie dostać się całej naszej czwórce do obozu. Courtney: [Niezadowolona.] Dobra... [Rozwiązują ich, po czym wszyscy wybiegają.] [Trójka siedzi w metrze.] Heather: Według rozkładu jazdy pociąg na lotnisko powinien za chwilę przyjechać. [Widzą w telebimie transmisję z obozu Wawanakwa.] Heather: Co?! Ann Marii jest w grze?! To chyba znaczy, że mądrzy ludzie... oraz wy również mają szanse. B: -.- [Jedzie pociąg z napisem z przodu "Owen, Tyler, Dawn, Cody".] Heather: Widzicie ten napis?! Muszą nim jechać! [Podczas przejazdu pojazdu wskoczyła na niego.] Nie mogą mnie przechytrzyć! Jeśli oni będą w programie to ja też! [Wywaliła tylne drzwi i weszła do środka.] Tony: O.o... B, a ty co o tym myślisz? [B nigdzie nie ma.] Tony: B? Tylko mi nie mówcie, że zostałem sam w metrze! Tony: [Spojrzał na mówiącego to faceta.] Nie pomaga pan... Facet: No i? Moja rola ogranicza się tylko do nabijania się z ludzi samych w metrze. [Trafiają do jakiejś wioski.] Jo: Gdzie my u licha jesteśmy?! Harold: O nie... Toż to wioska Wyspiarskich Wiedź, dziewczyn kanibalek zabijających dla przyjemności. Musimy stąd zwiewać! [Harold zrzucił tron i uciekł, ale został postrzelony z łuku.] Wiedźma: Łobaganda! [Eva, Jo, Karen zostały otoczone ze wszystkich stron włóczniami.] Heather: [Wywala drzwi do przedziału.] Ha! Mam was! [Zauważa związanych Owena, Tylera, Cody'ego i Dawn.] E? [Wyłącza się światło.] Dawn: [Opada jej husta, którą była związana (tak jak pozostali członkowie jej grupy).] Heather, uciekaj, za nim cie dopadnie! [Wystraszona Heather wybiegła z przedziału.] [Czwórka odwiązuje łódkę, wchodzi do niej i odpływa.] Sam: Wiecie co? Chyba zapomnieliśmy o mapie. Wszyscy: K***! [Dziewczyna ucieka, gdy nagle przewraca się przed nogami Bogacza.] Bogacz: Szefie, mam ją. ?: [Darthvaderowym głosem.] Ciszej się nie dało powiadomić mnie? Bogacz: Mówiłem już, że nie potrafię krzyczeć. Heather: Kim... kim ty jesteś? [Straszne zakłócenia kamery.] ?: Jak to kim? [Ściągnął kaptur i zaczął przywracać swój głos do naturalnego.] Heather: Jesteś... Eddiem? Eddie: Tak, pomyślałem, że jeśli spowolnię was, będę w 100% w 6 sezonie. Postanowiłem zaszantażować bogatego gościa, który schwyta w pułapkę, którąś z waszych grupek, a ja w tym czasie zajmę się innymi, aż dotrę do pociągu, w którym zastawię na ciebie zasadzkę. Wiedziałem, że dasz się złapać na ten napis "Owen, Tyler, Dawn, Cody", mogłem dać "Lotnisko", abyście wszyscy wsiedli, ale chciałem komuś przedstawić swój plan, a tylko ty się do tego nadajesz. Heather: Nie pomyślałeś o tym, że nawet jeśli uda ci się wejść wywalimy cie w pierwszym odcinku? Eddie: Spokojnie, nie jestem głupi. Mhahahahahaha!! [Zakrztusił się.] Heather:... [Pociąg zjechał w drogę z napisem "Nie wjeżdżać".] Eddie: Bogaczu, zanieś ją do pozostałych i zwiąż. [Nagle wszyscy poczuli, że pociąg się wykoleił i zaczął jechać przez gruz, wszyscy wrzeszczą.] [Związane zostają przyprowadzone przed tron Władczyni Wiedźm.] Władczyni: Behondienino, miałaś rację, to one, Trzy Księżniczki Śmierci. Jo: Trzy Księżniczki Śmierci? Władczyni: Tak. Według legendy, to wyście stworzyły naszą wioskę. Jo: [Szeptem do Karen i Evy.] Pss... Prawdopodobnie będą nas chrzciły, więc będziemy mogły namówić je do przewiezenia nas do Wawanakwa. Władczyni: I tak jak głosi legenda, musimy was poprzez tortury zabić. [Eva, Karen i Jo przełknęły ślinę.] Wiedźmy: Zabić! Zabić! Zabić... [Nagle z pobliskiej zasypanej gruzami jaskini wyjechał pociąg z Heahter, Eddiem..., który wpadł na Evę i razem z nią zaczął jechać dalej, rozwalając przy okazji połowę wioski.] Władczyni: Wielki Wąż Zniszczenia! [B przelatuje przez las na latającym rowerze i zauważa związanych, nieprzytomnych Noah i Rose, odwiązuje ich i bierze na pojazd.] Eva: [Rozbiła przed nią szybę i weszła do środka.] Co to ma znaczyć! Kto jest odpowiedzialny za upokorzenie mnie?! [Piana z ust.] [Bogacz i Heather wskazują na Eddie'ego.] Eddie: Co ja?! Szantażujecie mnie, a potem zwalacie winę na mnie?! [Eva w celu przywalenia mu wzięła go za koszulę, ale nie udało jej się to, ponieważ pociąg podjechał pod górkę i poleciał wysoko w górę, przez co wszyscy zaczęli lecieć w dógł.] [Para leci samolotem.] Duncan: Mam wrażenie, że jako jedyni mądrzy wsiedliśmy do samolotu. Gwen: [Spojrzała przez okno.] Ej, widzisz ten pociąg lecący w górę wprost na samolot? [Pociąg wleciał w samolot, który z pojazdem w sobie zaczął spadać w dół.] Wszyscy pasażerowie samolotu, jak i pociągu: Aaaaaaaaaaaaa!! [B lecący przez morze zauważa spadający w stronę obozu samolot z pociągiem, zaczyna lecieć szybciej.] Chris: Ciekawe jak długo mamy jeszcze na nich czekać. Chef: Nogi mi ścierpły. Chris: Ej, słyszycie to samo co ja? [Spojrzał w górę.] Aaaa!! [Stop klatka na fragmencie, którym dziób samolotu jest dosłownie nad głową Chrisa, koniec stop klatki, samolot się rozbija.] Chef i Ann Maria: o.o [Przylatuje B z Mike'iem oraz Noah, Rose gdzieś zaginęła, po czym obudza dwójkę i w trójkę dotykają Pana Kokosa.] [Z pod gruzu wygrzebują się uczestnicy [poza Eddie'm], którzy biegną wprost na Chefa, aby dotknąć Pana Kokosa.] Chef: [Wystraszony tłumem na niego biegnącym.] Aaaa! [Po chwili większość dotyka Pana Kokosa.] Chris: [Wygrzebuje się z pod gruzów.] No to mamy naszą czternastkę! W następnym sezonie wystąpią Courtney Scott Owen Heather Tyler Noah Eva Cody Gwen B Dawn Mike Ann Maria Sam Ginger: Ech... Może następnym razem mi się uda. [Po chwili wygrzebują się z gruzów w ogóle nie związani z programem pasażerowie pociągu i samolotu.] Louis: Co to ma być?! Pozwę was! Chris: [Wystraszony.] A może chcesz zawalczyć o 5 milionów w Totalnej Porażce? Louis: Hmm... Może być. Chris: Sezon miał się odbyć poraz kolejny w obozie, ale niestety zniszczyliście go, trzeba więc wymyśleć coś nowego. Za mną... [Wszyscy zawodnicy, zaklasyfikowani i niezaklasyfikowani poszli za Chrisem.] C.D.N... [Ending.] [Z gruzów wygrzebuje się Eddie z metalową maską na twarzy.] Eddie: To... to jeszcze... to jeszcze nie koniec! Ja nie przegrałem!! Ja nie przegrałem!! Te 5 milionów będzie moje!! Moje!!! Mhahahahahaha!! Wypadek z radioaktywnością w RTP spowodował, że nie tylko moje włosy na jakiś czas zmieniły kolor, ale również pozwolił mi kontrolować elektryczność i swój wygląd!! [Zaczęły się zakłócenia.] Mhahahahahha!! [Kamera wysiadła, obraz zniknął.]
|