| rdfs:comment
| - Nie wiem ja i ty nie wiesz i nikt wiedzieć nie może, ile rąk, ile spojrzeń ile melodii — kto wie? Czy na łodydze z zapachu i barwy, czy na liściu płaskim, który wyrzeźbił wiatr i czy naprawdę zielonym blaskiem, czy naprawdę — przez jedną chwilę czy przez wiele lat? A przez westchnienia leniwych żmij zwiniętych płasko w księżycowej mgle, a przez usta syczące jeżyn, a przez kwiaty wysokie i prężne iść źle. Więc śpij — Więc śpij — Więc śpij — Przecież nikt wiedzieć nie może, a ty byś chciał? Image:PD-icon.svg Public domain
|
| abstract
| - Nie wiem ja i ty nie wiesz i nikt wiedzieć nie może, ile rąk, ile spojrzeń ile melodii — kto wie? Czy na łodydze z zapachu i barwy, czy na liściu płaskim, który wyrzeźbił wiatr i czy naprawdę zielonym blaskiem, czy naprawdę — przez jedną chwilę czy przez wiele lat? A przez westchnienia leniwych żmij zwiniętych płasko w księżycowej mgle, a przez usta syczące jeżyn, a przez kwiaty wysokie i prężne iść źle. Więc śpij — Czy wcześniej czy później nocą ci się przyśni koronkowy fosforyczny kształt — Nikły płomyk leśny biały sen wyciśnie i obudzisz się z otwartą dłonią, jakbyś zerwać i pogonić chciał. Więc śpij — Pożeglujesz powiekami wstecz i ramiona wyrzucisz za krawędź — a tam — z puchu księżycowych mlecz tańczy w igłach drzew chwiejnych i barwnych. Mchy spienione suną jak obłoki przygwożdżone łodygami grzybów — nie odróżnisz — płomyk jest podobny do malutkich owadów nieżywych. Pożeglujesz powiekami naprzód i ramiona utulisz jak dziecko — może zawołasz do kwiatu, lecz nie odpowie ci na to — i zapłaczesz w księżycowym mleczu. Ale to nic, tak trzeba, tak trzeba, abyś nie wiedział ile rąk, ile spojrzeń ile melodii w śnie — aby znaleźć, aby dotrzeć i oprzeć powieki najprościej o koronkowy fosforyczny kształt. Więc śpij — Przecież nikt wiedzieć nie może, a ty byś chciał? Image:PD-icon.svg Public domain
|