About: dbkwik:resource/xusCxOtjPR4SKAE_DUuHpw==   Sponge Permalink

An Entity of Type : owl:Thing, within Data Space : 134.155.108.49:8890 associated with source dataset(s)

AttributesValues
rdfs:label
  • Wahadło
rdfs:comment
  • Z niebytu chwilę rodzę, a już w nicość pada... W moim miarowym szepcie drżą dziwne agonie: To czas usypiającą melodią spowiada Na śmierć swoje przeciągłe, długie monotonie... Wysiłkiem coraz nowym wciąż jedną zdobywam Przestrzeń, co w mym wahaniu wieczyście umiera... Bo każdym nowym ruchem dawny odwoływani, Zaprzeczam... Bieg mój każdy stare szlaki ściera... Zamknięty w kolej swego wiecznego spętania, Co tym ruchem zdobędę, następnym utrącam... A jednak me codzienne, przeciwne wahania To ciągła droga naprzód. - Ją nigdy nie wracam!
dcterms:subject
dbkwik:resource/WglBShsp9V9mYtToH6YeZw==
  • Wiersz ze zbioru Dzień duszy
dbkwik:wiersze/pro...iPageUsesTemplate
Autor
  • Leopold Staff
abstract
  • Z niebytu chwilę rodzę, a już w nicość pada... W moim miarowym szepcie drżą dziwne agonie: To czas usypiającą melodią spowiada Na śmierć swoje przeciągłe, długie monotonie... Wysiłkiem coraz nowym wciąż jedną zdobywam Przestrzeń, co w mym wahaniu wieczyście umiera... Bo każdym nowym ruchem dawny odwoływani, Zaprzeczam... Bieg mój każdy stare szlaki ściera... Zamknięty w kolej swego wiecznego spętania, Co tym ruchem zdobędę, następnym utrącam... A jednak me codzienne, przeciwne wahania To ciągła droga naprzód. - Ją nigdy nie wracam! To wschód, to zachód ścigam... Gdy poranne słońce Widzi, że wstecz mknę odeń, z odwrotów mych szydzi... A gdy je na zachodzie krwawią zorze mrące, Pochód naprzód w mych dawnych cofaniach się widzi... Tylko otchłań nade mną i bezdeń pode mną Ciszą świętej mądrości moje kroki mierzy... Tam nad wahadłem, w górze - zegaru tajemną Tarczą - godzina moja ciągle naprzód bieży... Próżnym zda się chód w jednym miejscu opętany... Wciąż wracam, za wytknięte nie mogąc wyjść progi, A godzinę osiągam jednak! - by bez zmiany Znów wahać od początku w pętach dawnej drogi... Tym samym szlakiem idę, a wciąż inne dzwonią, Coraz wyższe godziny, jak kroplami studnia... Każdy ruch zda się próżną sam sobie pogonią, A dobiegam najwyższej godziny południa... Zdobywam szczyt! Lecz mija! Najdumniejsza pora Najbliższą jest najniższych godzin! - A bieg skracać Daremnie! - O, znów musieć zdążać w szczyt już wczora Zdobyty! - Lecz raz drugi zdobywać to wracać! O, jak zegar godziny niskie gorzko znaczy... Wahadło cień swój ściga w bezwolnej niemocy... Aż oto błędnym kołem wędrówki tułaczej Dochodzi do najcichszej godziny północy... I złudna tarcz zegaru rdzą zżarta się kruszy, I spada w niemą nicość otchłannej ciemnicy... A ja waham niezmiennie, wahadło wśród głuszy, Bom zawieszony w dłoni wielkiej tajemnicy... Cisza... Czas siwy senną melodią spowiada Na śmierć swoje przewlekłe, nudne monotonie Z wieści, że jedna zawsze jest święta i blada Godzina... Ja, wahadło wieczne - wieczność dzwonię...
Alternative Linked Data Views: ODE     Raw Data in: CXML | CSV | RDF ( N-Triples N3/Turtle JSON XML ) | OData ( Atom JSON ) | Microdata ( JSON HTML) | JSON-LD    About   
This material is Open Knowledge   W3C Semantic Web Technology [RDF Data] Valid XHTML + RDFa
OpenLink Virtuoso version 07.20.3217, on Linux (x86_64-pc-linux-gnu), Standard Edition
Data on this page belongs to its respective rights holders.
Virtuoso Faceted Browser Copyright © 2009-2012 OpenLink Software