About: dbkwik:resource/uhXdyOD7mmU5L1f_BtuceQ==   Sponge Permalink

An Entity of Type : owl:Thing, within Data Space : 134.155.108.49:8890 associated with source dataset(s)

AttributesValues
rdfs:label
  • Boska Komedia (Porębowicz)/Czyściec - Pieśń XVIII
rdfs:comment
  • 4 Ja zaś spragniony rzeczy tak ponętnej, Milczałem usty, a w sobiem tak gwarzył: „Czy tylko jemu nie będę natrętny?" 7 Lecz szczery Ojciec mój, gdy zauważył, Że chęć gorącą z nieśmiałości taję, Mową ośmielił, bym się mówić ważył. 10 Więc rzekłem: „Mistrzu, wzrok mój tak się staje Bystry od światła twojego przyczyny, Że coś mi podał, wszystko rozeznaję. 13 Lecz powiedz, proszę, Ojcze mój jedyny: Co jest ta miłość, przez którą się płodzą, Mówisz, zarówno dobre, jak złe czyny?" 16 „Niech — odrzekł — w myśl mą źrenice ugodzą 19 Duch, co z natury swej na miłość leci, 85 Pouczonego jego jasną mową,
dcterms:subject
Tytuł
dbkwik:resource/JvmuHjXQYc_EMmq-yMXeWg==
dbkwik:resource/WglBShsp9V9mYtToH6YeZw==
  • Czyściec
  • Pieśń XVIII
dbkwik:resource/X7l0opWu667RHDeQudG4LA==
dbkwik:wiersze/pro...iPageUsesTemplate
Autor
  • Dante Alighieri
abstract
  • 4 Ja zaś spragniony rzeczy tak ponętnej, Milczałem usty, a w sobiem tak gwarzył: „Czy tylko jemu nie będę natrętny?" 7 Lecz szczery Ojciec mój, gdy zauważył, Że chęć gorącą z nieśmiałości taję, Mową ośmielił, bym się mówić ważył. 10 Więc rzekłem: „Mistrzu, wzrok mój tak się staje Bystry od światła twojego przyczyny, Że coś mi podał, wszystko rozeznaję. 13 Lecz powiedz, proszę, Ojcze mój jedyny: Co jest ta miłość, przez którą się płodzą, Mówisz, zarówno dobre, jak złe czyny?" 16 „Niech — odrzekł — w myśl mą źrenice ugodzą Twego rozumu; niechaj się rozświeci Błąd tych, co ślepi, przecież ludzi wodzą. 19 Duch, co z natury swej na miłość leci, Do każdej rzeczy przyjemnej się skłania, Skoro w nim lubość chęć do lotu wznieci. 22 Wasza pojętność bierze cel kochania Z rzeczywistości; tu ziemska uroda W kształtach powabnych duszy się odsłania. 25 A gdy się dusza na jej zachwyt poda, To zwie się miłość; w niej się po raz wtóry Przez rozkosz z wami jednoczy przyroda. 28 Jako zaś płomień mocą swej natury Prąc się, gdzie dłużej może trwać w swym stanie Ogniowym, zawsze podąża do góry, 31 Tak gdy ogarnie duszę pożądanie, Które jest ruchem ducha, nie spoczywa, Aż kochanego przedmiotu dostanie. 34 Teraz się tobie wyraźnie odkrywa Błąd, którym, ludzie, często się łudzicie, Że każda miłość przez się jest godziwa. 37 Zda się wam, iż treść w takim pierwobycie Zawsze jest dobra; lecz że wosk bez skazy, Nie przeto czyste musi być odbicie". 40 „Myślom śpieszącym za twymi wyrazy Istność kochania już jest odsłonięta, Lecz i wątpliwość wzmogła się dwa razy. 43 Skoro nam miłość duszę z zewnątrz pęta, A dusza drogą odmienną nie chadza, Przecz jest ta droga raz prosta, raz kręta?" 46 Tak rzekłem, więc on: „Póki moja władza, Wyjaśnię, z resztą czekaj Beatryczy: To jest rzecz wiary, mnie w tym rozum zdradza. 49 Wszelki duchowy kształt, co uczestniczy Ciału, lecz z nim się na wieki dwoiści, Właściwy przymiot odwiecznie dziedziczy. 52 Ten bez działania w jawie się nie iści, Ale się w skutkach objawia, jak w drzewie Życie się znaczy zielonością liści. 55 A zatem człowiek tam na ziemi nie wie, Kiedy w nim pierwsze wybłyska poznanie, Gdzie się zażega pierwszych żądz zarzewie. 58 Są mu właściwe, jak pszczole zbieranie Miodu, więc pierwsza ta wasza chęć czynna Jest niepodległa chwale ni naganie. 61 Lecz że się do niej wiąże wszelka inna, Władza wyboru w was odwiecznie tleje; Ta przyzwolenia progu strzec powinna. 64 To jest pierwiastek, skąd idą nadzieje Waszej zasługi, w miarę jak w omłocie Czynów złe ziarna od dobrych odwieje. 67 Ci, co badali duszę w jej istocie, Poznali, że jest do wolności skłonna; Ci dali światu naukę o cnocie. 70 Przypuśćmy nawet, że moc nieuchronna Wszelaką miłość w sercu wam zażega, W was samych przecie jest tarcza obronna. 73 Beatryks uczy, że ta moc polega W swobodnej woli; gdy ci los podarzy Z nią mówić, niech to z pamięci nie zbiega". 76 Księżyc, co późno wstał dla nieba straży, Blaskiem przerzedził gwiazdy w swej koronie, Płonąc jak głownia, gdy się cała żarzy. 79 I biegł po nieba obręczy, po stronie Prażonej słońcem, gdy dla Rzymianina Między Sardynią a Korsyką tonie. 82 Cień ów uprzejmy, co przezeń mieścina Pietola rozgłos bierze nad Mantową, Z brzemienia pytań mych swój kark odgina. 85 Pouczonego jego jasną mową, Tak mię olśniła prawda niewątpliwa, Żem stał jak człowiek z odurzoną głową. 88 Aż z rozmarzenia tego mię wyrywa Gromada duchów, co za nami goni I już nas sięga, w biegu popędliwa. 91 Jak u Ismenu i Azopu toni Tebanie nocą w tłumnym korowodzie Krzykiem błagali Bakcha zbawczej dłoni, 94 Tak się tu sierpem toczą po obwodzie Pagórka duchy; po czyśćcowym brzegu Chęć ich i miłość sprawiedliwa bodzie. 97 Wnet są nad nami, bowiem w pełnym biegu Ogromna ciżba wstęgą się wywija, A dwaj biadają, wybiegłszy z szeregu: 100 „W górę skwapliwie śpieszyła Maryja; Cezar z szybkością piorunnych płomieni Obiegł Marsylię, Ilerdę podbija. 103 Nuże iść w górę, niech się nikt nie leni Z braku miłości!"; inni zaś wołali: „Dobra ochota Łaskę uzieleni!" 106 „O duchy, w których żarliwość się pali Pewnie, by żmudę nagrodzić i zwłokę, O wy, w czynieniu dobra opieszali, 109 Żywą on tutaj przynosi zewłokę I pragnie w górę piąć się, gdy zaświta: Powiedzcie, gdzie są wrota przez opokę?" 112 Takimi słowy mój Wódz je powita. A na to odrzekł głos jednego cienia: „Pójdź w tropy: znajdziesz, gdzie brama wybita. 115 Wszyscy jesteśmy tak pełni pragnienia, Że się zatrzymać trudno; przebacz zatem, Gdy tu rzecz słuszna w niegrzeczność się zmienia, 118 Jam był Świętego Zenona opatem Za Barbarossy, po którym w żałobie Dotąd Mediolan trwa zimą i latem. 121 Ktoś, co już stoi jedną nogą w grobie, Zapłacze swojej w tym klasztorze sprawy, Nierad, że władzę tam przywłaszczył sobie, 124 Że jego ciałem i duchem koszlawy Syn, koszlawego równie urodzenia, Siedzi, gdzie siedzieć winien pasterz prawy". 127 Nie wiem, czy słowa mówiącego cienia Tu się kończyły, gdyż był już daleko; Com słyszał, warte było powtórzenia. 130 On, który zawsze był moją opieką: „Obróć się — rzecze — obaczysz mar dwoje, Co opieszałość wyrzutami sieką". 133 Za nami woła głos: „Zginęły roje Ludu, co środkiem przeszedł morskie wały, Nim dzieci doszły nad Jordanu zdroje. 136 I ów lud, który w trudzie niewytrwały Anchizowego osierocił syna I sam się podał na życie bez chwały". 139 Gdy już nam z oczu zniknęła drużyna I popędziła, wciąż tocząc się kołem, Nowych wir myśli w mej głowie się wszczyna 142 I tak obłędnie snuje się pod czołem, I takich marzeń rozpowija chmarę, Że w tym błądzeniu powieki zamknąłem 145 I dotykalną obaczyłem marę.
is dbkwik:resource/JvmuHjXQYc_EMmq-yMXeWg== of
is dbkwik:resource/X7l0opWu667RHDeQudG4LA== of
Alternative Linked Data Views: ODE     Raw Data in: CXML | CSV | RDF ( N-Triples N3/Turtle JSON XML ) | OData ( Atom JSON ) | Microdata ( JSON HTML) | JSON-LD    About   
This material is Open Knowledge   W3C Semantic Web Technology [RDF Data] Valid XHTML + RDFa
OpenLink Virtuoso version 07.20.3217, on Linux (x86_64-pc-linux-gnu), Standard Edition
Data on this page belongs to its respective rights holders.
Virtuoso Faceted Browser Copyright © 2009-2012 OpenLink Software